Ostatnie dni przynoszą schłodzenie nastrojów rynkowych. Dotknęło to także akcji LPP. Ich wycena jest obecnie bliżej 19 tys. niż 20 tys. zł. Czy są powody do niepokoju? – Obserwowana w ostatnich sesjach normalizacja wzrostowego momentum nie niesie na ten moment istotnie negatywnych konsekwencji dla średnioterminowego obrazu technicznego, a stopień jego erozji pozostaje relatywnie ograniczony (obecnie jest to około 38,2 proc. rozpoczętej w listopadzie fali). Kurs wciąż porusza się powyżej kluczowych średnich kroczących (właśnie oparł się na EMA50), a struktura trendu wzrostowego nie została jednoznacznie naruszona – wskazuje Piotr Kaźmierkiewicz, analityk BM Pekao.
LPP w górę czy w dół?
Jak dodaje ekspert BM Pekao, nie oznacza to jednak, że byki mogą spać spokojnie. – Czynnikiem podwyższającym ryzyko po stronie popytu jest jednak rosnąca dynamika korekty, która opiera się w dużej mierze na negatywnej sekwencji świec (dominacja czarnych korpusów), sugerującej przewagę podaży w krótkim horyzoncie. Schłodzenie rynku może zatem zostać jeszcze pogłębione, zwłaszcza że kluczowe wsparcie – spełniające kryteria klasycznego ruchu powrotnego po wybiciu – zlokalizowane jest dopiero w rejonie 18 500 zł. Dopiero test tej strefy pozwoli jednoznaczniej ocenić kondycję popytu. Jej przełamanie skasowałoby pozytywną wymowę białej świecy z 12 grudnia, jednocześnie negując wybicie na historyczne maksima i zwiększając ryzyko zmiany trendu długoterminowego. Z kolei udana obrona okolic 18 500 zł pozwoli zakończyć korektę w trendzie i rozpocząć budowę bazy pod kolejny impuls wzrostowy. Na obecnym etapie scenariuszem bazowym pozostaje jednak utrzymanie trendu głównego, a bieżące cofnięcie należy traktować jako korektę w jego ramach – uważa Kaźmierkiewicz.