Holenderski ING odniósł sukces w wezwaniu na akcje BSK. Oferując 265 zł za walor kupił akcje dające w sumie ok. 19,7% kapitału akcyjnego. Tym samym jego udział w akcjonariacie BSK wzrósł do ok. 74,7%. Stawia to w trudnej sytuacji akcjonariuszy mniejszościowych.Pakiet walorów posiadany przez ING Bank pozwala praktycznie zablokować wszystkie uchwały zgłoszone przez mniejszościowych akcjonariuszy, z którymi toczy spór, pod warunkiem że nie zwiększą oni swoich udziałów. Na przyszłym walnym ING będzie mógł bez przeszkód podjąć uchwałę o wyłączeniu prawa poboru przy planowanej fuzji ze swoim warszawskim oddziałem. Możliwość zablokowania fuzji była dotychczas głównym elementem przetargowym w negocjacjach na temat zwiększenia ceny na akcje BSK.Akcjonariusze mniejszościowi, którzy byli niezadowoleni z ceny oferowanej przez większościowego akcjonariusza BSK, dysponują jedynie 16,4-proc. pakietem akcji. Jedyną nadzieją dla nich jest wprowadzenie swojego przedstawiciela do rady nadzorczej oraz wybranie rewidenta na NWZA, które rozpoczęło się w środę i zostało przerwane do 23 maja. Wówczas inwestorzy mogliby sprawdzić relacje między spółkami ING a BSK oraz zbadać politykę tworzenia rezerw w banku.Przypomnijmy, że powodem niezadowolenia akcjonariuszy była cena w wezwaniu. Według części inwestorów, nie zawierała ona premii za przejęcie pełnej kontroli nad bankiem. Twierdzili przy tym, że dotychczasowe zyski BSK były zaniżane poprzez tworzenie znaczących rezerw.Zapisy na sprzedaż akcji BSK w ramach publicznego wezwania trwały od 19 marca do 23 kwietnia. W pierwszej jego części (zakończonej 2 kwietnia) ING kupił ponad 463 tys. akcji (5% kapitału akcyjnego), co pozwoliło zwiększyć udział do ok. 60% kapitału. O wynikach drugiej części wezwania bank poinformował wczoraj. Podał, że kupił 1,4 mln akcji ? część z nich (453 tys.) od Skarbu Państwa.

P.U.