Dane na temat rozwoju gospodarczego Japonii ogłoszone przez rząd w
poniedziałek były niemiłym zaskoczeniem. Spadek PKB o 0,2% w pierwszym kwartale bieżącego roku wyminął się z oczekiwanym 0,2% wzrostem. Oznacza to również spadek wzrostu gospodarczego w zeszłym roku finansowym do 0,9% (poprzednio 1,2%). Po tak słabych wynikach już nikt chyba nie wierzy w możliwość zrealizowania prognozy wzrostu na rok bieżący, który według rządu miał wynieść 1,7%. Analitycy ING Barings twierdza nawet, ze nie ma pewności czy Japonia w ogóle zanotuje wzrost gospodarczy. Dużo zależy teraz od zachowania się rządu, który ma obecnie bardzo duże poparcie w społeczeństwie. Popularność z pewnością pomogłaby w przeprowadzeniu bolesnych reform, jednak nie wiadomo czy rząd podejmie to ryzyko. Analitycy
zwracają również uwagę, ze osłabiona gospodarka Japońska może mięć problemy z udźwignięciem kosztów związanych z reformowaniem systemu państwa. Już raz zbyt gwałtownie wprowadzone zmiany przez rząd w 1997 roku spowodowały recesje. Jak na razie wielkiego pośpiechu w poczynaniach rządu nie widać. Nowy premier Koizumi po sześciu tygodniach urzędowania wiele o reformach mówił, jednak tak naprawdę żadnych konkretnych planów nie przedstawił.
Marcin Gondek - Sydney