Nic z tego. Niższa aktywność (a więc i płynność) zostały wykorzystane do istotnej przeceny dolara. Można się spodziewać, że ciekawie będzie również w nadchodzących dniach. Z jednej strony inwestorzy będą musieli "coś zrobić" z sygnałami, jakie pojawiły się w końcówce tygodnia (a więc albo próbować je zanegować, albo doprowadzić do przyspieszenia fali wyprzedaży dolara - oczywiście na chwilę obecną domyślnym wydaje się ten drugi wariant), ale z drugiej będzie trzeba przetrawić sporą ilość istotnych publikacji makroekonomicznych, jakie pojawią się w najbliższych dniach. Na dzisiaj co prawda nie zaplanowano żadnych danych, ale od jutra zaczynamy prawdziwy maraton. Z ważniejszych wydarzeń w najbliższych dniach dowiemy się m.in. jak kształtowała się sprzedaż domów na rynku wtórnym oraz pierwotnym, poznamy drugie przybliżenie amerykańskiego PKB w III kwartale, Beżową Księgę, czy też indeksy PMI oraz ISM. Inwestorzy zwrócą również uwagę na wtorkowe wystąpienie Bena Bernanke oraz Alana Greenspana oraz na rynku krajowym w centrum wydarzeń stała będzie decyzja RPP w sprawie stóp procentowych. Jak więc widać, w najbliższych dniach nie powinno na rynku zabraknąć atrakcji ze strony impulsów o charakterze fundamentalnym. Niemniej ciekawie prezentuje się również sytuacja techniczna.
EUR/USD
Sytuacja na eurodolarze po piątkowej sesji nie uległa zmianie w krótkim terminie, bowiem tutaj mamy w dalszym ciągu przewagę popytu, zatem spory wzrost kursu EUR/USD niejako dobrze wpisuje się w tendencję, która widoczna jest na tej parze od około połowy października. Teraz byki mogą więc jedynie po raz kolejny przesunąć poziom wsparcia na wyższy poziom. Aktualnie w ramach wsparcia zwróciłbym uwagę na zakres 1,2970 - 1,30. Jeśli piątkowy impuls wybiciowy miałby się utrzymać, rynek nie powinien zejść poniżej wspomnianego poziomu. Nieco inaczej wygląda już jednak sytuacja w średnim terminie, bowiem tutaj udało się doprowadzić do wybicia powyżej górnego ograniczenia kilkumiesięcznej konsolidacji. Rynek na piątkowej sesji nie zdołał się cofnąć, tylko wręcz przeciwnie - tydzień zakończyliśmy tuż przy maksimach. Taki układ może więc sugerować, że na tej parze zaszły już poważne zmiany, które dla amerykańskiej waluty pozytywne w średnim terminie oczywiście nie są. W związku z tym przywiązywałbym obecnie większą uwagę właśnie do wspomnianego zakresu 1,2970 - 1,30, bowiem ewentualne cofnięcie się poniżej tej bariery mogłoby sugerować pułapkę wybicia. Jak na razie domyślnym pozostaje kierunek wzrostowy.
USD/JPY
Miniony tydzień był również fatalny dla amerykańskiej waluty w stosunku do jena. W połowie tygodnia udało się podaży doprowadzić do wybicia dołem z około 3-tygodniowej formacji trójkąta zwyżkującego dołem. Obecnie podaż ma tu zdecydowaną przewagę w krótkim terminie, natomiast przewaga ta zaczyna się również powiększać, jeśli spojrzymy na rynek z perspektywy średnioterminowej. Można więc zakładać, że obecnie pierwszym sygnałem poprawy sytuacji byłoby wyjście nad jakikolwiek opór. Najbliższego doszukiwałbym się przy cenie 116,60. Póki kurs nie powróci powyżej, cały czas większym prawdopodobieństwem w krótkim terminie cechował się będzie wariant wzrostu wartości jena.