Prezes Narodowego Banku Polskiego Leszek Balcerowicz wykluczył w czwartkowym wywiadzie dla Radia Zet , aby Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na jednorazowe obniżenie stóp procentowych o 4-5 pkt. proc. To byłoby absolutnie nieskuteczne i dlatego tego nie zrobimy. Tego rodzaju posunięcie (...) podważyłoby to, co już osiągnęliśmy, a osiągnęliśmy znaczące obniżenie inflacji, co jest bardzo ważne. W tym roku inflacja wyniesie około 6 proc., w przyszłym roku chcielibyśmy, aby była w granicach 5 proc., w następnym poniżej 4 proc. - powiedział. W najnowszej Polityce pojawiła się wypowiedź prof. Marka Belki, doradcy ekonomicznego prezydenta, który opowiadał się za radykalną obniżką stóp procentowych, nawet o 4-5 pkt. proc. Ze stanowiskiem tym nie zgadza się Balcerowicz. Udało się obniżyć znacząco inflację. Należy ją nadal obniżać. Koszty z tym związane wynikają nie tyle z polityki antyinflacyjnej, ale z tych wszystkich usztywnień w gospodarce, które były utrzymywane, mimo usiłowań ich usunięcia. Byłoby absolutną lekkomyślnością zaprzepaścić ten dorobek, bo dla rozwoju gospodarczego kraju to nic nie da. To byłoby bardzo nietrwałe, a spowodowałoby, że obniżanie inflacji musielibyśmy zacząć od początku - powiedział prezes NBP. Balcerowicz obawia się, że powtórzyłby się scenariusz z lat 1998-1999, kiedy obniżono stopy procentowe o 10 pkt. proc. Okazało się wówczas, że gwałtownie po tym spadła skłonność do oszczędzania. Gwałtownie zaczęły rosnąć kredyty konsumpcyjne, w rezultacie inflacja zaczęła znów rosnąć, co gorsza, jednocześnie mieliśmy powiększającą się dziurę w handlu zagranicznym - powiedział. Na ostatnim posiedzeniu RPP obniżyła podstawowe stopy procentowe o 100 pkt. bazowych, czyli 1 pkt. proc., do 14,5-18,5 proc. Była to już czwarta redukcja w tym roku.
(PAP)