Dane świadczące o zwiększonym imporcie do strefy euro nie wpłynęły na kurs wspólnej waluty pozostając nadal w konsolidacji pomiędzy 1.2530-50. Tak było do danych z USA. Zezwolenia na budowy domów wyniosły (-6.3)% przy prognozie (-0.7)%, CPI (-0.5)% przy prognozie (-0.3)%, CPI bazowe 0.2% zgodnie z oczekiwaniami. Były to dane lepsze dla dolara. Świadczy o tym liczba rozpoczętych budów. Inflacja bazowa również świadczy o utrzymującej się lekkiej presji inflacyjnej. Na CPI najprawdopodobniej miała wpływ cena ropy, dlatego wynik był inny od prognoz. Po danych kurs dolara zaczął rosnąć w stosunku do każdej waluty. EUR/USD osiągnął poziom 1.2500 czyli dolne ograniczenie kilku dniowej konsolidacji. Następnie w godzinach popołudniowych sesji amerykańskiej nastąpiła deprecjacja dolara. Ponownie jego kurs wrócił do poziomu 1.2530-40 i w tej konsolidacji utrzymał się do dzisiejszego dnia. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2550 dolara. Ani wczorajszy dzień, ani dane makro nie zmieniły obrazu rynku na którym coraz częściej nic się nie dzieje w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Dziś poznamy ilość nowo rejestrowanych bezrobotnych (ujęcie tygodniowe) prognoza 310 tys. Poprzednio 308 tys., indeks wskaźników wyprzedzających LEI za wrzesień-prognoza 0.3%, poprzednio (-0.2)%, oraz indeks FED z Filadelfii za październik-prognoza 6.5 pkt, poprzednio (-0.4)%. Prognozy poszczególnych wskaźników są lepsze dla dolara. Wynika z nich, że gospodarka amerykańska ma się jeszcze relatywnie dobrze pomimo spowolnienia, a to wiąże się z presją inflacyjną. Świadczy o tym indeks FED z Filadelfii, którego prognozowana wartość tylko potwierdza wcześniejsze wskaźniki. Przedłużająca się konsolidacja świadczy o niezdecydowaniu inwestorów, w związku z tym wybicie w którąkolwiek stronę może mieć bardzo dynamiczny przebieg jak również duży zasięg.
Sytuacja techniczna eurodolara: zgodnie z prognozami ostatnie godziny przyniosły test wsparcia zlokalizowanego w rejonie figury 1,2500. Byki po raz kolejny udowodniły, że jest to strategiczny dla nich poziom. W rezultacie notowania powróciły do widocznego wczoraj zakresu zmian. Układ wskaźników z dnia na dzień coraz bardziej sprzyja deprecjacji waluty amerykańskiej. Poranny obraz sygnalizuje, że zwolennicy silnego dolara mogą mieć już poważne problemy z kolejnym atakiem na 1,2500. Podobnie jak wczoraj ewentualne utrzymanie się kursu powyżej 1,2530 w ciągu najbliższych 2-3 godzin - pierwszego wsparcia, powinno przynieść bardziej znaczące osłabienie dolara względem euro. Sygnalną potwierdzającą silniejszą korektę wzrostową w dalszym ciągu pozostaje rejon 1,2570.
RYNEK KRAJOWY
Polski rynek walutowy w dalszym ciągu pozostaje w uśpieniu. Po wczorajszych niewielkich zmianach - około 2-groszowym osłabieniu się złotego względem euro już dzisiaj rano wszystko wróciło do normy. O godzinie 09:00 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 3,8870 złotego, a za jednego dolara 3,0990. Napływające sygnały - wczorajsze dane makroekonomiczne z kraju oraz silne wzrosty głównych indeksów na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych świadczyć mogą o rosnącym zaufaniu do polskiej waluty. (WIG20 wczorajszą sesję zakończył 2,3% wzrostem na poziomie 3200, natomiast główny indeks giełdowy: WIG wzrósł o 1,79% osiągając wartość zamknięcia 47651.) Opublikowany wczoraj przez GUS komunikat pokazał PPI na poziomie 3.6%, czyli zgodnie z oczekiwaniami, (poprzednia wartość 3.4%), dynamikę produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej na poziomie 11.7%, (poprzednia wartość 12.5%). Rynek nie zareagował na te dane, ponieważ nie odbiegały one znacząco od wcześniejszych oczekiwań. Dynamika produkcji pokazując utrzymujący się silny wzrost świadczyć może tylko o lekkim spowolnieniu w gospodarce, natomiast PPI o możliwości utrzymania się lekkiej presji inflacyjnej. W rezultacie dane te ukazują możliwość powrotu RPP w perspektywie kilku miesięcy do obniżania stóp procentowych w celu pobudzenia gospodarki.