Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 18.08.2006 15:48

Za nami kolejna sesja, która niewiele wnosi do oceny kondycji rynku. Wciąż

trwa patowa sytuacja, a indeksy bez większych sukcesów od wyprzedaży z

początku sierpnia szukają trwalszego kierunku. Bez udziału zagranicznych

inwestorów idzie to bardzo opornie i jedyne co pozostaje rodzimym graczom,

to na bieżąco reagować na wydarzenia na rynkach światowych. Tylko

Reklama
Reklama

światowych, bo jak raz jeszcze potwierdziła publikacja produkcji

przemysłowej oraz PPI, dane z rodzimej gospodarki przechodzą na obecnym

etapie bez większego echa na rynkach finansowych. Takie to już uroki okresu

wakacyjnego.

Na dzisiejszej sesji głównym sprawcą wahań były surowce. Wynikało to z

faktu, że od połowy tygodnia indeks towarów CRB testował arcyważne wsparcie

Reklama
Reklama

na 200 sesyjnej średniej, która już trzeci rok stanowiła wsparcie dla trendu

wzrostowego na rynku surowców, a ten z kolei (w uproszczeniu) napędzał hossę

na wszystkich emerging markets. Wyraźne naruszenie poziomu wsparcia na

sesji czwartkowej (dalszy spadek cen ropy i miedzi) wystraszył przed

otwarciem sesji na GPW wielu inwestorów. Nie wszyscy na rynku terminowym

wiedzieli, że z samego rana w kopalni miedzi Escondida w Chile ogłoszono

Reklama
Reklama

strajk i całkowicie wstrzymano produkcję, co jeszcze przed rozpoczęciem

handlu na GPW wywołało wzrost cen surowca na rynkach światowych i przykryło

brzydki wygląd wykresu indeksu CRB. Dopiero gdy większość serwisów

opublikowała tą informację, grające pod odreagowanie surowców KGHM i PKN

pomogły w odrabianiu strat i wykreśleniu sesyjnych szczytów WIG20 i

Reklama
Reklama

kontraktów.

Jak wspomniałem, rynek reaguje teraz tylko na pojedyncze informacje i próżno

szukać jakiegoś trendu, więc gdy emocje trochę padły, baza zmalała i do gry

wszedł arbitraż, to wystarczyła jedna zła informacja, by zapomnieć o

kontynuacji wzrostów. Była nią podwyżka rocznej stopy depozytów i pożyczek o

Reklama
Reklama

27 pb. w Chinach. Bank centralny ponownie próbuje schłodzić gospodarkę, więc

inwestorzy powinni dyskontować mniejszy popyt na surowce. Gdyby rynek był w

trendzie wzrostowym, to ta informacja byłaby zapewne tylko chwilowym

strząśnięciem słabszych graczy, choć może równie bolesnym jak 27 kwietnia.

Tak przy okazji, odnosząc się do tamtej daty warto odnotować obecną podwyżkę

Reklama
Reklama

w Chinach jako kolejne poważne ostrzeżenie dla wszystkich emerging markets.

61 62 MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama