Dyskusji na temat polityki pieniężnej w USA ciąg dalszy zapewne przed nami. Potwierdzenie przebicia wsparcia na 1.2750 otworzy drogę do dalszych spadków.
Zmiany na rynku krajowym były niewielkie, pojawiają się impulsy zarówno negatywne jak i pozytywne. Po pierwsze, kotwica budżetowa, będąca ostatnią deską ratunku dla stanu finansów publicznych i całej gospodarki, na razie przetrwała. Rząd bez kolejnych żądań wydatków jest w tej sytuacji życzliwiej postrzegany przez rynek. Po drugie, inwestorzy chyba przyzwyczaili się już do myśli o możliwych wcześniejszych wyborach, które mogą doprowadzić do korzystniejszych dla polskiej gospodarki rozstrzygnięć. W tej sytuacji, oświadczenia polityków PiS o decyzji w sprawie wyborów już 10 października są sygnałem pozytywnym. Cieszą dane o bezrobociu, które po raz kolejny spadło o 0.1%. Nadal minister pracy nie przedstawia przekonujących wyliczeń o tym czy (i ile) z tego spadku to efekt migracji zarobkowej naszych rodaków.
O 16.30 eurozłoty był na poziomie 3.9720, czyli wyżej niż na piątkowym zamknięciu. Na USDPLN analiza techniczna nie rozstrzyga wyraźnie losów tej pary. Koniec końców zakończyło się mocniejszym dolarem, głównie wskutek umocnienia "zielonego" na rynku międzynarodowym, kurs otwiera kanał spadkowy, ale linia nowego trendu krótkoterminowego jest nachylona pod niewielkim kątem.
Jutro najważniejszą informacją ze sfery makro będzie indeks Instytutu Ifo, tradycyjnie jeden z najważniejszych wskaźników w Europie. Prognozuje się spadek ze 105 do 104 pkt. w ostatnim okresie. Pod koniec obrotów w Europie (o 16:00) indeks zaufania amerykańskich konsumentów publikowany przez Conference Board. Rynkowy konsensus ustalił się na poziomie 102-102.5 pkt. przy poprzedniej wielkości 99.6 pkt. Tradycyjnie, wartość poniżej 100 jest negatywnym sygnałem.
Piotr Denderski