Eurodolar wczoraj przełamał wsparcie trendu wzrostowego opartego o dołki z 23 października, 20 listopada i 17 grudnia, ale nie wiązałbym z tym faktem żadnych poważniejszych konsekwencji dla tej pary. Przy wczorajszych warunkach na rynku (ograniczona liczba transakcji itp.) takie wybicie ma mocno przypadkowy charakter. Notowania zaczynamy od wzrostu eurodolara na fali wzmożonej spekulacji o możliwości wcześniejszego obniżania stóp procentowych za Oceanem.

Na rynku lokalnym jest jeszcze więcej przypadkowości, ale wszystko powoli wraca do normy, zwłaszcza na USDPLN obserwujemy obecnie wyjątkowo mocny sygnał dla nowych spadków, najbliższe wsparcie to poziom 2,8920 - linia wsparcia coraz wyraźniej rysującej się korekty technicznej. Oczekiwałbym raczej jej przełamania, choć jest mało prawdopodobne, że nastąpi to już dziś. Utrzymanie się kursu do zamknięcia poniżej 2,90 będzie mocnym argumentem za takim właśnie scenariuszem rozwoju wydarzeń (czyli za spadkami). Eurozłoty "nie wytrzymał" presji górnej wstęgi Bollingera - kurs powraca do trendu spadkowego, jedynie zamknięcie powyżej 3,81 może zepsuć sentyment do złotego. Głównym czynnikiem negatywnie wpływającym na naszą walutę jest przedłużanie się procesu wyboru nowego prezesa NBP. Leszek Balcerowicz "na odchodne" zaakcentował, że główne zadania banku centralnego to: stabilność pieniądza i systemu płatniczego. Dodał również, że nowy prezes powinien mieć doświadczenie i autorytet, zwłaszcza za granicą.

Piotr Denderski

Analityk rynków finansowych