Większość Polaków jest przekonana, że część zarobionych pieniędzy należy odkładać. Potwierdzają to właściwie wszystkie badania. Według najnowszego Barometru Providenta oszczędzanie deklaruje blisko 90 proc. respondentów, a zaledwie 4 proc. przyznaje, że tego nie robi.
Co więcej, ludzie podają coraz wyższą kwotę finansowego minimum zapewniającego poczucie bezpieczeństwa. W 2016 r. twierdzili, że niezbędne jest zgromadzenie co najmniej 3,2 tys. zł, dwa lata później było to 8,3 tys. zł, a w 2019 r. już 13 tys. zł. Tyle wynosi średnia. Osoby między 18. a 24. rokiem życia są zadowolone, jeśli odłożą 1 tys. zł. Starsi czują się bezpiecznie, mając 5 tys. zł, natomiast osoby powyżej 60. roku życia – co najmniej 10 tys. zł.
Z Europejskiego Raportu Płatności Konsumenckich (European Consumer Payment Report 2018) przygotowanego przez Intrum wynika, że 64 proc. Polaków regularnie powiększa swoje oszczędności. Bardzo dobrze wypadamy pod tym względem na tle Europy. Wyraźnie lepsi od nas są tylko Szwedzi, Czesi i Słowacy.
Poduszka na wszelki wypadek
Na co zamierzamy przeznaczyć zebrane sumy? Najczęściej (62 proc. Polaków badanych przez Intrum) chcemy mieć poduszkę finansową na niespodziewane wydatki. Często pieniądze są nam potrzebne na podróże (40 proc. odpowiedzi). Tylko jedna czwarta ankietowanych odkłada z myślą o przyszłej emeryturze. Mniej więcej tyle samo osób chce się zabezpieczyć na wypadek utraty pracy czy innego źródła dochodów.
Deklarowane techniki oszczędzania są różne. Barometr Providenta pokazuje, że przeciętnie co trzeci ankietowany odkłada co miesiąc mniej więcej stałą kwotę. Podobny odsetek badanych nieregularnie przelewa różne sumy na konto oszczędnościowe. Niewiele mniej respondentów (29,6 proc.) odkłada kwotę, która zostaje im na koniec miesiąca. Taka sama grupa (ok. 29 proc.) przeznacza na ten cel premię czy nagrodę. Rzecz jasna, sposób oszczędzania w dużej mierze zależy od trybu życia, wieku, dochodów, wiedzy finansowej, sytuacji rodzinnej.