WIG20 już na otwarciu zanotował istotny wzrost, po którym znalazł się bardzo blisko lokalnego szczytu z początku czerwca. Wysokie otwarcie skłoniło część inwestorów do realizacji zysków, zwłaszcza, że w tym momencie tygodniowa skala wzrostu WIG20 przekraczała już 11%. W rezultacie rynek po kilkudziesięciu minutach konsolidacji w pobliżu poziomu otwarcia zaczął się bardzo powoli osuwać. Proces ten był stosunkowo długi - zakończył się dopiero ok. 13:30. Skala cofnięcia rynku nie była jednak duża, bo w Eurolandzie wciąż występowały bardzo wyraźne wzrosty. Na dwie godziny przed końcem sesji doszło jeszcze do pewnej poprawy notowań, ale WIG20 nie zdołał już dotrzeć do poziomu otwarcia. Po rozpoczęciu handlu w USA rynek ponownie zaczął opadać, nie pokonał jednak dziennego minimum z środkowej części sesji. Mimo słabszej końcówki notowania i tak zakończyły się na wyraźnych plusach, a WIG20 zanotował największy tygodniowy wzrost od ponad roku. Handel był w piątek dość aktywny, a obroty wyższe niż w czwartek i środę. Z dużych spółek bardzo mocno od początku sesji zachowywał się KGHM, dosyć dobrze również Pekao. Stosunkowo słaba była TPSA, nie najlepiej zachowywał się też PKN.

Zwyżka, jaka miała miejsce na ostatnich sesjach sięgnęła przekroczyła już w piątek poziom drugiego zniesienia Fibonacciego majowo-czerwcowej fali spadkowej. WIG20 dotarł jednocześnie w pobliże szczytu z 5 czerwca, który stanowi silny krótkoterminowy opór. Na wykresie indeksu utworzyła się czarna świeca, przy dosyć dużym obrocie. Potwierdza to znaczenie oporu w 2934-2964 pkt. Może to także oznaczać wstęp do spadkowej korekty na najbliższych sesjach. W tym kontekście bardzo ważnym wsparciem wydają się okolice 2800 pkt (blisko tego poziomu znajduje się wtorkowe zamknięcie i połowa wysokości białej świecy ze środy). Układ wskaźników technicznych jest lekko optymistyczny, najszybsze z nich pokazują jednak na znaczne wykupienie rynku i przemawiają za spadkową korektą w najbliższym czasie.