Spadku marż spodziewa się nadal w roku obrotowym 2022–2023 zarząd Grupy LPP, największej krajowej sieci sklepów z odzieżą i dodatkami do ubioru oraz wyposażeniem wnętrz. Według Przemysława Lutkiewicza, wiceprezesa ds. finansowych spółki, spadną marże operacyjna i netto, ale marża brutto na sprzedaży skurczy się jednak wolniej, niż sądzili menedżerowie firmy.

– Celujemy w 2–3 pkt proc. spadku, ale nie więcej – powiedział Przemysław Lutkiewicz, odpowiadając na pytanie „Parkietu". W ten sposób potwierdził, że skala obniżki widoczna w pierwszym kwartale (do 53,3 proc.) będzie miała miejsce także w dalszej części roku.

Lutkiewicz podtrzymuje, że w całym roku obrotowym, mimo sprzedaży biznesu w Rosji i działającej tylko w części sieci detalicznej w Ukrainie, przychody Grupy LPP urosną o 13 proc., do ponad 16 mld zł.

Nadal firma zamierza zainwestować ponad 1 mld zł, z czego gros w sklepy pod marką Sinsay. Do 5 mld zł urosnąć mają wpływy z e-commerce.

Szkoda (po) Rosji

Foto: GG Parkiet

Przemysław Lutkiewicz nie chce jeszcze zdradzać szczegółów transakcji sprzedaży biznesu w Rosji. Powiedział tylko, że zdecydowano się na ofertę na całość tamtejszego biznesu. Grupa ma czego żałować. Jak mówił wiceprezes, w tym roku tamtejszy rynek miał przynieść LPP około 3 mld zł przychodów i spore zyski.

W sprawozdaniu spółka podała, że działalność przeznaczona do sprzedaży w I kwartale br. wypracowała 347 mln zł przychodów, 192 mln zł zysku brutto na sprzedaży (55,3 proc. marży), 271 mln zł zysku operacyjnego i 171 mln zł zysku netto. Przy czym tak wysokie zyski to efekt odwrócenia odpisu aktualizującego wartość sklepów.

Z kolei z pominięciem rosyjskiego rynku wyniki Grupy LPP wyglądały następująco: przychody przekroczyły 3 mld zł (wzrost o 67 proc., jeśli przyjąć, że i rok temu grupa nie miała sklepów w Rosji), a zyski operacyjny i netto wynosiły odpowiednio 187 mln zł i 97 mln zł (wobec strat rok temu).

Stopniowa wyprzedaż

Ogłaszając decyzję o wyjściu z Rosji i zamknięciu części sklepów w Ukrainie, LPP informowało, że zamówiony na te rynki towar będzie wyprzedawać, co sprawi, że marże grupy obniżą się. Jak się okazuje, ta wyprzedaż się dopiero zaczyna. – Staramy się towary sprzedać w dobrej czy pełnej cenie. Tym bardziej że będziemy musieli za chwilę kupować nowe towary w wyższych cenach – powiedział.

W związku z tym, tłumaczył wiceprezes, stany zapasów będą podwyższone do końca roku.

Zakupy, które LPP będzie robić, będą droższe z powodu inflacji. Grupa stara się mitygować koszty, negocjując np. ceny transportu (obserwuje spadek kosztu frachtu z 14 tys. USD za kontener do około 11 tys. USD obecnie) i dostosowując ceny. Przemysław Lutkiewicz podał, że aby „pokryć inflację producencką", grupa podniosła o kilka procent ceny kolekcji wiosna–lato.

LPP zamierza teraz rozwijać się w innych częściach Europy. W kwietniu weszła do Włoch, Hiszpanii i Grecji. Jest na nich obecna głównie w internecie i przede wszystkim z marką Sinsay. Rynki te przyniosły grupie w maju (pierwszym pełnym miesiącu działalności) 6,5 mln zł sprzedaży. LPP będzie otwierać w wymienionych krajach także sklepy stacjonarne. Jak zastrzegł Lutkiewicz, pierwsze w grudniu.

LPP podaje, że maj i czerwiec należą do sprzedażowo dobrych. Firma obserwuje powrót zainteresowania odzieżą formalną i wiąże to z powrotem do biur oraz okresem komunii. W końcu kwietnia Grupa LPP prowadziła w sumie 1760 sklepów o 1,46 mln m kw. powierzchni handlowej w 25 krajach. W przyszłym roku powierzchnia sklepów grupy ma urosnąć o 15 proc.