Reklama

Przed zamknięciem

Publikacja: 21.02.2007 15:03

Ta dość ciekawa sesja już się kończy. Kończy się blisko poziomu

dzisiejszych minimów. Szkoda, by było znacznie lepiej. Oczywiście jedynie

pod względem poziomu notowań. Pozostałe czynniki mogły niepokoić.

Zwłaszcza towarzysząca zwyżce cen niska aktywność graczy. Jest to ułomność

obserwowana w ostatnich miesiącach stosunkowo często. Nie zmienia to

Reklama
Reklama

faktu, że ten mizerny w swojej wielkości popyt jest w stanie nie tylko

utrzymać ceny nad poziomem kluczowego wsparcia, to jeszcze skutecznie je

od tego wsparcia oddalić na bezpieczną odległość.

Można na taki stan utyskiwać, ale nie można go negować. Podaż cały czas

pozostaje pasywna. Jeśli uda jej się zbić nieco ceny to szybko do akcji

wkracza obóz byków i przejmuje inicjatywę niewielkim kosztem. Można

Reklama
Reklama

powiedzieć, że przemawia za tym pewna obawa oraz respekt w stosunku do

strony popytowej. Nie można przecież zaprzeczyć, że bykom udało się

utrzymać przewagę przez kilka lat. Każdy ma świadomość, że strona popytowa

jest karmiona rekordowym napływem środków do funduszy. Jak w takiej

sytuacji grać na spadek? Wygląda więc na to, że jesteśmy skazani na wzrost

cen, ale to tylko złudzenie. Wzrost, owszem, może się pojawić, ale wcale

Reklama
Reklama

nie jesteśmy na niego skazani. Zauważmy, że rynek patrząc szerzej

zachowuje się całkiem spokojnie, jak na wielkość napływu środków do

funduszy.

Zapominając o wszystkich niuansach związanych z przepływem kapitału, a

skupiając się jedynie na zmianach cen można dojść do wniosku, że cały czas

Reklama
Reklama

strona popytowa jest górą. Nie chodzi tu nawet o to, że mamy plusy przy

zmianach cen większości notowanych akcji i kontraktów, ale z tego, że

nadal żaden poważniejszy poziom wsparcia nie został przełamany. Ostatnio

blisko było takiego wydarzenia, gdy ceny naruszyły wsparcie w postaci

lokalnego dołka z 26 stycznia br. Podaż nie była jednak na tyle silna, by

Reklama
Reklama

padł sygnał techniczny. Tym samym pozostajemy przy założeniu, że popyt

jest w przewadze, a tym samym, że bardziej prawdopodobny jest dalszy

wzrost cen niż ich spadek. Dopóki wsparcia się trzymają na inne wnioski

nie można sobie pozwolić. Nawet "widząc", czy "przeczuwając" coś, co może

się wydarzyć w przyszłości. Przyszłość to niewiadoma, a my, by się do niej

Reklama
Reklama

dopasować musimy oceniać prawdopodobieństwo różnych zdarzeń. KJ

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama