Notowania euro i szwajcarskiego franka, pomimo że wcześnie rano również zostały podjęte próby wzmocnienia tych walut, mają znacznie spokojniejszy przebieg. Zarówno bowiem kursy EUR/USD, jak i USD/PLN, póki co pozostają w stabilizacji, zapoczątkowanej w czwartek wieczorem. Nie oznacza to jednak zatrzymania procesu spadku amerykańskiej waluty. Odsuwa się on jedynie nieco w czasie.
Założenie o dalszym osłabieniu dolara w dniu dzisiejszym, to nie tylko wnioski płynące z analizy technicznej, ale głównie wnioski płynące z wczorajszej publikacji listopadowego odczytu indeksu Chicago PMI. Ten, obrazujący kondycję sektora produkcyjnego w okolicach Chicago indeks, niespodziewanie spadł do 49,9 pkt. (oczekiwano wzrostu do 54,5 pkt.). Tym samym, pierwszy raz od 3,5 roku, zasygnalizował on, że sektor wytwórczy w tamtym rejonie znalazł się w recesji.
Wczorajsza publikacja będzie mieć dziś swoje konsekwencje w postaci oczekiwania na słaby odczyt listopadowego indeksu ISM. Rynkowe prognozy mówią o wzroście, tego obrazującego kondycję amerykańskiego sektora produkcyjnego indeksu, do 52 pkt. z 51,2 pkt. Jednak po danych z Chicago, nadzieje na ten wzrost są mniejsze. Co prawda nie ma pełnej korelacji pomiędzy Chicago PMI a ISM, ale zależności pomiędzy tymi wskaźnikami jednak występują. I to, jak również silny trend na osłabienie dolara, to dziś główny powód, żeby oczekiwać nowych rekordowych poziomów nie tylko na GBP/USD, ale i na EUR/USD, USD/CHF, czy wielu innych parach. W tym również USD/PLN.
Publikacja indeksu ISM to dziś główne wydarzenie dnia, które przyćmiewa inne publikacje. Również wystąpienie szefa Fed, zaplanowane na godzinę 15-tą, w tej sytuacji schodzi na dalszy plan. Wynika to z faktu, że po tym jak we wtorek rynek pozostał obojętny na "jastrzębie" słowa Bernanke, trudno oczekiwać, że dziś na nie zareaguje. Zwłaszcza, że szef Fed raczej nie powie nic nowego, w stosunku do tego co powiedział we wtorek.
O godzinie 08:33 kurs GBP/USD testował poziom 1,9734, EUR/USD 1,3262, a USD/CHF 1,1959.