Pierwsze miesiące 2023 r. były bardzo burzliwym okresem dla inwestorów giełdowych. Po obiecującym styczniu krajowe indeksy zaliczyły solidną korektę. Istotny wpływ na to miały zawirowania na globalnych rynkach.

Jedną z głównych przyczyn powrotu negatywnych nastrojów był kryzys bankowy. Został wywołany obawami o stabilność amerykańskich i europejskich instytucji finansowych. Pojawiły się one po bankructwie kilku regionalnych banków w USA i ujawnieniu kłopotów szwajcarskiego Credit Suisse.

Duże spółki kontra małe

Najbardziej wrażliwy na globalne zawirowania okazał się WIG20 skupiający największe spółki z krajowego parkietu. Jego notowaniom zaszkodził m.in. nieoczekiwany powrót tematu dotyczącego podatku od zysków nadzwyczajnych. Taka danina mocno uderzyłaby w kursy akcji państwowych koncernów mających silną reprezentację w WIG20. W takim niepewnym otoczeniu inwestorzy preferowali walory mniejszych firm kosztem tych największych.

– Sytuacja na krajowym rynku akcji po pierwszym kwartale nie jest zła. Jednak krajowi inwestorzy po fantastycznym styczniu mogą czuć pewien niedosyt, porównując stopy zwrotu krajowych indeksów z indeksami zagranicznymi. Dobra koniunktura widoczna była przede wszystkim w segmencie średnich i mniejszych spółek – wskazuje Maciej Bobrowski, szef analityków Domu Maklerskiego BDM.

Jego zdaniem mimo ostatnich zawirowań na rynku można się spodziewać, że zarówno pierwsze, jak i drugie półrocze 2023 zakończy się korzystnie dla indeksu szerokiego rynku WIG. Powinien być on na plusie.

– W naszym scenariuszu bazowym zakładamy, że nominalna stopa zwrotu z WIG w 2023 r. może przekroczyć 20 proc. Spodziewamy się powrotu WIG powyżej 70 tys. pkt na koniec bieżącego roku. W perspektywie średnioterminowej przyjmujemy, że po bardzo dobrym zachowaniu spółek o średniej i małej kapitalizacji (skupionych nie tylko w sWIG80) powinno dojść do stopniowej zmiany na korzyść indeksów grupujących największe podmioty (WIG20 czy mWIG40). Po bardzo mocnym pierwszym kwartale tego roku nie dostrzegamy oznak wskazujących, że mniejsze spółki oferują teraz inwestorom istotnie większe dyskonto w wycenie w porównaniu z dużymi firmami. Wręcz przeciwnie, dyskonto jest relatywnie mniejsze niż średnie z poprzednich lat – twierdzi Maciej Bobrowski.

Uspokojenie nie jest trwałe

Bardziej ostrożny w przewidywaniach koniunktury giełdowej jest Kamil Hajdamowicz, menedżer ds. ryzyka produktów inwestycyjnych w Santander Bank Polska. Według niego nic nie wskazuje na to, by sytuacja na rynkach międzynarodowych na trwałe się uspokoiła. Problemy części banków zostały tylko przykryte. Stało się tak dzięki dużemu wsparciu ze strony banków centralnych. Nie można jednak wykluczyć, że temat powróci. Teraz głównym zmartwieniem jest możliwa recesja w gospodarce. Na dalszy plan schodzi polityka monetarna.

– Podsumowując i przechodząc na krajowe podwórko akcji: WIG20 pozostanie pod wpływem czynników międzynarodowych, co działa zarówno na plus, jak i na minus. Sytuacja fundamentalna ma mniejsze znaczenie. Przy globalnym wzroście zainteresowania bardziej ryzykownymi aktywami powrót do notowań ze stycznia nie powinien być dużym problemem – uważa Kamil Hajdamowicz.

Perspektywy średnich i mniejszych spółek są oceniane przez eksperta lepiej niż dużych. Wynika to z tego, że wpływ czynników międzynarodowych na kursy takich firm jest mniejszy, co widać już choćby na przykładzie mWIG40. Co prawda tutaj czynnikiem ryzyka mogą być banki, ponieważ wciąż nierozwiązana jest kwestia kredytów frankowych, a dodatkowo mogą pojawić się nowe pomysły dotyczące wakacji kredytowych.

Możliwe scenariusze

– Najlepiej wyglądają perspektywy sWIG80. Spółki wchodzące w skład tego indeksu są najmniej narażone na systemowe czynniki ryzyka. Warto jednak pamiętać, że ewentualne znaczące pogorszenie się sytuacji gospodarczej może najboleśniej odbić się właśnie na sytuacji tych firm. Obecne wyceny takiego scenariusza w zasadzie nie uwzględniają – twierdzi Kamil Hajdamowicz.

Jego zdaniem na trwałe wzrosty na całym rynku akcji będziemy musieli poczekać co najmniej do drugiej połowy 2023 r. Właściwie bardziej prawdopodobne jest to, że hossę zobaczymy dopiero w 2024 r.

– Obecnie najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest szeroki trend boczny. Powstaje tylko pytanie: jak bardzo będzie szeroki – mówi Kamil Hajdamowicz.

Sektory z potencjałem

W tym roku różne sektory warszawskiego parkietu radziły sobie ze zmiennym szczęściem. Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżyli posiadacze akcji banków, których notowania były mocno rozchwiane. Jak zauważa Łukasz Rozbicki, doradca inwestycyjny w MM Prime TFI, obecnie wyceny banków wyglądają zachęcająco, biorąc pod uwagę otoczenie sprzyjające poprawie wyników.

– Spółki z sektora bankowego zostały w tym roku mocno przecenione. Moim zdaniem w dużej mierze nie miało to uzasadnienia w fundamentach. Najsilniejszy marcowy spadek był wywołany atakiem paniki na rynku. Przecena europejskich banków odbiła się na polskim sektorze, ale straty udało się odrobić – przekonuje Łukasz Rozbicki.

Jak dodaje, drugim problemem doskwierającym bankom są kredyty frankowe i potencjalnie niekorzystne orzeczenie TSUE. Wydaje się jednak, że zostało to już uwzględnione w kursach, nawet w nadmiarze. Niestety, inwestorów zaboli wstrzymanie wypłaty dywidend w PKO BP, Santanderze oraz ING Banku.

Coraz więcej mówi się o prawnym rozwiązaniu problemu kredytów frankowych. Gdyby do tego doszło, skala rezerw w sektorze mogłaby zmaleć, co znacząco poprawiłoby postrzeganie banków.

Sytuacja makroekonomiczna jest niepewna. Nie do końca wiadomo, jak będzie przebiegać spowolnienie gospodarcze. Ścieżka dezinflacji na razie nie jest tak szybka, jak jeszcze do niedawna zakładano. Dodatkowo droższa ropa oraz potencjalne transfery socjalne przed wyborami mogą jeszcze spowalniać spadek inflacji. Równocześnie odżywa rynek mieszkaniowy, dla którego wsparciem będzie kredyt hipoteczny 2 proc.

– W związku z tym w tym roku stopy procentowe mogą nie spaść tak, jak zakładano. Banki przestały podnosić oprocentowanie depozytów. Przy stabilizacji stóp ich wynik odsetkowy będzie się poprawiać. Dlatego jednocyfrowy (skorygowany o problem kredytów frankowych) wskaźnik C/Z wydaje się atrakcyjny. W końcu inwestorzy to dostrzegą – twierdzi Łukasz Rozbicki.

Problemów z przekonaniem do sobie inwestorów w tym roku nie mieli deweloperzy. Notowania ich akcji kontynuowały rajd zapoczątkowany jeszcze jesienią 2022 r.

Deweloperzy i dywidendy

Jak tłumaczy Adam Anioł, analityk BM BNP Paribas, na zmianę nastawienia do deweloperów mieszkaniowych złożyło się kilka czynników. Główny to oczekiwanie na zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych przez RPP. Zainteresowanie inwestycją na rynku nieruchomości wzrosło również w wyniku braku większego spadku cen mieszkań i z powodu silnego rynku najmu przy jednoczesnej stabilizacji czy wręcz spadku oprocentowania lokat bankowych i rentowności obligacji.

– Wszystko to, wraz z zapowiedziami programów wspierających sektor mieszkaniowy, przełożyło się na większy ruch w biurach sprzedaży deweloperów. Z drugiej strony najwięksi deweloperzy wskazywali na stabilizację, a nawet spadek cen niektórych materiałów oraz niższą presję ze strony podwykonawców. Czynniki te powinny wspierać sprzedaż, ale także rentowność branży w kolejnych kwartałach – wyjaśnia Adam Anioł.

W ocenie eksperta mimo dynamicznego wzrostu notowań w ostatnich tygodniach poprawa perspektyw na rynku mieszkaniowym nie została jeszcze w całości uwzględniona w cenach akcji. A to oznacza, że dobra passa deweloperów ma spore szanse na kontynuację w kolejnych miesiącach.

Na przychylność inwestorów mogą też liczyć spółki regularnie płacące dywidendę. Można je znaleźć w wielu sektorach. Tegoroczny sezon wypłat z zysków zapowiada się bardzo obiecująco, ponieważ w 2022 r. sporo przedsiębiorstw znacząco poprawiło swoje wyniki. Stopy dywidendy zapowiadają się bardzo atrakcyjnie. W wielu przypadkach może to być argument przesądzający o zakupie akcji.

Przed wyborem spółki warto zapoznać się z perspektywami branży

W ostatnich miesiącach inwestorzy preferowali akcje mniejszych firm kosztem tych największych. Jednak w dalszej części roku spółki z WIG20 mogą powrócić do łask. Biorąc pod uwagę korzystne otoczenie sprzyjające poprawie wyników, zachęcająco wyglądają wyceny banków. W kolejnych miesiącach może być kontynuowana dobra passa deweloperów. Poprawa sytuacji na rynku mieszkaniowym nie została jeszcze w całości uwzględniona w cenach ich akcji. Względnie bezpiecznym wyborem pozostają spółki, które mogą się pochwalić regularnym wypłacaniem dywidendy.