Reklama

Inwestorzy wracają do złotego?

Wzrosty, czy spadki, czyli czym żyją rynki. RYNEK MIĘDZYNARODOWY Początek długiego weekendu w Polsce wcale nie oznaczał odpoczynku na rynku światowym. Dolar pod wpływem opublikowanych danych makroekonomicznych, szczególnie tych zza oceanu po raz kolejny stracił na wartości.

Publikacja: 16.06.2006 12:19

Ze względu na dużą ilość informacji, które często neutralizowały się wzajemnie nie doszło do silnych zmian tylko w jednym kierunku. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2656 dolara. Największy wpływ na inwestorów wywarły informacje na temat wielkości przepływów kapitałowych w USA w kwietniu, które spadły znacznie poniżej prognoz osiągając zaskakująco niską wartość 46,7 mld USD. Ekonomiści spodziewali się wartości na poziomie 64 mld USD (ostatni odczyt pokazał 69,8 mld USD) Gorsza od prognoz okazała się również dynamika produkcji przemysłowej w maju. Wartość tego indeksu spadła do 0,1% z 0,8% miesiąc wcześniej. Przed silniejszą i bardziej zdecydowaną wyprzedażą amerykańskiej waluty uchroniły inwestorów wiadomości o znacznej poprawie indeksu NY Empire State, który wzrósł do 29,01 z 12,4 miesiąc wcześniej. Optymistyczniejszy od wcześniejszych założeń okazał się także odczyt ilości nowozarejestrowanych bezrobotnych w horyzoncie tygodniowym, gdzie wartość spadła do 295 tys. z 302 tys. (Rynek liczył tutaj na pogorszenie wyników i wzrost do 320 tys.).

Dzisiaj rynek pozna najnowsze dane na temat rachunku obrotów bieżących za I kwartał ze Stanów Zjednoczonych oraz wartość indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan. Prognozy w przypadku obu tych informacji są raczej neutralne dla zwolenników amerykańskiego dolara.

Sytuacja techniczna eurodolara: potwierdziły się wcześniejsze założenia wskazujące na stopniową zmianę nastrojów na tym krosie. Spadki zostały zatrzymane, a dalsza aprecjacja dolara staje pod coraz większym znakiem zapytania. Obecnie większa cześć graczy zaczyna się zastanawiać, gdzie zakończy się widoczna od wtorku korekta ostatnich spadków. Obecnie oscylujemy w pobliżu 1,2660, który odczytać można jako krótkookresowy opór. Przejście przez to miejsce charakterystyczne dać może początek kolejnej fali wzrostowej, dla której bez wątpienia pierwszym poważnym targetem jest rejon figury 1,2700. W horyzoncie intra day obraz wskaźników technicznych nie sprzyja jednak bykom. Daje on bowiem pewne pole do popisu dla zwolenników słabszego dolara. Nie można zatem wykluczyć, iż pierwsze godziny sesji przebiegać będą pod znakiem lekkiej przewagi strony podażowej. (sygnałem przyspieszenia wzrostów może być dopiero trwałe przejście przez 1,2660) Najbliższe miejsca charakterystyczne - wsparcia to: 1,2630 - wsparcie intra day; 1,2500 - silne średniookresowe wsparcie.

RYNEK KRAJOWY

Polski złoty pomimo wczorajszego dnia wolnego na krajowym rynku poddany został kolejnej fali deprecjacji. Ekstrema na EUR/PLN i USD/PLN wyniosły odpowiednio: 4,0730 i 3,2250. Powtórzył się zatem scenariusz sprzed kilku dni, co tylko potwierdzać może prezentowane przeze mnie wcześniej hipotezy o dużych transakcjach wyprzedaży polskiej waluty realizowanych przez zagraniczne podmioty zarządzające olbrzymim kapitałem. Niewątpliwie pod ruchy o tak dużej skali realizowane na bardzo płytkim rynku (bo bez rodzimych inwestorów) podłączali się również spekulanci, co dodatkowo windowało ceny. O kruchości takich zmian świadczy już samo otwarcie polskiej sesji, gdzie za jedno euro trzeba było zapłacić 3,0350 złotego, a za dolara 3,1950. Elementem, który powinien w bardziej dynamiczny sposób pomóc naszej walucie jest sytuacja na warszawskim parkiecie. Początek piątkowej sesji i bardzo silne wzrosty, pokazał, że inwestorzy zamiast odpoczywać na długim weekendzie postanowili zrealizować pierwsze od dłuższego czasu duże zakupu polskich walorów. O godzinie 9:20 WIG20 był na plusie prawie 5 procent!

Reklama
Reklama

Sytuacja techniczna: EUR/PLN pomimo naruszenia wskazywanych wcześniej oporów - 4,0300 - 4,0350 nadal jeszcze nie potwierdzona została zmiana tendencji na rozwinięcie kolejnej fali wzrostowej. Decydujące będzie dzisiejsze zamknięcie. W odniesieniu do pary USD/PLN sytuacja z punktu widzenia importerów wygląda znacznie lepiej. Nie doszło tutaj do udanego ataku na wskazywany wcześniej opór 3,2250, co jest pierwszym sygnałem możliwości odwrócenia trendu. Spadkom na tej parze sprzyja również sytuacja na eurodolarze. Potwierdzeniem powrotu na rynek niedźwiedzi będzie umocnienie złotego do dolara poniżej 3,1750.

Jarosław Klepacki

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama