Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 23.01.2007 14:54

Po poniedziałkowej gwałtownej korekcie wielu inwestorów zapewne zastanawia

się, czy mieliśmy do czynienia z odwróceniem trendu, czy też jest to jedynie

korekta dwutygodniowego wzrostu. Ja wciąż opowiadam się za tym drugim

scenariuszem, a dynamika poniedziałkowego spadku bardziej wynikała ze skali

porannego optymizmu, niż z siły niedźwiedzi. Podaż będzie słabnąć wraz ze

Reklama
Reklama

zbliżaniem się do obszaru luki hossy z ostatniego czwartku. Dzisiaj

indeksowi zabrakło do tego poziomu niecałych 20 pkt. i choć "koszykom" udało

się zawrócić rynek, to próbę ataku na lukę jeszcze możemy obejrzeć na

najbliższych sesjach.

Za scenariuszem jedynie korekty, a nie głębszych spadków, przemawiają

giełdowe nastroje. Zarówno na rynku polskim, jak i amerykańskim. Styczniowy

Reklama
Reklama

sondaż w 200 placówkach bankowych (Pengab) odbył się w dniach 5-12 stycznia.

Z jednej strony są więc to dane drugiej świeżości, ale zawsze powtarzam ich

średnioterminowe znaczenie, w przeciwieństwie do np. Wigometru. W ankiecie

tej, saldo prognozy popytu na akcje spadło aż o 10 pkt. do poziomu 35 pkt.

Taką samą wartość osiągnęło saldo oceny popytu na akcje wobec rekordowych 52

pkt. w grudniu. Patrząc na historyczne dane, ten spadek oceny sytuacji

Reklama
Reklama

obecnej i przyszłości jest dość znaczących rozmiarów. Jeśli zestawimy to z

faktem, że w grudniu wszystkie warszawskie indeksy ustanawiały nowe szczyty

hossy, to jest to argument na korzyść byków. Problemem byłaby dopiero

sytuacja, gdyby zarówno w czasie wzrostów indeksu, jak i w czasie korekty

(18 grudnia - 10 stycznia) rosłoby saldo prognozy popytu na akcje.

Reklama
Reklama

Analogiczna sytuacja jest na rynku amerykańskim. Mimo tak naprawdę niemal

niezauważalnej w średnim terminie korekty spod nowych szczytów hossy,

wskaźniki sentymentu zanotowały gwałtowny spadek. Przykładowo w ankiecie

Investors Intelligence między 10 a 17 stycznia liczba byków spadła z 55,4

proc. do 50,5 proc. Liczba niedźwiedzi w tym czasie wzrosła z 20,7 proc. do

Reklama
Reklama

22,1 proc. Ta "korekta rosnącego optymizmu" jest największa od końcówki II

kw. 2006 roku, choć pamiętać należy, że wtedy były to skrajnie negatywne

wartości. Ówczesne zrównanie odsetka byków i niedźwiedzi dało początek nowej

fali wzrostowej. Obecne zachowanie wskaźników do kontynuacji wzrostów nie

zachęca, a jedynie nie zachęca jeszcze oczekiwać głębszych korekt 38 39 MP.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama