Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 31.07.2006 16:07

Wzrost cen w dniu dzisiejszym był bardzo podobny do kilku wcześniejszych.

Rynek był podnoszony koszami zleceń kupna, a obrót towarzyszący temu

ruchowi pozostawiał wątpliwości, na jak długo starczy sił kupującym.

Problem w tym, że takich dni było już wiele i okazywało się, że słaby

obrót nie przeszkadzał w kontynuacji zwyżki. Dziś mieliśmy jednak jeden

Reklama
Reklama

ciekawy element tej układanki - LOP.

Liczba otwartych pozycji rosła niemal całą sesję. Niezależnie czy ceny do

14 rosły, czy później spadały. W trakcie sesji pojawiło się prawie 4000

nowych kontraktów. Nawet na kwadrans przed końcem dnia nie było widać

graczy wychodzących z rynku. To sygnalizuje, że coraz większa grupa

uczestników rynku jest pewna swoich pozycji. Część sądzi, że wzrost będzie

Reklama
Reklama

kontynuowany i szybko dojdziemy do majowego szczytu, a inni znowu są

przekonani, że na nowe rekordy nie ma co liczyć. Obie drużyny się okopują.

Ktoś kiedyś pęknie i zacznie się ucieczka z rynku dynamizująca ruch cen.

Pytanie, w jakim kierunku pójdzie rynek? Ostatni wzrost rozbudził

nadzieje, ale nadal ważnym pozostaje fakt, że zachowanie obrotu w

ostatnich tygodniach, a nawet miesiącach nie sprzyja optymistycznym

Reklama
Reklama

prognozom. ten czynnik sprawia, że mimo sporej skali ostatniej zwyżki

pozostanę sceptykiem co do szans na nowe rekordy, a jeśli te się nawet

pojawią, to co do szans na dłuższe utrzymanie się cen nad majowym

szczytem. Po prostu w taki sposób nie robi się hossy. Nowe rekordy, które

można uznać za wyraz siły to wynik dużej aktywności popytu. Ostatnie dni

Reklama
Reklama

to nie aktywność popytu, ale bierność podaży umożliwiła taki ruch.

Kontrakty9.gif Indeks9.gif KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama