Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 28.06.2006 15:59

Zadaniem minimum, jakie stało do wykonania przed obozem byków, była obrona

wczorajszego wzrostu. Dla zachowania dobrych nastrojów nie potrzeba było

kontynuacji ruch, ale wystarczyła jedynie płytka korekta. Zadanie to

zostało wykonane i to z nawiązką. Nie tylko spadek cen był płytki, ale też

popyt powiększył wczorajszy dorobek. Tym samym głębiej wszedł ponad poziom

Reklama
Reklama

2700 pkt.

Czy można już mówić o zanegowaniu sygnałów zmiany trendu na spadkowy? Ja

bym jeszcze nie był takim wielkim optymistą. Zwróćmy uwagę na fakt, że

dzisiejsza wzrost dokonał się już przy mniejszym obrocie, którego wartość

jest jedynie przyzwoita, a z pewnością nie można jej nazwać znaczącą. Nie

umknęło chyba niczyjej uwadze to, że ten obrót jest mniejszy od tego z

Reklama
Reklama

wtorku. Mimo, iż próbowano kontynuować wzrost. Nieszczęśliwy, bo

podważający sam ruch cen, jest moment wzrostu. Każdy ma świadomość, że

zbliża się koniec czerwca, a zatem również kwartału i półroczna.

Podnoszenie cen w tych dniach nie koniecznie musi oznaczać szczerą chęć

powrotu na rynek.

Każdy też pamięta, że obrona wsparcia nad 2400 pkt. była dość ślamazarna.

Reklama
Reklama

Popyt jakoś się nie palił do działania. Teraz się to nagle zmieniło? Można

się zastanawiać, czy ta zwyżka to nie jest tylko podpuszczenie przez

podaż, by zadziałać z wyższego poziomu. Jaka jest bowiem alternatywa dla

takiego podejścia? Powrót do hossy? Te dwie ostatnie sesje mają przekonać,

że rynek nadal jest silny, że stać go jeszcze na poważne wzrosty?

Reklama
Reklama

Przyznam, że tego nie da się tu wyczytać. Gdzie zatem zakupy, gdzie

poważna akumulacja?

Jedno byków z pewnością cieszy - ceny rosną, co pozwala na odrobienie

części dotkliwych strat z poprzednich tygodni. Oczywiście jest to argument

koronny. Niewątpliwym sukcesem jest powrót nad poziom 2700 pkt. Dziś

Reklama
Reklama

została też zamknięta luka bessy na wykresie indeksu Indeks9.gif Tym samym

został zanegowany jeden z sygnałów słabości. W przypadku kontraktów do

analogicznego wydarzenia jeszcze trochę brakuje Kontrakty9.gif Pozostaje

kierować się zasadą, że z rynkiem się nie dyskutuje. Nie ma jednak sensu

popadanie w wielką euforię. Dzisiejszy wzrost zbliżył nas dopiero do

Reklama
Reklama

pierwszego poważniejszego poziomu zniesienia - 38,2% fali spadkowej. Jak

widać, jest za wcześnie, by poważnie myśleć o powrocie do wzrostów

podobnych do tych z kwietnia. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama