Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 07.07.2006 16:02

Po czwartkowej sesji na wykresie indeksu towarów CRB zrobiliśmy szóstą z

rzędu białą świeczkę - taka jest siła odreagowania po kolejnym testowaniu (w

połowie czerwca) arcyważnego wsparcia na 200 sesyjnej średniej będącej

wyznacznikiem kilkuletniego trendu. Motorem napędowym była ponad 6% zwyżka

cen miedzi, oraz wciąż utrzymująca się przy szczytach ropa (75,4 USD). Mając

Reklama
Reklama

tak świetne otoczenie inwestorzy na GPW musieli zakończyć piątek kolejnym

wzrostem indeksów.

Już dobrze - kończę się nabijać. Powyższy akapit jest oczywiście

szyderstwem, bo taki komentarz mógłby napisać tylko ktoś, kto nie oglądał

codziennie notowań (kontraktów) z tego tygodnia. Od wtorku nieprzerwanie

trwała spekulacja kilku dużych inwestorów, którzy najpierw zbudowali dużą

Reklama
Reklama

pozycję na rynku terminowym, a na kolejnych sesjach sztucznie podciągali

rynek. Piątkowa sesja niczym się nie różniła od wtorkowej i czwartkowej.

Znowu każdy ruch w górę inicjowała seria dużych (nietypowych) transakcji

kupna na kontraktach przy skokowym wzroście liczby otwartych pozycji (LOP).

Dalszego scenariusza nie trzeba dopowiadać. Po takich ciosach na kontrakty

natychmiast rzucała się reszta inwestorów świadoma faktu, że za moment na

Reklama
Reklama

rynku kasowym pojawią się albo koszyki kupna, albo sztuczne podciąganie

pojedynczych największych spółek. Te największe spółki to właśnie m.in KGHM

i PKN. Stąd wynika ich wzrost, a nie z zachowania rynku surowców. Na ten

nikt się w ostatnie dni nie oglądał, tak samo jak na zachowanie pozostałych

emerging markets. Gdyby było inaczej, to w przypadku obu spółek nie

Reklama
Reklama

zaczynalibyśmy sesji "na zero" (KGHM) lub nawet na minusach (PKN), na co

zwracałem uwagę jeszcze przed południem. Wzrosty zaczęły się dopiero po

wyraźnym sygnale z rynku terminowego.

Oczywiście dla niektórych inwestorów wskazywanie kontraktów jako sprawców

hossy na GPW pozostanie spiskową teorią dziejów. Faktycznie bowiem ciężko

Reklama
Reklama

rozstrzygać, czy taka spekulacja zaraz się skończy i rynek gwałtownie

skoryguje ostatni wzrost, czy też spekulowanie kontraktami jest tylko

dodatkowym zarobkiem przy okazji trwających właśnie zakupów przez dużych

inwestorów. Ja na to patrzę bez jakiegoś entuzjazmu (choć doceniam siłę

przeciwnika) i przypomnę, że piątkowe dane o przepływie globalnych kapitałów

Reklama
Reklama

pokazały, że do 5 lipca nie byli to jeszcze zagraniczni inwestorzy, gdyż z

funduszy inwestujących na emerging markets dalej wypłacano środki (-182 mln

USD w tygodniu do 5 lipca vs -500 mln USD do 28 czerwca) i po siedmiu

tygodniach od szczytu brakuje już tylko 1% by zejść poniżej bariery połowy

wartości zebranych wtedy aktywów. MP

Na kolejny komentarz w imieniu Kamila zapraszam do Weekendowej.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama