Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 27.07.2006 16:00

Pisałem już wcześniej, że jestem w trochę nie komfortowej sytuacji oceniania

rynku, który z jednej strony rzeźbi na wykresie wzorowy rynek byka, a z

drugiej strony styl i otoczenie w jakim się to odbywa budzi spory niepokój,

przy czym trudno tutaj mówić o przysłowiowej giełdowej ścianie strachu.

Patrząc tylko na analizę techniczną, to dzisiejsza sesja była kolejną w

Reklama
Reklama

ramach rozpoczętego w połowie czerwca trendu wzrostowego, która potwierdziła

siłę byków. Na WIG20 kolejna luka hossy, poprawienie lipcowych szczytów,

ruch do góry miał miejsce na wyraźnie większym obrocie niż na poprzednich

sesjach, stabilny wzrost przy bardzo płytkich korektach intraday, czy też w

końcu nowe szczyty hossy na WIG-Banki, który przecież pokazuje giełdową

koniunkturę w jednym z najważniejszych sektorów wpływających na WIG20 (ponad

Reklama
Reklama

1/3 wagi w indeksie). Droga ku majowym szczytom WIG20 dla techników stanęła

otworem.

Gorzej jeśli ktoś na bieżąco ogląda notowania na GPW. Na przykładzie

dzisiejszej sesji wygląda to tak - Zaczynamy od wysokiego otwarcia, które z

reguły nie jest poparte żadnym obrotem, a nastrój ustalają mniejsze spółki.

Dzisiaj z rana było to 8 "najlżejszych" spółek z WIG20, które przy niemal

Reklama
Reklama

zerowych obrotach były liderem całego rynku. Potem do gry weszły spółki

surowcowe, a następnie koszyki zleceń kupna, które na fali tego optymizmu

nieco zbyt mocno podgrzewają atmosferę na GPW. Oczywiście przy tych obrotach

i tak silnych zakupach nikt nie może zanegować, że tym razem KGHM i PKN

interesują się duże fundusze, a nie spekulanci. Problem jednak w tym, że tak

Reklama
Reklama

dużego zainteresowania nie był w stanie wygenerować żaden z dotychczasowych

niezawodnych argumentów - ani wzrosty na rynkach regionu, które zostają w

tyle za WIG20, ani napływ środków do globalnych funduszy inwestycyjnych

inwestujących na emerging markets, ani też wzrosty na rynkach surowców (a

wręcz odwrotnie w perspektywie kilku ostatnich sesji).

Reklama
Reklama

Oczywiście wszystko można wytłumaczyć "grą pod wyniki", choć z punktu

analizy technicznej powyższy akapit jest bezwartościowy, bo do czasu

zakrycia luki hossy z 20 lipca byki powinny patrzeć ku szczytom i być głuche

na wszelkie ostrzeżenia. Choćby takie, że kontynuacja tego ruchu grozi po

wakacjach (znienawidzony przez byki wrzesień/październik) powtórką z majowej

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama