Największa krajowa i notowana w Warszawie firma odzieżowa LPP ogłosiła publicznie zamiar podniesienia wynagrodzeń pracownikom. W centrali, gdzie pracuje 3 tys. na 27 tys. wszystkich osób, wynagrodzenia urosną o 10 proc. Firma wypłaci tym osobom także pełną półroczną premię niezależnie od wypracowanych wyników. Co będzie z pracownikami sklepów – jeszcze nie wiadomo. Zmiany obejmujące m.in. podwyżki stawek i nowy system premiowy będą obowiązywać już od pierwszego kwartału przyszłego roku – obiecało LPP.
– Przewidywany wzrost kosztów personalnych w całej Grupie LPP w 2022 r. będzie wykraczał poza poziom ogłoszonych 10 proc. wzrostu wynagrodzeń. Wynika to przede wszystkim z zapowiadanego dalszego zwiększania zatrudnienia w centrali spółki, a także z zaplanowanej na pierwszy kwartał przyszłego roku waloryzacji wynagrodzeń – wyjaśnia Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes LPP.
Co na to analitycy i inni reprezentanci WIG-odzież? Oto ich ogólne i te bardziej szczegółowe plany.
Analitycy: dobra decyzja
Sylwia Jaśkiewicz, analityk w Domu Maklerskim BOŚ, uważa, że w przyszłym roku podwyżki płac będą miały miejsce w całym sektorze odzieżowym i nie tylko w nim. – Zakładałabym, że wynagrodzenia pójdą w górę o maksymalnie 10 proc. Kluczowa jest zdolność przeniesienia kosztów inflacji na ceny produktów – mówi.
– LPP taką możliwość widzi i mówi o podobnej jak w tym roku marży operacyjnej w przyszłym roku. Ma się to udać także dzięki niższym czynszom czy wprowadzeniu systemu RFID (tzw. inteligentna metka – red.) – dodaje.
Podwyżki płac ocenia pozytywnie. – Każdą spółkę tworzą ludzie i ich zaangażowanie, więc dbanie o pracownika jest zwyczajnie mądrym ruchem. W firmach handlu detalicznego pracownicy mieli przez pewien okres obniżone wynagrodzenia. Teraz sytuacja się poprawiła, więc LPP płace podnosi i jest to ze strony zarządu podejście fair. Ponadto informacja o podwyżkach jest dobrym ruchem marketingowym. Buduje zaufanie klientów do jej marek i pracowników do spółki – mówi Sylwia Jaśkiewicz.
Monnari podniesie płace nawet o 12 proc.
Giełdowe spółki reprezentujące ten sam biznes co LPP, a nierzadko prowadzące sklepy w bliskim sąsiedztwie salonów gdańskiej grupy, albo już prowadzą analizy, co zrobią z płacami, albo zamierzają reagować w zależności od sytuacji, albo pozostawiają sprawę w rękach pracowników. – Grupa VRG z uwagą śledzi sytuację na rynku pracy. Obecna presja płacowa jest niewątpliwie wyzwaniem, które rynek stawia również przed nami. Będziemy się odnosić do tych wyzwań, dbając jednocześnie o rentowność biznesu – odpowiedziało nam biuro prasowe grupy, do której należą marki Vistula, Wólczanka czy W.Kruk. Podobnie wypowiada się Tomasz Malicki, prezes Protektora.
Czy podwyżki płac rozważa CCC – nie udało nam się dowiedzieć. Marta Rzetelska, rzeczniczka polkowickiej firmy, udzieliła nam odpowiedzi prezentującej walory grupy jako pracodawcy i wymieniła stanowiska, na które poszukuje obsady.
Grupa Monnari w tym roku cięła wynagrodzenia pracowników. – Myślę, że koszty wynagrodzeń wzrosną w granicach 10–12 proc. – mówi Mirosław Misztal, prezes i główny akcjonariusz łódzkiej grupy. Nie dzieli się jednak oczekiwaniami co do rentowności operacyjnej. Jego zdaniem nie jest możliwe, aby grupa odrobiła straty spowodowane przez pandemię i w 2022 r. wróciła do poziomu przychodów i zysków z 2019 r. – Podwyżki fiskalne, inflacja i wzrost kosztów nie budzą w nas dużego optymizmu – mówi. – W czwartym kwartale br. mamy kłopot z marżą. Przychody są stabilne – informuje Mirosław Misztal. Z jego słów wynika, że firma walczy o marżę, rezygnując z zamówień i obrotu towarami przynoszącymi mniejszy zysk – obuwia.
Określił sytuację jako dynamiczną i wymagającą uspokojenia. O rozwoju będzie myślał, gdy firma odzyska dostęp do pełnej bazy danych, utraconej za sprawą ataku hakerskiego. Z drugiej strony powiedział, że Monnari będzie zwiększać liczbę sklepów w przyszłym roku o ile uzyska satysfakcjonujące warunki umów.
Solar chce odrobić straty
Szansę na powrót do wyników z 2019 r. widzi natomiast poznański Solar, również prowadzący sprzedaż odzieży damskiej.
– Solar przeprowadził w II półroczu bieżącego roku podwyżki dla wszystkich pracowników na podobnym poziomie (co LPP – red.). Płace w odzieżowych sieciach detalicznych są dzisiaj z reguły na zbliżonym poziomie i wydaje się, że nie są głównym motywem zmiany miejsca pracy – uważa Stanisław Bogacki, prezes i główny akcjonariusz Solar Company.
Nie wyklucza przy tym kolejnych zmian wynagrodzeń. – Dalsze kroki w tym kierunku będą zależały od sytuacji rynkowej – mówi.
Czy w 2022 r. Solar może odrobić straty i wrócić do wyników z 2019 r.? – Uważam, że taka szansa istnieje. Firma ma dobrą płynność finansową i brak długoterminowych zobowiązań, natomiast nie mamy wpływu na czynniki makroekonomiczne – mówi prezes Solaru.
Wojas wierzy w Relaks
Wiesław Wojas, prezes grupy Wojas z Nowego Targu, raczej nie obawia się odpływu pracowników do sklepów LPP z powodu ogłoszonej przez tę firmę polityki wynagrodzeń. – Pracownicy handlowi sklepów Wojas są wynagradzani w dużej mierze w oparciu o tzw. część ruchomą, zależną od efektów sprzedażowych. Stanowi ona nawet do 60 proc. całego wynagrodzenia – tłumaczy.
Większość pracowników sklepów zatrudnionych na umowie o pracę ma płacę minimalną, która w przyszłym roku będzie wyższa o kilka procent.
Wiesław Wojas nie wyklucza także podwyżek cen produktów na sklepowych półkach, co – tłumaczy – przy większej efektywności pracowników będzie dla nich oznaczać wyższe wynagrodzenie. – Jak na razie buty i odzież relatywnie potaniały: ceny wzrosły, ale mniej, niż wynosi inflacja – mówi.
Czy grupa Wojas w przyszłym roku utrzyma rentowność operacyjną – jak zakłada LPP – założyciel firmy nie mówi wprost. – To będzie wypadkowa wysokości czynszów, kosztów energii i kosztów personelu – wskazuje. Zapewnia, że obecnie sytuacja finansowa grupy jest dobra, a rentowność w całym roku będzie lepsza niż w 2020 – pandemicznym.
Jeśli zaś chodzi o przychody i ich wzrost, tu prezes spółki ma plan. – Liczę na młode pokolenie – mówi, wskazując na syna. Maciej Wojas jest prokurentem i dyrektorem sprzedaży. – Planujemy, że w przyszłym roku przychody grupy urosną do 300 mln zł. Właśnie reaktywujemy markę Relaks, która docelowo może przynosić 50 mln zł przychodów rocznie – mówi Wojas senior.
– W ciągu kilku miesięcy zdecydujemy co dalej z inwestycją w firmę Bartek. Nasza umowa inwestycyjna wygasa w kwietniu – wskazuje prezes.
Własnych sklepów pod tym szyldem grupa nie prowadzi i raczej nie planuje. Bartek odpowiada za część jej przychodów ze sprzedaży e-commerce. Jak zastrzega Wojas – na razie za niezbyt dużą. W sumie w tym roku e-commerce odpowiada za około 27 proc. przychodów grupy ze sprzedaży detalicznej. – Optymalny poziom to naszym zdaniem 30 proc. – mówi.
– Planujemy, że Bartek będzie marką B2B, rozwijającą się również na wschodzie – zdradza Wiesław Wojas. Już teraz jedna z rosyjskich sieci detalicznych jest istotnym odbiorą dziecięcych butów. Plan zakłada dostawy do sklepów Biedronka, a także do innych sieci.
Wojas nie rezygnuje z zachodu Europy. Jak mówi Maciej Wojas, firma może wrócić na brytyjski rynek.