Jak to jest z akcjonariuszami

Sytuacja przemyskiego Sanwilu, który w poprzednich latach notował bardzo wysokie straty, w tym roku znacznie się poprawiła. Spółka chce na koniec roku wyjść na zero. Firma bardzo ostrożnie podeszła do komunikatu jednego z inwestorów o zakupie 5% jej akcji i choć upubliczniła go, w raporcie kwartalnym nie umieściła inwestora na liście największych udziałowców. W raporcie kwartalnym Sanwil poinformował, że wg najlepszej wiedzy zarządu akcjonariuszami posiadającymi ponad 5% głosów na WZA spółki są Zachodni NFI (ma ponad 31% akcji i głosów) oraz Skarb Państwa (prawie 24%). Spółka poinformowała także, że 5 czerwca otrzymała faksem od Roberta Bibrowskiego z Warszawy zawiadomienie, że posiada on 5% akcji. Dlaczego nie wpisano go na listę największych udziałowców? Osoba o takim nazwisku nigdy nie pojawiała się na walnych zgromadzeniach, nigdy też nie kontaktowała się z przedstawicielami Sanwilu. ? Nie licząc faksu, nikt się do nas bezpośrednio nie zgłosił, nie znamy tego pana, nie byliśmy więc pewni, czy rzeczywiście miał pakiet naszych akcji, czy też było to fałszywe zawiadomienie, bo i takie sytuacje zdarzały się na rynku. W tej sytuacji poinformowaliśmy o otrzymaniu faksu, ale woleliśmy zachować ostrożność ? powiedział PARKIETOWI Krzysztof Tytko, prezes Sanwilu.PARKIET skontaktował się jednak z Robertem Bibrowskim z Warszawy, który w rozmowie z nami potwierdził, że jest znaczącym akcjonariuszem Sanwilu. Wyjaśnił również, że chciał uczestniczyć w ostatnim WZA firmy, ale nie zdążył zablokować akcji w odpowiednim terminie.O tym, że ostrożność jest wskazana, przekonał się wcześniej Bielbaw, który pod koniec 1999 r. poinformował, że jego akcjonariuszem jest Józef Gierowski. Komunikat został sporządzony na podstawie faksu przesłanego do firmy (kurs spółki między podaniem komunikatu w tej sprawie a ujawnieniem manipulacji przez PARKIET wzrósł o ponad 50%). Informacja sugerowała, że w Bielbawie pojawił się znany inwestor giełdowy Józef Hubert Gierowski, tymczasem ani on, ani też jego stryj ? prof. Józef Gierowski ? nie mieli akcji Bielbawu.KPWiG przyznała wówczas, że spółki są w zasadzie bezradne wobec prób wprowadzenia szerokiego kręgu inwestorów w błąd, a jedyne co można im zalecić to ostrożność.Sanwil w I półroczu br. zanotował prawie 14 mln zł przychodów ze sprzedaży i 0,64 mln zł straty netto. Strata operacyjna wyniosła w tym czasie 0,8 mln zł. W analogicznym okresie poprzedniego roku sprzedaż była zbliżona, jednak firma ponosiła kilkakrotnie wyższe straty. W całym 2000 r. spółka zanotowała aż 23 mln zł straty netto. ? Nasze wyniki za I półrocze są zgodne z budżetem, zakładamy, że na koniec roku uda nam się wyjść na zero. Oczywiście, rynek jest bardzo trudny, odczuwamy recesję. Wielu naszych odbiorców ma poważne kłopoty, ale wierzymy, że odchylenia od założeń, jeśli w ogóle będą, to niewielkie. Ostro selekcjonujemy klientów. W I półroczu ściągnęliśmy tyle należności, ile wynosiła nasza sprzedaż. Efekty przynosi także restrukturyzacja ? twierdzi prezes Tytko.Sanwil na razie działa bez inwestora strategicznego. W ocenie zarządu pasywny inwestor, który zapewniłby spółce pieniądze, nie jest niezbędny. Firma ma obecnie wystarczającą płynność. ? Przydałby się nam partner, który ma rozpoznanie sytuacji na rynkach i odpowiednie doświadczenie. Mógłby on zapewnić nam wejście na nowe rynki zbytu i przyczynić się do wzmocnienia kreatywność spółki ? twierdzi prezes Tytko.

Krzysztof [email protected]