Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 25.01.2007 15:05

Czwartkowy wzrost w pierwszej części sesji to niemal w całości zasługa

nastrojów jakie przeniesione zostały na GPW ze środowego zachowania

światowych giełd. Amerykańskie indeksy albo wspięły się na nowe szczyty

hossy (Dow Jones i S&P500), albo zachowały się znacznie lepiej niż reszta

sektora (Nasdaq). Do tego czwartą sesję z rzędu rósł kurs miedzi, który piął

Reklama
Reklama

się w górę także w trakcie czwartkowych notowań, co oczywiście zachęcało do

odreagowania na akcjach KGHM. Jeśli dodać do tego pozytywne nastroje na

pozostałych emerging markets, to mamy powody, dla których przez pierwszą

część sesji na rynku zupełnie nie było podaży.

Ta pojawiła się dopiero po południu, gdy WIG20 zaliczył sesyjne szczyty na

3484,33 pkt. Styl tego wzrostu wskazywał na klasyczne sztuczne podnoszenie

Reklama
Reklama

indeksu, które możliwe było dzięki połączeniu w/w powodów z niską płynnością

kluczowych spółek. Większość inwestorów po "koszykowych" doświadczeniach już

wie, że takie spekulacyjne ruchy nie mają trwałego charakteru. Tak było i

tym razem, a korekta wzrostu sprowadziła nas z powrotem w obszar

dwugodzinnej konsolidacji sprzed południa.

Na jej poziomie rynek znowu się uspokoił i czekał na kolejny impuls. Za taki

Reklama
Reklama

uznać można wyraźnie osłabienie złotego. Ostatnie miesiące notowań pokazują

bardzo silną korelację między najważniejszym indeksem GPW (WIG20), a

notowaniami polskiej waluty. To samo dotyczy pozostałych emerging markets i

w tym kontekście nieco zdziwienia budzi załamanie się tego schematu w

ostatnich dniach, gdy waluty rynków wschodzących z naszego regionu należą do

Reklama
Reklama

jednych z najsłabszych od początku roku, a słabości tej nie podzielają

giełdowe indeksy. Dla przykładu - czeski PX systematycznie od czterech sesji

wyraźnie poprawia szczyty hossy.

Oczywiście można dyskutować, czy przecena rynku w końcówce sesji to zasługa

słabnącej waluty, czy jedynie wynik arbitrażu (czytaj: spekulacji kryjącej

Reklama
Reklama

się pod arbitraże, gdyż poziom bazy nie uzasadniał koszykowych zleceń

kupna). Koszyki bez wątpienia wpłynęły za to na dynamikę spadku. To osłabia

wymowę spadku z końcówki sesji. Niemniej jednak najzdrowszym rozwiązaniem

dla obu stron byłoby teraz zmierzenie się z poziomem luki hossy z 18

stycznia. Prawdziwą kondycję rynku poznamy dopiero przy testowaniu tego

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama