Kiedy spadek w przypadku WIG20 sięgnął 1%, a w Eurolandzie panowała dość spokojna atmosfera, u nas zaczęło się odbicie. Odbywało się bardzo powoli, a
gdy rynek w okolicy południa dotarł do porannych maksimów znowu doszło do cofnięcia. Tym razem jednak ruch w dół był zdecydowanie mniejszy, a po kilkudziesięciu minutach podjęta została jeszcze jednak próba wzrostu. Mimo
iż WIG20 wyznaczył nowe maksimum, wzrost nie przybrał na sile, ale rynek jeszcze raz zaczął się osuwać. Ten proces trwał już do końca sesji i podobnie jak poprzednie ruchy miał miejsce przy niskiej aktywności. Sesja zakończyła się symbolicznymi wzrostami głównych indeksów. W przypadku dużych spółek zmiany nie były znaczące, dobrze przez całą sesję zachowywał się KGHM. Obroty były wyraźnie niższe od piątkowych i jednocześnie najniższe od tygodnia. To sugerowałoby niską aktywność przede wszystkim zagranicznych
inwestorów, wykazujących niechęć do istotniejszych decyzji przed dzisiejszej świętem w USA. Taka interpretacja oznaczałaby jednak, że za ostatnimi wzrostami stał głównie kapitał zagraniczny.
Sytuacja techniczna