Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 11.08.2006 16:08

Zapewne większość inwestorów słyszała o wspinaczce giełdowych indeksów po

"ścianie strachu". Odwrotnym do tego zjawiskiem jest tzw. schodzenie w

"dolinę nadziei". Procesy te raczej odnoszą się do nieco dłuższych okresów

niż jedna sesja, ale dzisiejsze notowania to przyspieszona prezentacja tego

zjawiska.

Reklama
Reklama

Nadzieję inwestorom zrobiły poranne publikacje wyników spółek oraz wzrosty

amerykańskich indeksów. Wszystkie publikacje przekroczyły prognozy

analityków i obiektywnie patrząc trudno się do czegoś przyczepić.

Wielokrotnie jednak już powtarzałem, że giełda nie jest równaniem z jedną

niewiadomą i reakcja na wyniki nie zawsze musi odnosić się do rynkowych

prognoz zysków spółek. Potwierdzenie tego inwestorzy mieli przecież bardzo

Reklama
Reklama

niedawno, bo na przełomie lipca i sierpnia, gdy również po dobrych

publikacjach rynek nie chciał dalej rosnąć.

Pierwszych ostrzeżeniem, że dzisiaj może być podobnie, były obroty. Na

początku notowań sesja wyglądała tak, jakby nie było dzisiaj żadnych

wyników. Nie było widać żadnych większych zleceń z funduszy, nawet na PKO

BP, czy PKN. Bardzo nietypowe zachowanie rynku. Drugie ostrzeżenie, niejako

Reklama
Reklama

potwierdzenie bierności funduszy, przyszło ze strony koszyków zleceń, które

wyciągnęły indeks i kontrakty na sesyjne szczyty i dodatkowo rozbudziły

nadzieję na euforyczną sesję po dobrych wynikach. Czy koszyki przynoszą

trwałe ruchy ? Na to pytanie odpowiedziała już sesja środowa i czwartkowa.

Takie zlecenia nie zastąpią funduszy.

Reklama
Reklama

Od tego momentu rozpoczęły się chińskie tortury. Im dłużej trwała ta

bierność popytu ze strony największych funduszy (szczególnie na PKO BP i

PKN), tym coraz bardziej narastała podaż od inwestorów, których poranne

nadzieje zostały zawiedzione. Praktycznie każde spływające zlecenie

sprzedaży spychało indeks niżej, bez żadnej obrony kursów. Mało kto, znając

Reklama
Reklama

przed sesją wyniki, postawiłby orzechy przeciw dolarom na takie

rozczarowujące zachowanie wszystkich funduszy. W efekcie tego wszystkiego

kończymy tydzień w fatalnych nastrojach i zakrywamy lukę hossy. Ale czy

oznacza to początek głębszej wyprzedaży ? Kalendarz nie pozwala stawiać

teraz prognoz, bo w poniedziałek mamy niby-sesję, na której mały kapitał

Reklama
Reklama

może wyrzeźbić dowolny obraz rynku, a we wtorek świętujemy, podczas gdy w

USA będzie ważna sesja (m.in PPI). Dziś był handel bez największych

funduszy, które pokażą swoje zamiary dopiero od najbliższej środy i ja

kierunku na dłużej mimo dzisiejszej fatalnej sesji na razie bym nie

przesądzał. 35 36 MP

W tym tygodniu na kolejny komentarz zapraszam wyjątkowo do porannego w

poniedziałek.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama