Reklama

Czerwona Torebka wraca do korzeni

Celem grupy jest pozycja lidera rynku – zapowiadają przedstawiciele spółki. Rozważana jest zmiana jej nazwy. Czy kiedyś wejdzie do WIG30?

Aktualizacja: 11.02.2017 11:46 Publikacja: 26.09.2013 06:00

Czerwona Torebka wraca do korzeni

Foto: spółka

Czerwona Torebka – jeszcze do niedawna utożsamiana z segmentem deweloperskim – wyraźnie zmienia kierunek.

– Nie zamierzamy wiosłować pod prąd, a widać, że segment nieruchomościowy przeżywa teraz trudny czas na rynkach kapitałowych – mówi Przemysław Schmidt, członek rady nadzorczej Czerwonej Torebki. Dlatego spółka stara się zbyć z zyskiem tę część nieruchomości, którą ma przeznaczoną do sprzedaży. – A część deweloperską związaną z pasażami rozwijamy wolniej, niż pierwotnie zakładaliśmy – dodaje Schmidt.

W związku ze zmianą modelu biznesowego spółki rozważana jest zmiana jej nazwy. Na jaką? – Lepiej oddającą naturę naszego handlowego holdingu, posiadającego szereg marek – odpowiada tylko Schmidt.

Cel: pozycja lidera

Największym akcjonariuszem Czerwonej Torebki jest Mariusz Świtalski – twórca takich marek jak Eurocash, Biedronka i Żabka. – Jakkolwiek nieskromnie by to zabrzmiało, naszym celem jest odzyskanie pozycji lidera w polskim handlu – ujawnia Schmidt.

Twierdzi, że sprzymierzeńcem grupy jest sprawdzony model biznesu. – Wiele osób rozwija biznes w niewłaściwy sposób: otwiera jeden sklep, drugi, trzeci, a dopiero potem centralę. My robimy odwrotnie – mówi. Dodaje, że tak też było w przeszłości. – Najpierw zainwestowaliśmy spore pieniądze w budowę centrali, a potem byliśmy w stanie otwierać jedną Żabkę i Biedronkę dziennie i rozwijać się w błyskawicznym tempie – wspomina.

Reklama
Reklama

Możliwe przejęcia

Czerwona Torebka działa w trzech segmentach handlowych: przejęła Merlina, uruchamia sieć dyskontów i rozwija sklepy Małpka. Te ostatnie zostały przejęte od rodziny największego akcjonariusza. Czerwona Torebka deklaruje, że na koniec tego roku będzie ok. 200 Małpek. – W 2014 r. powstanie drugie tyle. Z kolei od 2015 r. będziemy w stanie otwierać ponad 300 placówek w skali roku i skutecznie gonić inne, podobne sieci – mówi Schmidt.

Branża handlowa jest jednak bardzo trudna. Pojawiają się też głosy, że na rynku nie ma już miejsca na nowe sklepy. – To nieprawda. Choć owszem, budowa dużej grupy jest teraz dużo trudniejsza niż wtedy, gdy zaczynaliśmy – mówi. Przypomina, że wówczas Eurocash był jedynym dystrybutorem i koncerny nie miały wyboru – musiały z nim współpracować. Również Biedronki nie miały konkurencji. – Niemniej jednak potencjał rynku wciąż jest duży. Branża jest niezwykle rozdrobniona i jest to szansa dla dużych sieci. To właśnie w nich tkwi siła, bo mogą korzystać z efektów skali – mówi.

Czerwona Torebka podkreśla, że niekoniecznie musi budować od zera – w grę wchodzi też przejmowanie lokalizacji po pojedynczych sklepach oraz przejmowanie całych sieci.

Prognoz nie będzie

Zmiana modelu biznesowego sprawiła, że spółka odwołała prognozy finansowe na ten rok. Nowych podawać nie zamierza. – Przy tak dynamicznym rozwoju grupy i skomplikowaniu biznesu podawanie prognoz byłoby nieodpowiedzialne – argumentuje Schmidt. Dodaje, że teraz jest zbyt dużo zmiennych, które od spółki nie zależą.

Pierwsze półrocze grupa zakończyła pod kreską. Dynamiczny rozwój biznesu powoduje, że na zyski trzeba będzie jeszcze poczekać. – Potrzebne jest nam około trzech lat, aby biznes okrzepł i pojawiła się masa krytyczna i zyski – sygnalizuje Schmidt. Pytanie tylko, czy inwestorzy będą chcieli tak długo czekać. – To jest właśnie problem z giełdą. Spółki są oceniane i postrzegane z krótkoterminowej perspektywy. Nie ma w tym w sumie nic dziwnego, bo np. inwestorzy finansowi są rozliczani z efektów swojej pracy w przedziałach półrocznych – podkreśla Schmidt.

Czerwona Torebka zadebiutowała na GPW pod koniec 2012 r. Akcje w ofercie publicznej sprzedawała po 7 zł. W dniu debiutu ich cena wzrosła do ponad 11 zł. Niezmiennie oscyluje wokół tego poziomu. – Budujemy spółkę, która aspiruje do WIG30 – mówi Schmidt.

Reklama
Reklama
Handel i konsumpcja
Burza wokół Dino. Dziś spotkanie z władzami firmy
Handel i konsumpcja
Akcje Dino Polska pod dużą presją. 30 zł na celowniku podaży
Handel i konsumpcja
Kwartalne wyniki LPP. Firma pokazała dane o sprzedaży. Ile mogła zarobić?
Handel i konsumpcja
Wojna w polskim e‑handlu. Erli składa pozew przeciw Allegro
Handel i konsumpcja
Konsumpcja silna, ale spółki handlowe wciąż zawodzą
Handel i konsumpcja
CCC drugi raz tnie prognozę wyników na rok 2025/26. Podtrzymuje plan skupu akcji własnych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama