tygodni. Warto przy tym zauważyć, że w przypadku tej najkrótszej, po jej
zakończeniu, kontraktom udało się jeszcze wznieść do poziomów bliskich
szczytowi. Można zatem sądzić, że rynek by definitywnie odreagować spadki
potrzebuje ok. 10 tygodni. My za sobą mamy trzeci tydzień korekty. Są zatem
podstawy by domniemywać, że ma ona szanse jeszcze potrwać ponad miesiąc.
Oczywiście nie musi się to wiązać z wielką dynamiką wzrostu. Wystarczy
horyzont, jak miało to miejsce w lecie ubiegłego roku. Takie przypuszczenie
można także poprzeć pokazując aktualne wykresy wskaźników opartych właśnie
na danych tygodniowych. Spójrzmy na pierwszą parę wykres3.gif . Linia
wskaźnika MACD niemal zrównała się z linią sygnału co zapowiada rychły
sygnał kupna. Właściwie musiałoby dojść do naprawdę poważnego spadku cen
kontraktów by ten sygnał w przyszłym tygodniu nie padł. Nastraja to dość
optymistycznie i oddala na jakiś czas widmo wielkich spadków i notowania
nowych minimów. Takie samo wrażenie (miłe dla byczków) można odnieść po
analizie zachowania wskaźnika nieco szybszego, reagującego na znacznie
mniejsze zmiany wielkości popytu i podaży, oscylatora CCI. Ten znajduje się
obecnie w trendzie wzrostowym potwierdzając tym samym wzrost cen kontraktów.
Równie miłe dla byczków jest oglądanie drugiej pary wskaźników jakimi są RSI
i ROC wykres4.gif . RSI po wcześniejszym sygnaendu
została przebita, należałoby wzmóc czujność.
Zastanawiałem się skąd teraz nastała na rynku taka chęć wzrostu. Zważywszy
na treść informacji, jakie docierają obecnie do wiadomości publicznej to
trudno przychodzi złożenie zlecenia kupna. Osoba głucha na nie, kierująca
się jedynie analizą techniczna takich problemów nie ma. Były sygnały, więc
należy na rynek wejść. Mało jest jednak takich, którzy bezgranicznie ufają
wykresom i wskaźnikom. Trzeba zachować trochę zdrowego rozsądku. Co wiec
powoduje, że inwestorzy się nim kierujący podejmują ryzyko posiadania akcji
bądź długich pozycji? Początkowo głównymi sprawcami zwiększonego popytu były
nasze rodzime fundusze emerytalne, które otrzymały spory zastrzyk świeżej
gotówki. Trzeba ją było jakoś zagospodarować a na to sposób one znają tylko
jeden. Zwłaszcza, że Pan Nejman powiedział, że jesteśmy blisko dołka.
Kolejną taką przesłanką mogło być przeświadczenie, że po tych
katastroficznych news"ach dotyczących polskiej gospodarki, nic nowego równie
złego, o takim ciężarze gatunkowym w najbliższym czasie na rynek nie trafi.
Skoro nie będzie poważnych powodów do spadku to może się znajdą do wzrostu.
Tak też się stało. Na pierwszy plan powróciły nieco ostatnio zapomniane
tematy związane z prywatyzacją naszych monopoli (TPS i PKN) oraz negocjacje
ELE-Vivendi. Dojście do porozumienia w sprawie sprzedaży pakietu akcji
naszego narodowego (kto wymyślił tą nazwę?) operatora oraz osiągnięcie
porozumienia między władzami Elektrimu a Vivendi dało impuls do wzrostów. Do
zakupów zachęciły także zabiegi zainteresowanych nabyciem pakietu akcji PKN.
Podbijanie ceny bardzo się inwestorom spodobało czego dali wyraz wyciągając
kurs spółki na wyższe poziomy. Dobra koniunktura na "najcięższych" papierach
wchodzących w skład indeksu WIG20 po części przełożyła się na kilka innych
co wyciągnęło tenże do poziomu 1200 pkt. Trzeba także zwrócić uwagę, że to
wszystko odbywało się w czasie fatalnej atmosfery na rynkach zagranicznych.
Taka sytuacja, walki z koniunkturą na świecie, długo trwać nie może więc
albo oni albo my. Albo świat zacznie odbijać albo nasza giełda w końcu się
ugnie i ze strachem w oczach zacznie doganiać rynki światowe.
Mamy przed sobą test siły popytu. Patrząc na wykresy dzienne kontraktów
można dojść do wniosku, że czeka nas korekta ostatnich wzrostów. Załóżmy, że
będzie to jedynie korekta pomni sytuacji na wykresach tygodniowych. Spójrzmy
więc na wykres cen wykres5.gif . Mamy obecnie mały trend wzrostowy, który
posiada już dwa lokalne dołki, na których można oprzeć lekko wznoszącą się
linię trendu (cienka czarna linia). Jej obecny poziom to okolice 1090-1100
pkt i jej ewentualne przebicie skończy korektę wzrostową. Póki co mamy
wzrosty i cieszmy się z tego. Miło jest gdy większość zarabia (wliczając w
to posiadaczy akcji). Pierwszym sygnałem ostrzegawczym dla posiadaczy
długich pozycji będzie udany atak misiów na wsparcie na poziomie 1120 pkt.
Tu spadki faktycznie powinny się zakończyć a w najgorszym wypadku spadek
zatrzyma się na wspomnianej linii trendu. Popatrzmy na wskaźniki
wykres6.gif . Trzeba przyznać, że jeśli MACD wygląda nieźle. Wzrasta nad
linią sygnału i zbliżył się mocno do poziomu równowagi. Nie ma się jednak
czym podniecać. Tak się ten wskaźnik zachowywać powinien. Ważnym jest teraz
by linia wskaźnika pokonała ten poziomom. Jeśli zauważymy, że po dojściu do
niego linią zacznie się załamywać powinno się zdwoić czujność gdyż byłaby to
książkowa sytuacja sygnalizująca koniec korekty trendu głównego.
Konsekwencje takiego obrotu sprawy byłyby łatwe do przewidzenia. Parząc na
oscylator CCI można dojść do wniosku, że rynkowi się przyda chwila
wytchnienia. Wskaźnikm zbliżając się do poziomu
wykupienia. Aby wskaźnik mógł do niego dojść kontrakty musiałyby jeszcze
jakiś czas rosnąć. Sygnałem ostrzegawczym byłoby załamanie się trendu
wzrostowego. ROC znajduje się także w trendzie wzrostowym ale, co
ważniejsze, notuje wartości dodatnie. To potwierdza ostatnie wzrosty. Tutaj
także załamanie się trendu powinno wzbudzić wśród inwestorów podejrzenie co
do szans dalszych wzrostów.
Podsumowując, wydaje się, że to jeszcze nie koniec korekty głównego trendu.
Ten jak przypominam jest spadkowy. Porównując czas trwania obecnej korekty
do tych, które miały już miejsce w przeszłości oraz obserwując sytuację na
wskaźnikach średnioterminowych można dojść do wniosku, że rynek posiada
jeszcze potencjał wzrostowy. Wydaje się, że ujawni się on za jakiś czas, po
lekkim schłodzeniu nastrojów, którego wystąpienie sygnalizują oscylatory
oparte na danych dziennych. Tak wiec, teraz korekta korekty :) Na razie jako
ciekawostkę mogę zaprezentować coś co się może przerodzić w odwróconą
formację głowy i ramion na wykresie indeksu WIG20 wykres8.gif . Aby miała
ona szanse realizacji spadek indeksu powinien się zatrzymać w okolicach
dołków z 25.07 oraz 29.08. To jest tylko hipoteza i niczego a jej podstawie
prognozować nie można. Warto jednak być na taką ewentualność przygotowanym.
Kamil Jaros