Co prawda Fed podejmując decyzje o wysokości stóp procentowych zwraca szczególną uwagę na inflację w cenach konsumenta (CPI), to jednak takie dane na pewno nie zostaną pominięte. Kolejnym czynnikiem sprzyjającym aprecjacji dolara to lepszy od prognoz odczyt dotyczący ilości noworejestrowanych bezrobotnych, który wyniósł 311 tys. wobec oczekiwanych 315 tys. Reszta raportów z dnia dzisiejszego dotyczyła starego kontynentu. Decyzja Banku Centralnego Szwajcarii okazała się być zgodna z prognozami, stopy procentowe w tym kraju wzrosły o 25 pb do poziomu 2,5 proc. Inflacja w Eurolandzie (HICP) w maju wyniosła 1,9 proc. w stosunku rok do roku i była zgodna z prognozami. Lepsza natomiast okazała się sprzedaż detaliczna w Wielkiej Brytanii, która wzrosła o 0,4 proc. miesiąc do miesiąca, oraz 3,9 proc. w ujęciu rocznym (prognozy odpowiednio: 0,3%, 3,8%). Dużo ważniejsze dane makroekonomiczne poznamy w dniu jutrzejszym, dlatego też można spodziewać się dużo większej zmienności na rynku walutowy.
Złoto nadal pozostaje w konsolidacji w oczekiwaniu na jutrzejsze dane ze Stanów Zjednoczonych dotyczące inflacji CPI. Obecnie za uncje tego kruszcu należy zapłacić 649,40 dolarów.
O godzinie 15.31 zgodnie z notowaniami na rynku międzybankowym za jedno euro trzeba było zapłacić 1,3291 dolara.
RYNEK KRAJOWY
Na krajowym rynku, mimo umocnienia dolara, polska złotówka traciła na wartości. Deprecjację krajowej waluty można tłumaczyć wczorajszym odczytem inflacji, który okazał się większy od oczekiwań rynku. Podaż pieniądza w maju br. wyniosła 502.876,7 mln zł wobec 498.434,5 mln zł w kwietniu, podał dzisiaj Narodowy Bank Polski. Oznacza to wzrost o 0,9 proc. m/m i o 16,1 proc. w ujęciu rocznym. Na rynek dotarł też komunikat Głównego Urzędu Statystycznego dotycząca deficytu w handlu zagranicznym w okresie styczeń-kwiecień 2007 roku. Deficyt wyniósł 4,4 mld euro wobec 3,3 mld euro rok wcześniej. Eksport w tym okresie wzrósł o 13,5% w ujęciu rocznym i osiągnął 30,9 mld euro, zaś import zwiększył się o 15,8% r/r i wyniósł 35,3 mld euro. Wzrost obrotów dobrze świadczy o stanie naszej gospodarki, co prawda import rósł szybciej od eksportu, ale różnica nie jest na tyle duża by zacząć się przejmować tym faktem.