Do 2004 r. obroty internetowych platform wzrosną do 5,7 bln USD

W II połowie 2000 r. analitycy uważali model B2B za naturalny i o wieledoskonalszy niż licznie reprezentowany B2C. Tymczasem, także i oferujące swoje usługi biznesom internetowe witryny nie uniknęły skutków zbliżającej się recesji i cierpią na dekoniunkturę. Zmiany, którym podlegają, prowadzą do powstania platform transakcyjnych o prywatnym charakterze,do których dostęp mają wybrani dostawcy i klienci.

System łączy producenta, dostawcę i pośrednika. Pozwala wybranym zaufanym firmom na kooperację bez konieczności otwierania dostępu do kluczowych dla przedsiębiorstwa danych. Jedną z największych platform tego rodzaju jest stworzona przez Hewlett-Packard, IBM i Wal-Mart Stores. Przedsiębiorcy w sposób masowy próbują przenieść ten model do własnych firm, odpowiednio je dostosowując i ulepszając.Tzw. e-marketplaces (vel e-handlowe huby czy też korporacyjne e-targowiska) przybierają różne formy. Niektóre stanowią platformę łączącą firmę z poddostawcami, inne mają za zadanie ułatwić komunikację spółki-matki i spółek zależnych. Przeprowadzone dzięki nim transakcje, według firmy AMR, mają do 2004 r. osiągnąć wartość 5,7 bln USD. Analitycy AMR oczekują, że najwięksi światowi gracze na przestrzeni kilku kolejnych lat zainwestują w swoje ?prywatne B2B? od 50 do 100 mln USD każda.Zdaniem analityków, powodzenie nowego wariantu B2B będzie zależeć od tego, czy firmom-założycielom uda się znaleźć równowagę między kosztem wydajności elektronicznych transakcji i kontaktem osobistym, który był zawsze nieodzownym elementem w procesie zakupu. Uczestnicy platform przyznają, że nie zrezygnują z kontaktu telefonicznego ani korespondencji za pomocą faksu.Amerykański Ace Hardware uruchomił swoje targowisko skupiające 14 centrów dystrybucyjnych w 1999 r., wykorzystując do tego celu rozwiązania software?owe E3 Corp. z siedzibą w Atlancie. Elektroniczny system pozwolił na skrócenie czasu realizacji łańcucha zamówień z 7?10 dni do kilku minut.IBM wszedł do sieci z podobnym rozwiązaniem o rok wcześniej, zanim jeszcze głośno się zrobiło na temat tzw. e-marketplaces. Obecnie platforma spółki łączy 20 tys. dostawców, od producentów klawiatur, poprzez wytwórców monitorów po fabryki mikroprocesorów i serwerów bazodanowych. IBM twierdzi, że pod koniec ub.r. ponad 94% rachunków fakturowanych było drogą elektroniczną, co oznacza ok. 400 tys. faktur miesięcznie. Według Johna Patersona, dyrektora ds. dostaw IBM, dzięki zastosowaniu internetowego rozwiązania (tzw. e-procurement) firma zaoszczędziła w ub.r. 400 mln USD. n?The Wall Street Journal?

Kolumnę przygotowała: Urszula Zielińska