Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 09.09.2001 19:58

Mamy za sobą kolejny tydzień, którego zamknięcie znajdowało się wyżej od

zamknięcia poprzedniego. Byki mają powód do zadowolenia. Po tak długim

okresie posuchy oraz wielu prób łapania dołków (podejrzewam, że wielu tego

próbowało kierując się wyczuciem nie zważając na siłę panującego trendu)

nareszcie jest możliwość zarobienia na długich pozycjach a także na

Reklama
Reklama

posiadaniu akcji. Ile ta sielanka długich jeszcze potrwa to trudno

powiedzieć. Pomimo lekkiego wyhamowania wzrostów pod koniec tygodnia, wydaje

mi się, że byki ostatniego słowa nie powiedziały i będą próbować zaatakować.

Inną sprawą jest czy ten atak będzie na tyle silny by wyciągnąć ceny

kontraktów na jeszcze wyższe poziomy. Możliwym jest bowiem scenariusz, w

którym mimo wysiłków popytu, siła podaży będzie na tyle duża, że uniemożliwi

Reklama
Reklama

wzrost i po krótkim czasie wahania cen na stałym poziomie ściągnie kontrakty

w dół.

Przejdźmy teraz do analizy wykresów by zorientować się jakie możliwości ma

jeszcze popyt i czy są szanse na dalszy wzrost. Pierwszym wykresem, na który

chciałbym zwrócić uwagę jest wykres kontraktów oparty na danych tygodniowych

wykres1.gif . Jak widać, kontrakty nadal poruszają się w długoterminowym

Reklama
Reklama

kanale spadkowym, od dolnego ograniczenia którego się właśnie odbiły.

Teoretycznie jest teraz szansa na ruch do poziomu, na którym znajduje się

ograniczenie górne. Nie będę ukrywał, że patrząc na otoczenie giełdy trudno

mi się doszukać poważnych przesłanek by takie założenie uważać za faktycznie

realne. Jestem zdania, że w obecnej sytuacji za duży sukces mogłyby byki

Reklama
Reklama

uznać dojście do poziomu równego połowie wysokości kanału co na dziś daje

okolice 1300-1310 pkt. Bardziej realne wydaje mi się dojście kontraktów do

spadkowej linii trendu (zaznaczonej na wykresie linią przerywaną) która w

najbliższym tygodniu będzie się znajdować na poziomie 1260 pkt a w następnym

na jakże ważnym poziomie 1240 pkt. Ten przedział cenowy maja szanse osiągnąć

Reklama
Reklama

byki podczas tej korekty. Tak, tak... korekty. Inaczej tego wzrostu nazwać

nie można. O zmianie trendu długoterminowego można mówić dopiero po wybiciu

się kontraktów z kanału spadkowego a na to, patrząc realnie, się nie zanosi.

Spójrzmy jeszcze raz na wykres tygodniowy po kątem długości trwania korekty

wykres2.gif . Jak widać, poprzednie korekty wzrostowe trwały od 6 do 11

Reklama
Reklama

tygodni. Warto przy tym zauważyć, że w przypadku tej najkrótszej, po jej

zakończeniu, kontraktom udało się jeszcze wznieść do poziomów bliskich

szczytowi. Można zatem sądzić, że rynek by definitywnie odreagować spadki

potrzebuje ok. 10 tygodni. My za sobą mamy trzeci tydzień korekty. Są zatem

podstawy by domniemywać, że ma ona szanse jeszcze potrwać ponad miesiąc.

Oczywiście nie musi się to wiązać z wielką dynamiką wzrostu. Wystarczy

horyzont, jak miało to miejsce w lecie ubiegłego roku. Takie przypuszczenie

można także poprzeć pokazując aktualne wykresy wskaźników opartych właśnie

na danych tygodniowych. Spójrzmy na pierwszą parę wykres3.gif . Linia

wskaźnika MACD niemal zrównała się z linią sygnału co zapowiada rychły

sygnał kupna. Właściwie musiałoby dojść do naprawdę poważnego spadku cen

kontraktów by ten sygnał w przyszłym tygodniu nie padł. Nastraja to dość

optymistycznie i oddala na jakiś czas widmo wielkich spadków i notowania

nowych minimów. Takie samo wrażenie (miłe dla byczków) można odnieść po

analizie zachowania wskaźnika nieco szybszego, reagującego na znacznie

mniejsze zmiany wielkości popytu i podaży, oscylatora CCI. Ten znajduje się

obecnie w trendzie wzrostowym potwierdzając tym samym wzrost cen kontraktów.

Równie miłe dla byczków jest oglądanie drugiej pary wskaźników jakimi są RSI

i ROC wykres4.gif . RSI po wcześniejszym sygnaendu

została przebita, należałoby wzmóc czujność.

Zastanawiałem się skąd teraz nastała na rynku taka chęć wzrostu. Zważywszy

na treść informacji, jakie docierają obecnie do wiadomości publicznej to

trudno przychodzi złożenie zlecenia kupna. Osoba głucha na nie, kierująca

się jedynie analizą techniczna takich problemów nie ma. Były sygnały, więc

należy na rynek wejść. Mało jest jednak takich, którzy bezgranicznie ufają

wykresom i wskaźnikom. Trzeba zachować trochę zdrowego rozsądku. Co wiec

powoduje, że inwestorzy się nim kierujący podejmują ryzyko posiadania akcji

bądź długich pozycji? Początkowo głównymi sprawcami zwiększonego popytu były

nasze rodzime fundusze emerytalne, które otrzymały spory zastrzyk świeżej

gotówki. Trzeba ją było jakoś zagospodarować a na to sposób one znają tylko

jeden. Zwłaszcza, że Pan Nejman powiedział, że jesteśmy blisko dołka.

Kolejną taką przesłanką mogło być przeświadczenie, że po tych

katastroficznych news"ach dotyczących polskiej gospodarki, nic nowego równie

złego, o takim ciężarze gatunkowym w najbliższym czasie na rynek nie trafi.

Skoro nie będzie poważnych powodów do spadku to może się znajdą do wzrostu.

Tak też się stało. Na pierwszy plan powróciły nieco ostatnio zapomniane

tematy związane z prywatyzacją naszych monopoli (TPS i PKN) oraz negocjacje

ELE-Vivendi. Dojście do porozumienia w sprawie sprzedaży pakietu akcji

naszego narodowego (kto wymyślił tą nazwę?) operatora oraz osiągnięcie

porozumienia między władzami Elektrimu a Vivendi dało impuls do wzrostów. Do

zakupów zachęciły także zabiegi zainteresowanych nabyciem pakietu akcji PKN.

Podbijanie ceny bardzo się inwestorom spodobało czego dali wyraz wyciągając

kurs spółki na wyższe poziomy. Dobra koniunktura na "najcięższych" papierach

wchodzących w skład indeksu WIG20 po części przełożyła się na kilka innych

co wyciągnęło tenże do poziomu 1200 pkt. Trzeba także zwrócić uwagę, że to

wszystko odbywało się w czasie fatalnej atmosfery na rynkach zagranicznych.

Taka sytuacja, walki z koniunkturą na świecie, długo trwać nie może więc

albo oni albo my. Albo świat zacznie odbijać albo nasza giełda w końcu się

ugnie i ze strachem w oczach zacznie doganiać rynki światowe.

Mamy przed sobą test siły popytu. Patrząc na wykresy dzienne kontraktów

można dojść do wniosku, że czeka nas korekta ostatnich wzrostów. Załóżmy, że

będzie to jedynie korekta pomni sytuacji na wykresach tygodniowych. Spójrzmy

więc na wykres cen wykres5.gif . Mamy obecnie mały trend wzrostowy, który

posiada już dwa lokalne dołki, na których można oprzeć lekko wznoszącą się

linię trendu (cienka czarna linia). Jej obecny poziom to okolice 1090-1100

pkt i jej ewentualne przebicie skończy korektę wzrostową. Póki co mamy

wzrosty i cieszmy się z tego. Miło jest gdy większość zarabia (wliczając w

to posiadaczy akcji). Pierwszym sygnałem ostrzegawczym dla posiadaczy

długich pozycji będzie udany atak misiów na wsparcie na poziomie 1120 pkt.

Tu spadki faktycznie powinny się zakończyć a w najgorszym wypadku spadek

zatrzyma się na wspomnianej linii trendu. Popatrzmy na wskaźniki

wykres6.gif . Trzeba przyznać, że jeśli MACD wygląda nieźle. Wzrasta nad

linią sygnału i zbliżył się mocno do poziomu równowagi. Nie ma się jednak

czym podniecać. Tak się ten wskaźnik zachowywać powinien. Ważnym jest teraz

by linia wskaźnika pokonała ten poziomom. Jeśli zauważymy, że po dojściu do

niego linią zacznie się załamywać powinno się zdwoić czujność gdyż byłaby to

książkowa sytuacja sygnalizująca koniec korekty trendu głównego.

Konsekwencje takiego obrotu sprawy byłyby łatwe do przewidzenia. Parząc na

oscylator CCI można dojść do wniosku, że rynkowi się przyda chwila

wytchnienia. Wskaźnikm zbliżając się do poziomu

wykupienia. Aby wskaźnik mógł do niego dojść kontrakty musiałyby jeszcze

jakiś czas rosnąć. Sygnałem ostrzegawczym byłoby załamanie się trendu

wzrostowego. ROC znajduje się także w trendzie wzrostowym ale, co

ważniejsze, notuje wartości dodatnie. To potwierdza ostatnie wzrosty. Tutaj

także załamanie się trendu powinno wzbudzić wśród inwestorów podejrzenie co

do szans dalszych wzrostów.

Podsumowując, wydaje się, że to jeszcze nie koniec korekty głównego trendu.

Ten jak przypominam jest spadkowy. Porównując czas trwania obecnej korekty

do tych, które miały już miejsce w przeszłości oraz obserwując sytuację na

wskaźnikach średnioterminowych można dojść do wniosku, że rynek posiada

jeszcze potencjał wzrostowy. Wydaje się, że ujawni się on za jakiś czas, po

lekkim schłodzeniu nastrojów, którego wystąpienie sygnalizują oscylatory

oparte na danych dziennych. Tak wiec, teraz korekta korekty :) Na razie jako

ciekawostkę mogę zaprezentować coś co się może przerodzić w odwróconą

formację głowy i ramion na wykresie indeksu WIG20 wykres8.gif . Aby miała

ona szanse realizacji spadek indeksu powinien się zatrzymać w okolicach

dołków z 25.07 oraz 29.08. To jest tylko hipoteza i niczego a jej podstawie

prognozować nie można. Warto jednak być na taką ewentualność przygotowanym.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama