W ostatnich wynikach Sfinksa widać poprawę. Sylwester Cacek, prezes spółki, deklaruje, że jest to trwała tendencja.
– Poprawa jest niezaprzeczalna. Systematyczny wzrost przychodów i poprawę kluczowych wyników notujemy już od drugiej połowy 2010 r. Dążymy do tego, by ta tendencja utrzymała się także w tym roku – mówi Cacek. Dodaje, że Sfinks jest coraz bliżej wyjścia na plus na poziomie operacyjnym. – Choć trudno nam w tej chwili wyrokować, jak ten wynik będzie wyglądał w skali całego roku – zastrzega.
W 2011 r. Sfinks wypracował 170,7 mln zł skonsolidowanej sprzedaży wobec 161,6 mln zł rok wcześniej. Strata operacyjna wyniosła 6,9 mln zł, wobec 28 mln zł na minusie w 2010 roku.
Będą potrzeby, będzie emisja
Spółka od kilku lat boryka się z głębokimi problemami. Na koniec grudnia jej kapitał własny znajdował się 40 mln zł na minusie. Ale w porównaniu z rokiem poprzednim wzrósł o blisko 20 mln zł. Zdaniem zarządu spółka nie potrzebuje obecnie dokapitalizowania.
– Nie podjęliśmy decyzji w kwestii nowej emisji akcji. Cały czas zarząd ma możliwość emisji określonej liczby akcji w ramach kapitału docelowego. Nie wykluczamy emisji w razie konkretnych potrzeb – mówi prezes.
Sfinks zawarł też umowę, na mocy której może pożyczyć od Cacka 6 mln zł. Jeszcze jej nie zrealizował. – Nie ma na razie takich planów – mówi szef spółki.
Praga się nie sprawdziła
Sfinks ma też restauracje za granicą – na Węgrzech i w Czechach. W tym pierwszym kraju biznes rozwija się dobrze, ale w Czechach już nie. Tamtejsza spółka zależna wnioskuje o upadłość.
– W efekcie praska restauracja w perspektywie kilku najbliższych tygodni zostanie najprawdopodobniej zamknięta. Jej wyniki finansowe, chociaż coraz lepsze, nie pozwalały uporać się ze wszystkim zobowiązaniami zaciągniętymi przez spółkę w przeszłości – wyjaśnia prezes.
Czeski biznes stanowił niewielki udział w przychodach grupy, a ponadto objęty był już odpisami aktualizacyjnymi.
– Dlatego dla wyniku Sfinksa ta sytuacja jest neutralna. Poza tym oznacza dla nas brak dalszych obciążeń, związanych z dofinansowaniem nierentownej działalności – mówi Cacek.
Minimum 15 nowych lokali
W 2011 r. spółka otworzyła 15 placówek i to jest plan minimum na ten rok. Teraz zarządza 110 restauracjami, w tym 94 pod flagową marką Sphinx, ośmioma lokalami Wook i również ośmioma z segmentu premium, działającymi pod brandem Chłopskiego Jadła.
Najszybciej rośnie sprzedaż w barach Wook. – Pod względem obrotów i ich dynamiki jesteśmy bardzo zadowoleni z tej sieci. Nad rentownością cały czas pracujemy. Nie jest ona jednolita w całej sieci – mówi prezes.