Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 12.05.2006 16:08

Dzisiejsza sesja to świetny przykład pokazujący, że GPW wciąż pozostaje w

światowym krwiobiegu finansowym i gdy jakaś część tego organizmu zaczyna

chorować, prędzej czy później odbija się to też na polskich spółkach. Wielu

inwestorów często kontestuje takie stwierdzenie, nie widząc żadnego związku

między np. ceną ropy lub danymi makro w USA, a wyceną Netii, Agory czy

Reklama
Reklama

któregokolwiek banku. Poglądy te weryfikuje albo giełdowy staż, albo szybka

strata części pieniędzy. W ostatnim okresie nie było zbyt wielu okazji do

takiego szerszego spojrzenia na rynek. Największe zyski osiągali tzw.

giełdowi kamikadze inwestujący w najbardziej ryzykowne spółki. Uwaga

inwestorów koncentrowała się jedynie na skali wzrostów cen miedzi i

późniejszym odzwierciedlaniu tych ruchów na szerokim rynku.

Reklama
Reklama

W piątek mamy mały przełom. Nie pamiętam sesji w ostatnich kilku miesiącach,

by kontrakty z indeksem zaczęły na minusach i pogłębiały straty w momencie,

gdy cena miedzi na światowych rynkach tak dynamicznie wzrosła (ponad 6%).

Dopiero co świętowano na miedzi pokonanie bariery 8,000 USD za tonę, a

wczoraj byliśmy już na 8,750 USD. Nie pomogło to nawet samej KGHM.

Niektórzy będą to tłumaczyć emocjami, ostrzeżeniem ze strony PKN, czy

Reklama
Reklama

spadkami na zachodnich parkietach. Powody każdy znajdzie. Ile to jednak razy

wszelkie zagrożenia i negatywne wiadomości były ignorowane, a rynek

koncentrował się właśnie na wzroście cen miedzi, czy dobrych wynikach

(banków) ?

Prawdziwe źródło dzisiejszej słabości kryje się za Oceanem w

Reklama
Reklama

zbagatelizowanym przez GPW komunikacie po posiedzeniu FOMC, który daje

możliwość kolejnych podwyżek. Reakcję amerykańskich inwestorów widać

najczęściej następnego dnia i faktycznie w czwartek wystarczył wzrost cen

ropy (i presji inflacyjnej), by indeksy amerykańskie zaliczyły największy od

stycznia jednodniowy spadek w obawie przed kontynuowaniem zaostrzania

Reklama
Reklama

polityki monetarnej. Gdyby w czwartek ropa nie dała tego impulsu, to

prawdopodobnie analogiczną przecenę oglądalibyśmy w piątek, gdy inwestorzy w

USA poznali rozczarowujące dane o wzroście cen towarów importowanych (+2,1 w

kwietniu wobec oczekiwanych +1,1%). Czy akcjonariusze Muzy, Alchemii,

Boryszewa patrzą na kurs ropy, lub takie amerykańskie dane makro ? Zapewne

Reklama
Reklama

nie, a jak pokazują ostatnie dni dla szerokiego rynku mogą być to kluczowe

wydarzenia.

Trzeba też zauważyć, że począwszy od środy, wiele indeksów z emerging

markets miało swoje najsłabsze 3 dni od wielu tygodni. Węgry, Rosja, Turcja

(dziś traci ponad 4%) ruszyły do mocnej korekty. Nie przypadkiem było to w

dniu posiedzenia Fed. Polskie indeksy na te niuanse nie zwracały uwagi i

czwartek skończyły na nowych szczytach hossy. Dziś to odchorowaliśmy. Niech

ta przecena będzie przestrogą, że nie tylko ceny miedzi kształtują trendy w

Warszawie. To ostatnie zdanie to paradoksalnie dobra informacja dla byków,

bo nawet "drzewa nie rosną do nieba" i miedź też nie będzie. 92 93 MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama