Mniejsza niż zwykle ilość informacji o charakterze makroekonomicznym w tym tygodniu powoduje, że już teraz widać jest chęć przeczekania na bocznym torze zapowiedzianej na przyszły tydzień decyzji Fed w sprawie podwyżek stóp procentowych w USA. Rynek w dalszym ciągu jest przeświadczony, że koszt pieniądza wzrośnie o kolejnych 25 punktów bazowych.
W dalszym ciągu tanieją surowce, co poprzez korelację z rynkiem walutowym, a szczególnie walutą amerykańską daje podstawy by sądzić, że obecny zakres zmienności wartości dolara może utrzymać się nawet do posiedzenia FOMC. Wczoraj do największych zmiana doszło na rynku miedzi, gdzie cena tego surowca spadła do 6720 dolarów za tonę. Sytuację taką tłumaczy się obawami o spadek zapotrzebowania na miedź w Chinach. W przypadku ropy, gdzie również przeważały wczoraj spadki sytuację taką tłumaczy się poprawą stosunków na linii Iran - Stany Zjednoczone. Baryłka ropy Brent kosztowała wczoraj 68,19 dolara, czyli o 26 centów mniej niż w piątek.
Sytuacja techniczna eurodolara: ostatnie sygnały pomimo, że korzystne dla niedźwiedzi nie zmieniają dotychczasowego obrazu tej pary. W średnim horyzoncie czasu znajdujemy się w obszarze minimów po pierwszej fali korekty technicznej spadków trwających od 5 czerwca. Najbliższe wsparcie umiejscowione jest w rejonie 1,2555 i jak do tej pory stanowi barierę nie do przejście dla zwolenników silnego dolara. Tak jak pisałem wcześniej - sprzymierzeńcem byków bez wątpienia jest czas - im dłużej bronione jest to miejsce charakterystyczne tym bardziej prawdopodobne jest rozwinięcie kolejnej fali wzrostów. Target dla takiego ruchu znajduje się niezmiennie w rejonie figury 1,2700. Analiza intra day wskazuje, że i dzisiaj niedźwiedzie mogą (choć jest to mniej prawdopodobne niż wczoraj) podjąć próbę ataku na średniookresowe wsparcie 1,2555. Otwieranie długich pozycji właśnie w tym rejonie wydaje się w związku z tym jak najbardziej uzasadnione.
RYNEK KRAJOWY
Nerwowa sytuacja na krajowym rynku walutowym nie pozwala odpocząć inwestorom. Polska waluta w dalszym ciągu jest w nienajlepszej kondycji. Co prawda nie mamy już tak wyraźniej presji na słabszego złotego - dynamika zmian w kierunku deprecjacji ma charakter gasnący, nie mniej jednak nadal nie ma jeszcze chętnych do zdecydowanych zakupów naszej waluty. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 4,0660 złotego, a za jednego dolara 3,2300.