Stopy w dół, rynek w dół. Tak można w skrócie opisać wczorajszą sesję w
USA. Dziwne? Tylko po części, choć faktycznie skala przeceny robi
wrażenie. Dla nas będzie miało to konsekwencje w postaci rozpoczęcia
notowań od spadku, a więc jest szansa na pełne zniwelowanie pozytywnego
znaczenia poniedziałkowego wzrostu.
Założenie było takie - FOMC obniża stopy o 25 pkt. bazowych, a rynek
przyjmuje to z obojętnością, bo przecież rosnąć już nie może, skoro takie
ruch władz monetarnych był oczekiwany od dłuższego czasu. Stało się
inaczej. Stopy faktycznie obniżono o 25 pkt. bazowych, ale rynek akcji
runął w dół dając sygnał, że oczekiwania były faktycznie większe. Co się
stało? Zachowanie Fed uznano za konserwatywne. Stopy poszły w dół tylko o
ćwierć punktu. Zarówno stopa funduszy federalnych, jak i dyskontowa. Jak
pamiętamy, po cichu oczekiwano, że być może chociaż dyskontowa będzie
obniżona mocniej. Nic z tego. Fed wykonał mały ruch, a na domiar złego
wcale nie obiecał, że obniży stopy procentowe na kolejnym posiedzeniu.
Rynek oczekiwał czegoś więcej.
No ale w końcu stopy zostały obniżone, czy więc zachowanie rynku było
"nieadekwatne"? Zachowanie rynku nigdy nie jest nieadekwatne, ale po
prostu takie, jakie jest i należy się do niego dopasować. Jeśli ktoś
narzeka, że rynek nie idzie w tą stronę, w którą "powinien", to znaczy, że
ten ktoś musi się jeszcze wiele nauczyć. Brak "adekwatności" może bowiem
wynikać z prostego faktu braku pełnej wiedzy o czynnikach wpływających na
decyzje inwestorów. Jednym z takich czynników jest choćby poziom
nastrojów. Te na szczęście bada m.in. Mark Hulbert. Okazuje się, że
poniedziałek wieczorem wskaźnik średniego zaangażowania na rynku akcji
(HSNSI), wynikający z zaleceń śledzonych przez Hulberta i jego ludzi
newsletterów, wynosił 47,7 proc. Sama wartość może nie robi jeszcze
takiego wrażenia, jak to, że tylko 10 sesji wcześniej wynosił on ledwie
13,2 proc. Jak widać w trakcie dwóch tygodni nastąpił znaczny wzrost
optymizmu. Z punktu widzenia kontr arian słabsze zachowanie rynku nie jest
więc tu wielkim zaskoczeniem. Jeszcze jedna informacja wydaje się ciekawa.
Wskaźnik HSNSI miał w poniedziałek wyższą wartość niż wtedy, gdy
wyznaczany był szczyt na początku października (46,7 proc.).
Jak widać, nie wszystko da się wytłumaczyć jedynie decyzją FOMC. W gruncie
rzeczy była ona oczekiwana, a po prostu nie przyniosła nowego impulsu do
wzrostu. Rynek był już nieco rozgrzany i w końcu poddał się spadkowi. Czy
Fed postąpił źle obniżając stopy o 25 pkt. bazowych? To już temat na
rozważania przynajmniej w "Weekendowej". Osobiście uważam, że lepiej jest,
gdy władze monetarne podejmują decyzje spokojnie i nie przesyłają na rynek
sygnałów, że decydencie poddają się emocjom panującym na rynkach. Poza tym
w treści komunikatu fraza dotycząca zagrożenia inflacją się nie zmieniła,
co sygnalizuje, że nadal FOMC jest skupiony na dynamice wzrostu
gospodarczego, a więc kolejna obniżka stóp w ostatnich dniach stycznia
wydaje się wielce prawdopodobna. Zatem, o co ten cały hałas?