Brak nowych danych makroekonomicznych zza oceanu przełożył się na tylko symboliczne pogorszenie sytuacji dolara amerykańskiego. Nowe ekstremum wygenerowane zostało w pierwszej części sesji i wyniosło 1,2851 dolara za euro. Spokojny handel w poniedziałek odebrać można jako wizytówkę całego tygodnia. Mniejsza niż zwykle ilość publikacji o charakterze statystyczno-ekonomicznym w tym tygodniu, brak handlu w czwartek w USA (Dzień Dziękczynienia) oraz Japonii, a także ograniczony (do godziny 19:00) handel w piątek w USA powodują, że cześć inwestorów wyłączona zostanie z gry.
O godzinie 15:11 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,2834 dolara.
Sytuacja techniczna eurodolara: poniedziałkowe utrzymanie się notowań eurodolara w rejonach szczytów jest dość dobrym prognostykiem dla zwolenników słabszego dolara. W dalszym ciągu widać jednak pewne problemy z trwałym pokonaniem wskazywanego w zeszłym tygodniu oporu zlokalizowanego w rejonie 1,2840. Obecnie poziom ten potraktować można jako sygnalną dalszych zmian. Układ wskaźników technicznych intra day wskazuje na możliwość kolejnego ataku na szczyty. Wiele jednak wskazuje na to, że będzie to krótkotrwałe i rozpocznie bardziej zdecydowane odreagowanie piątkowych wzrostów kursu. Najbliższe wsparcie wyrysować można obecnie na 1,2790 - 1,2780.
RYNEK KRAJOWY
Poniedziałek na krajowym rynku walutowym pokazał niewielkie zmiany. Polska waluta pomimo nienajlepszej sytuacji na warszawskim parkiecie (dzisiejsza sesja nie pokazała większego odreagowania czwartkowych i piątkowych spadków indeksów) utrzymała silną pozycję zarówno względem euro jak i dolara amerykańskiego. O godzinie 15:11 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 3,8055 złotego, a za dolara 2,9635.