Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 25.07.2006 16:01

Po raz kolejny rozchwianie rynku w końcówce przeszkodziło w zaprezentowaniu

na GPW najczystszej formy sadyzmu. Zanim doszło do fali wyprzedaży

zainicjowanej przez koszyki sprzedaży (spekulacja kontraktami oraz

arbitraż - choć to drugie jest często tylko formą ewentualnego alibi dla

Komisji) różnica między maksimum a minimum WIG20 nie przekraczała 36 pkt. Ta

Reklama
Reklama

wartość byłaby o połowę mniejsza, gdyby wykluczyć pierwsze pół godziny

sesji, po której indeks utknął w bardzo wąskiej konsolidacji. Ostatni raz

różnica między sesyjnymi ekstremami WIG20 była mniejsza od 36 pkt. na sesji

pomiędzy świętem 1 a 3 maja tego roku (27,8 pkt.).

Trudno traktować taką sesję poważnie, tak samo jak trudno odnosić się do

przeceny z końcówki sesji. Typowe zachowanie rynku w ostatnich dniach.

Reklama
Reklama

Jedyne co dzisiaj wyróżniało dzisiejszą sesję to spora wartość obrotów i

wartość pojedynczych transakcji wskazująca przebudzanie się z wakacyjnego

letargu największych funduszy. Już o 14:00 osiągnęliśmy wartości obrotów

porównywalne z tymi odnotowanymi na całej sesji poniedziałkowej i piątkowej.

Dla tak wąskiej konsolidacji to tym bardziej nietypowe. Zarządzających

najwyraźniej coraz bardziej świerzbią palce w oczekiwaniu na publikację

Reklama
Reklama

wyników polskich spółek. Jutro z rana pierwszy test, bo wynikami pochwali

się TPS i nie nastroje przeniesione z dzisiejszej sesji, ale reakcja

największych graczy na ten raport ustawi jutro całą sesję na GPW. Rynek

oczekuje zysku za II kw. na poziomie ok. 560 mln zł. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama