W efekcie kurs USD/JPY spadł w ciągu kilku minut z poziomu 117 jenów do 116,32 jenów, żeby później spaść jeszcze do 115,96 jenów. Tę wyprzedaż USD/JPY wywołała wypowiedź niemieckiego ministra finansów Peera Steinbrücka, że na najbliższym spotkaniu ministrów finansów grupy G7, jakie odbędzie się w Singapurze, będzie poruszana kwestia słabości japońskiej waluty. Jak dodał Steinbrück, na tym spotkaniu będzie również omawiana kwestia chińskiego juana, którego ewentualna kolejna rewaluacja, wpłynęłaby na umocnienie jena.
Spadek USD/JPY sprzed ponad godziny mógł wyczerpać potencjał spadkowy tej pary. Można zakładać, że kolejne godziny przyniosą jej stabilizację w okolicach poziomu 116 jenów. Zwłaszcza, że takiej stabilizacji sprzyjać będzie oczekiwanie na jutrzejsze wyniki posiedzenia Banku Japonii (prawdopodobnie pozostawi on stopy na dotychczasowym poziomie 0,25 proc.).
Wypowiedź niemieckiego ministra finansów i późniejsza gwałtowana reakcja jena, wywołała również osłabienie euro i szwajcarskiego franka wobec dolara. Przełożyło się to na spadek kursu EUR/USD z 1,2805 do 1,2767 i wzrost kursu USD/CHF z 1,2345 do 1,2382. W obu przypadkach zmiany te nie oznaczają rezygnacji ze scenariusza zakładającego stabilizację notowań do końca tygodnia, w oczekiwaniu na publikowane w przyszłym tygodniu ważne dane makroekonomiczne (m.in. dane o inflacji w USA). Jedynie może nieco przesunąć się poziom tej stabilizacji.
Wydarzenia sprzed ponad godziny nie wywołały większej reakcji jedynie na GBP/USD. Po dwóch dniach silnych spadków, które sprowadziły funta z poziomu 1,9070 do 1,8800-1,8810, czyli do dołka z 18 sierpnia, a jednocześnie linii szyi potencjalnej formacji podwójnego szczytu, para ta próbuje skorygować te spadki. Zważywszy, że strefa 1,8800-1,8810 to silna bariera popytowa oraz przy założeniu stabilizacji na euro i franku, można oczekiwać, że dzisiejsze i jutrzejsze notowania GBP/USD mogą upłynąć właśnie pod znakiem korekty.
Funtowi dziś, ani nie przeszkodzi, a nie też nie powinno pomóc posiedzenie Banku Anglii i decyzja ws. stóp procentowych, która zostanie opublikowana o godzinie 13-tej. Rynek nie oczekuje bowiem zmiany stóp, a jednocześnie jest mało realne zaskoczenie, podobne do tego sprzed miesiąca, gdy niespodziewanie stopy wzrosły o 25 punktów bazowych do 4,75 proc.