Z Michałem Sołowowem, największym akcjonariuszem Miteksu i Echa, rozmawia Grzegorz Zybert
Coraz głośniej na rynku mówi się o fuzji kontrolowanych przez Pana spółek ? Miteksu i Echa. Czy potwierdzi Pan oficjalnie te pogłoski?Oczywiście, rozważamy taką opcję ? jest ona ciekawa dla obu firm i inwestorów zaangażowanych w Mitex i Echo. Gdyby taki wariant został wprowadzony w życie, stworzylibyśmy bardzo ciekawą firmę z dużą kapitalizacją i stosunkowo wysoką płynnością. Firmę, która miałaby szansę wejść do WIG20. Chciałbym jednak w tym miejscu jednoznacznie stwierdzić, że jest to tylko jeden z możliwych scenariuszy rozwoju obu spółek, a żadne decyzje w tej kwestii jeszcze nie zostały podjęte.Skąd zatem zmiana koncepcji dalszego rozwoju Echa i Miteksu ? dotychczas był Pan bowiem zwolennikiem rozdzielenia działalności ogólnobudowlanej od developerskiej?Człowiek rośnie, starzeje się i zmienia poglądy. Musimy dostosować się do zmieniającego się rynku. Praktycznie cała nasza konkurencja, jak Skanska, NCC czy Budimex z Ferrovialem, zajmuje się zarówno developerką, jak i działalnością ogólnobudowlaną. Poza tym w przypadku ewentualnego połączenia Echa z Miteksem będziemy mogli wiele zaoszczędzić.Analitycy branży budowlanej dość sceptycznie podchodzą do możliwych efektów czysto ekonomicznych tej fuzji, a skłaniają się raczej ku tezie, że takie połączenie miałoby przede wszystkim znaczenie dla rynku kapitałowego.Uważam, że taka analiza nie jest do końca prawidłowa. Szacujemy, że przy obecnym poziomie sprzedaży oszczędności w przypadku ewentualnego połączenia wyniosłyby około 10 mln zł rocznie, choć na pewno nie w pierwszym roku. Teraz dublujemy w Miteksie i Echu wiele służb ? dwa zespoły menedżerów, dwa pełne zespoły obsługujące budowę. Poza tym sądzę, że w przyszłości, na coraz bardziej konkurencyjnym rynku, nie będzie można realizować dwóch pełnych marż ? generalnego wykonawcy i developera. Konsekwencją tego będzie, że firmy developerskie, co już ma miejsce, będą się łączyć z wykonawcami albo będą spełniać rolę generalnych wykonawców.Mówił Pan o oszczędnościach związanych z ewentualną fuzją, a jakie mogą być koszty takiej operacji? Czy można się spodziewać redukcji pracowników?Obie firmy dynamicznie się rozwijają, więc nie ma tu kwestii redukcji zatrudnienia. Nie ma również kwestii kosztów. Firmy i tak z organizacji komórkowych przekształcają się w organizacje produktowe, żeby bardziej kompleksowo obsługiwać naszych klientów. Taką organizacją jest już praktycznie Mitex, Echo też wprowadza strukturę opartą na centrach zysków. Komplementarność spółek jest zatem bardzo duża ? to są te same kultury organizacyjne, takie same jest nastawienie zarządów, ta sama sprawozdawczość finansowa. Kiedyś podstawowym problemem było finansowanie obu spółek. Teraz jesteśmy już dużymi organizacjami, potrafimy dobrze współpracować z bankami i wyjaśnić im kwestię ryzyka. A dzisiaj to ryzyko jest skoncentrowane bardziej na projekcie, a nie na samym przedsiębiorstwie.A jaki termin fuzji mógłby być najbardziej realny?Kolejny raz chcę zwrócić uwagę, że jest to tylko pomysł i nie ma w tej sprawie przesądzonych decyzji. Jeżeli takie decyzje zapadną, to będziemy o wszystkim formalnie informować opinię publiczną.Jakiego Pańskiego udziału w ewentualnym połączonym podmiocie można się spodziewać i jaki byłby rzeczywisty free float?Mój udział byłby taki sam, jaki mam obecnie ? jest on porównywalny w obu firmach i nie planuję jakichś zasadniczych zmian. Na drugą część pytania po prostu nie potrafię teraz odpowiedzieć. Mam nadzieję, że kapitalizacja po połączeniu byłaby na tyle duża, że z czasem będziemy w stanie wejść do WIG20. Wówczas zainteresowanie inwestorów na pewno by wzrosło. Choć trzeba pamiętać, że naszym celem nie jest wchodzenie do WIG20, a zarabianie pieniędzy.Dla kogo, nie licząc aspektów ekonomicznych, ta fuzja jest szykowana?Na rynku mamy do czynienia z procesami konsolidacyjnymi. Niewątpliwie jako większy podmiot bylibyśmy bardziej atrakcyjni dla potencjalnego inwestora branżowego. I to jest cały mój komentarz w tej sprawie.Dziękuję za rozmowę.