Klasyka tego ruchu wynikała z faktu, że pierwsza w tym tygodniu sesja pozbawiona była praktycznie publikacji o charakterze statystyczno-ekonomicznym, co bez wątpienia skłoniło graczy do otwierania i zamykania pozycji na podstawie wskazań analizy technicznej.
O godzinie 15:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2735 dolara.
Sytuacja techniczna eurodolara: atak na szczyty (podczas piątkowej sesji) umiejscowione w rejonie średniookresowych oporów 1,2820 - 1,2830 zakończył się w poniedziałek dość szybkim powrotem poniżej figury 1,2800. Można więc powiedzieć, że od kilku już sesji mamy do czynienia z pewien sposób z ograniczoną determinacją zwolenników silnego euro kosztem waluty amerykańskiej. Pierwszym tego przejawem było dynamiczne zejście w okolice figury 1,2700 w zeszłą środę. Piątkowe ekstremum na poziomie 1,2860 wskazuje jednak, że pomimo braku aktywności byków podczas dzisiejszego handlu na rynku w dalszym ciągu mamy do czynienia z trendem wzrostowym. Bardzo silne wsparcie umiejscowione jest obecnie w rejonie 1,2715 - 1,2720 i wiele wskazuje na to, że właśnie tam dojdzie do odnawiania długich pozycji. Potencjał do wzrostów w dalszym ciągu jeszcze jest, brakuje natomiast impulsu, który byłby w stanie zapoczątkować kolejną silna falę wzrostową. Do wyrysowania pełnego obrazu na rynku eurodolara brakuje jeszcze jednego, kluczowego ataku na ostatnie maksima.
RYNEK KRAJOWY
Dzisiejsze zmiany na krajowym rynku kapitałowym były pochodną zawirowań widocznych jeszcze w piątek. Zawirowania te wynikały z podanych do opinii publicznej informacji o dymisji szefa polskiego rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Złoty pod wpływem tych doniesień ustanowił lokalne maksima, które wyniosły odpowiednio: na EUR/PLN 4,0890, a na USD/PLN 3,1950.