Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 09.11.2006 15:03

Notowania rozpoczęły się od zwyżki cen o 22 pkt. Głównym powodem tego

wybuchu optymizmu była publikacja wyniku finansowego PKN. Rynek został miło

zaskoczony, gdyż zysk zdecydowanie przekroczył poziom, jakiego oczekiwali

analitycy. To zaskoczenie uwidoczniło się w zmianie ceny. Ta skoczyła w

górę. W trakcie notowań skala wzrostu sięgała poziomu 9%. PKN był także

Reklama
Reklama

liderem obrotu. Skupił na sobie niemal połowę aktywności graczy. Drugą pod

tym względem był bank PKO. Tu nadal mamy echa ostatniego uwolnienia cen

akcji pracowniczych. Obie spółki przejęły niemal dwie trzecie całości

obrotu.

Właśnie ten ostatni fakt sprawia, że do tej zwyżki cen można podchodzić z

rezerwą. Na szczęście nie doszło do ataku na poziom rekordu z maja br. więc

Reklama
Reklama

nie trzeba się głowić, czy sygnał wybicia jest mniej lub bardziej

wiarygodny. Czy do takiego ataku dojdzie? Kontraktom zabrakło niecałe 30

pkt, by przetestować poziom szczytu. W przypadku indeksu odległość jest

nieco większa, ale to także jest na tyle blisko, że żal byłoby nie

spróbować. Na taką próbę pewnie liczą ci, którzy w tej chwili kupują papiery

i otwierają długie pozycje. Ba, oni nie liczą jedynie na test, ale na

Reklama
Reklama

wybicie na nowe szczyty hossy. W tej chwili jest to realne, choć problemem

nie jest samo wybicie, ale utrzymanie cen na tak wysokich poziomach. Zapewne

właśnie wątpliwość, czy bykom uda się utrzymać ceny ponad poziomem oporu,

sprawia, że rośnie także liczba chętnych do gry na spadek. W efekcie mamy

silną zwyżkę LOP. Po części to także wynik działalności arbitrażu, ale nie

Reklama
Reklama

jest to jedyne wytłumaczenie.

Rynek się polaryzuje. Co ciekawe, podobną sytuację mieliśmy kilka tygodni

temu, gdy rynek miał potencjalnie wyjść poza obszar konsolidacji. Wyszedł,

ale posiadacze krótkich pozycji nie zareagowali panicznie. Czy teraz będzie

inaczej? Jest na to spora szansa. Wtedy można było zacisnąć zęby i mówić, że

Reklama
Reklama

to nic, bo jeszcze trzyma się majowy szczyt. Gdy ten pęknie, pozostanie

tylko nadzieja, a to może być zdecydowanie za mało. Jeszcze tydzień temu

wydawało się, że podaż ma rynek w garści. Zejście pod poziom 3100 pkt miło

być sygnałem kapitulacji byków. Popyt jednak szybko się pozbierał i już

następnego dnia zanegował ten sygnał słabości. Kilka dni później jesteśmy

Reklama
Reklama

ponownie przy szczytach hossy. Nie wiem, czy ewentualne wybicie będzie

wiarygodne, bo nikt tego wcześniej nie wie. Także i tym razem trzeba być

gotowym na słabość strony, która ostatnio przeważała. Tydzień temu podaż po

skutecznej akcji odpuściła, teraz może podobnie odpuścić popyt. Nie pierwszy

raz. Jedno jest pewne na sygnały należy reagować, podobnie jak na ich

negację. Utrzymywanie pozycji kierując się tylko nadzieją nie jest objawem

rynkowej roztropności. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama