Bezpośrednim powodem dalszej deprecjacji amerykańskiej waluty był gorszy od prognoz odczyt indeksu ISM na poziomie 49,5 pkt., EURUSD przebił poziom 1,33, o 16:30 osiągając poziom 1,3325.

W przyszłym tygodniu dominującym czynnikiem ryzyka na rynkach będzie piątkowy raport z rynku pracy, w świetle ostatnich danych nie jestem jednak pewien, czy te dane będą wyraźnie negatywne dla dolara - nadal utrzymuje się w miarę przyzwoite tempo wzrostu, nadal schłodzenie koniunktury dotyka przede wszystkim produkcję samochodów i rynek nieruchomości, nie rozlewając się na resztę gospodarki w stopniu wystarczającym do zmniejszenia tempa wzrostu cen.

Na rynku lokalnym kursy stabilizowały się przez większą część dnia, dopiero dalsze osłabienie dolara wywołało reakcję wzrostową na eurozłotym i spadki na USDPLN. Odwrotna korelacja między USDPLN a eurodolarem jest bardzo silna od kilku dni i skutecznie hamuje jakiekolwiek dążenie do odreagowania. Kurs nadal pozostaje poza wstęgami procentowymi. Moim zdaniem warto odnotować, że dosyć znaczące zmiany poziomów EURUSD przekładają się na coraz mniejsze, w ujęciu bezwzględnym, ruchy na rynku krajowym. Jest to sygnał "przemęczenia" rynku nieustannym umocnieniem złotego. W dłuższym horyzoncie trend aprecjacyjny może doprowadzić do bardzo niskich, zdaniem Ministerstwa Finansów, poziomów na EURPLN - aż do 3,70 włącznie. W przyszłym tygodniu brak danych z Polski, więc należy się nastawić na dominację eurodolara na rynku krajowym.

Piotr Denderski

Analityk rynków finansowych