pewnością na giełdę.
1 - Około 66 wzrostu gospodarczego USA generuje popyt konsumpcyjny.
Amerykański konsument wydający bardzo dużo i często na kredyt napędzał
amerykańskie koło fortuny. Zadłużenie amerykanów jest ogromne, a pozwolić
mogli sobie na to dzięki ?efektowi bogactwa? który wywołała wieloletnia
hossa na amerykańskiej giełdzie, gdzie prawie każdy w różnej formie lokował
swoje oszczędności. Ogromne pieniądze jakie ?wyparowały? podczas ostatniej
bessy obudziły amerykanów z przysłowiową ręką w nocniku. Okazało się, że te
wirtualne giełdowe fortuny gdzieś bezpowrotnie uleciały i tutaj zaczęły się
schody. Jednak do tej pory amerykanie nie ograniczali swoich wydatków, a
powszechna wiara w uratowanie gospodarki przez FED oraz w powrót hossy na
giełdę pomagał utrzymać wydatki na podobnym poziomie. 7 obniżek stóp
procentowych nie przyniosło na razie prawie żadnej poprawy, a indeksy są w
okolicach kwietniowych minimów. Inwestorzy na giełdzie zaczęli więc
najbardziej zwracać uwagę na poziom wydatków przeciętnych amerykanów. Do
prognozowania aktywności konsumentów najlepiej nadają się wszelakie indeksy
nastrojów. Opublikowany w tym tygodniu indeks nastrojów Univ Michigan
pokazuje dramatyczny spadek zaufania konsumentów. A ankiety przeprowadzone
zostały przed !!! atakiem. Prognozy mówiły o 90,8 pkt a podane dane wyniosły
83,6 !! To najniższy wynik od 8 lat. Po ataku będzie jeszcze gorzej. W
momencie podania tego wskaźnika w noi trzymać na czarną godzinę. Przestaną
podróżować, kupować nowe samochody, domy itd. itp. Pogłębienie złych
nastrojów to ostatnia rzecz jakiej brakowało do wejścia w recesje. Inne
fatalne dane to większa liczba wniosków bezrobotnych 431K (spodziewane 405K)
Większa inflacja na poziomie producentów PPI +0,4 (spodziewane +0,1) czy też
produkcja przemysłowa która spadła o ?0,8 i tak złej passy nie notowano od
ponad 40 lat.
2 - Kolejna fatalna dla giełdy wiadomość to zniszczenie infrastruktury
setek firm oraz śmierć tysięcy ich pracowników. Nie mowa o zwykłych firmach,
ale o esencji amerykańskiej gospodarki. Największe banki, korporacja
finansowe, wszelakie agencje itd. itp. Ogromna cześć giełdowego obrotu
akcjami i obligacjami przechodziła przez tamte biura. Kłopotów niektórych
firm nie da się wręcz oszacować. Proszę sobie wyobrazić odbudowanie w ciągu
kilku dni infrastruktury banku Morgan Stanley wynajmującego 25 pięter i
zatrudniającego 3500 pracowników, albo Cantor Fitzgerald największego
brokera obligacji, który stracił prawie wszystkich spośród tysiąca
pracowników. Dziesiątki banków, funduszy inwestycyjnych i innych firm
straciło najlepszych pracowników oraz zostało na lodzie z ogromnym bałaganem
oraz miliardami dolarów na swoim koncie, które nie zawsze wiadomo do kogo
należą, a zarządzanie nimi jest bardzo utrudnione. Gdyby nie sześciodniowa
przerwa w handlu na giełdzie, z pewnością NYSE doświadczyłaby kolejnego
krachu. Teraz może będzie inaczej ale o tym za chwilę.
3 - Gigantyczne straty przemysłu lotniczego i ubezpieczeniowego. Ciężko
nawet oszacować kwoty jakie będą musieli wypłacić ubezpieczyciele ze względu
na zniszczone budynki, samoloty oraz śmierć tysięcy osób (z których prawie
każda miała gigantyczne ubezpieczenia na życie). Kwoty te mogą w paru
przypadkach zachwiać płynnością niektórych firm. Przemysł lotniczy
borykający się ostatnio z bardzo dużymi problemami musi się liczyć z
ogromnymi stratami (jedna firma już zbankrutowała). Poniesione straty w
wyniku zamknięcia na parę dni przestrzeni powietrznej nad USA wydają się
niczym w porównaniu do drastycznego spadku liczby osób chcących w Ameryce
latać samolotem. Ludzie będą się po prostu bali. Dodatkowe zaostrzenie
bezpieczeństwa i związane z tym trudności narażą linie lotnicze na ogromne
koszty. Spośród amerykańskich linii lotniczych tylko Continental and
Southwest Airlines Co przewiduje cokolwiek w tym roku zarobić. Zobaczymy jak
będzie w praktyce. Jak na razie linie lotnicze przewidują zwolnienia około
200 tyś !!! pracowników i ogromne straty. To nie może pozostać bez wpływu na
gospodarkę. Problem ten nie dotyka tylko firm ze Stanów Zjednoczonych.
Problem ten dotyka także firmy Europejskie i to nie tylko sektor lotniczy
czy ubezpieczeniowy. Ucierpią także firmy z sektora turystycznego,
rozrywkowego, hotelarskiego... Pewnie, że są branże, które na tym ataku
skorzystają. Ale ogólny bilans tej tragedii nie może być inny jak ogromne
straty. Jeśli ktoś myśli, że teraz gospodarkę nakręcać będzie odbudowa WTC,
nowe linie telefoniczne, zabezpieczenia, przemysł zbrojeniowy, budowlany itd
itp...... to może lekarstwem na wychodzenie z kryzysu jest zniszczenie
jakiegoś miasta w krajach borykających się z problemami ? Nie tędy droga.
Jest jeszcze parę punktów, ale nie chcę rozwlekać tej analizy do zbyt dużych
rozmiarów. Powyższe punkty podsumuję jedynie stwierdzeniem, że ostatnie
ataki popchnęły USA w oblicze recesji, która od dawna się zbliżała. Ostatnie
wydarzenia tylko ją przyspieszyły. A jaki będzie to miało wpływ na polską
giełdę i gospodarkę ? ...... Jeśli dojdzie do ogólnoświatowej recesji to
Polska nie uniknie problemóo czynienia z bardzo dużym spowolnieniem tempa wzrostu.
Jeśli problemy w USA które powyżej opisałem faktycznie na taką skalę
wystąpią, to pociągnie to za sobą europejskie firmy, a co za tym idzie
załamie polski eksport. Wiele słyszałem w tym tygodniu o tym, że polska
wymiana handlowa z USA to zaledwie parę procent i ewentualne problemy USA
wpływu wielkiego na naszą gospodarkę mieć nie będą, ale nikt chyba nie
wątpi, że ewentualne dalsze spowolnienie w Eurolandzie, a co za tym idzie
ograniczenia naszego eksportu, będzie mieć wpływ i to znaczny......
szczególnie na deficyt obrotów bieżących ..... tak pilnie obserwowany przez
giełdowych inwestorów. W przypadku ogólnoświatowej recesji inwestycje
bezpośrednie i napływ kapitału portfelowego ulegną znacznemu ograniczeniu, a
bez tego kryzys w Polsce murowany. Szczególnie w obliczu obecnych problemów
z dziurą budżetową. Zakładając nawet bardzo drastyczne ograniczenie wydatków
i zbicia obecnego prawie 90 mld deficytu do obiecanego 40 mld to nawet ten
poziom może okazać się trudny do sfinansowania. Po prostu może nie być
chętnych, a zmienić to będzie można tylko poprzez zwiększenie oprocentowania
(podwyżkę stóp.....oj tego inwestorzy też nie lubią), a to prowadzi do
zwiększenia obsługi długi i przesuwa tylko kryzys w czasie. Podobnie jak
pomysły SLD na zwiększenie podatków. Rozwiązanie może i dobre na rok 2002,
ale to także będzie odkładanie wyroku. Giełda jednak czeka na nowy Rząd jak
na zbawienie i wszyscy myślą, że nowy minister finansów wyciągnie z rękawa
króliczka, a króliczek uzdrowi polską gospodarkę. Fakt faktem, że obecny
rząd wprowadza takie zamieszanie, że inwestorzy mają wrażenie, że może być
tylko lepiej......ale ja sądzę, że gorzej też być jeszcze może. Rozwiązania
jakie do tej pory zaproponowało SLD nie wnoszą dla polskiej gospodarki nic
nowego i prowadzą nieuchronnie do kryzysu, szczególnie przy ogólnoświatowej
recesji. Giełda jednak żyje nadzieją ... nadzieją, że po wygranych wyborach
nowy Rząd odważy się przeprowadzić bardzo trudne, ale konieczne reformy
finansów państwa. Wybory dopiero za 4 lata, a bez redukcji wydatków (na
razie prawie nic konkretnego nie zaproponowano) rządzenie krajem za rok czy
dwa będzie jeszcze trudniejsze. Poczekajmy jednak o wyborów, może wtedy
będą jakieś konkrety. Jeśli jeszcze komuś zostało odrobinę optymizmu to
proszę pomyśleć o nadchodzących prywatyzacjach. Najlepiej z nich wygląda
PKN, choć tutaj Mr Kaczmarek (ojejku ;-) może bardzo dużo namieszać.
Kolejne duże nadzieje na duże dochody nowego Rządu to ....... PZU i LOT. Z
tego co mi wiadomo to pierwsza firma jest ubezpieczycielem, a druga firma ma
coś wspólnego z lotnictwem ;-) W tym tygodniu po atakach na WTC największej
przecenie na całym świecie poddane zostały właśnie firmy ubezpieczeniowe i
lotnicze. Zresztą wcześniej o tym pisałem. Zaraz ktoś powie...przecież PZU
nie ubezpieczało WTC ani Pentagonu, a LOT nie lata w Ameryce. Jednak klimat
inwestycyjny dla giełdy jest najważniejszy, a ten dla spółek z tego sektora
będzie fatalny i jeśli w ogóle dojdzie do ich prywatyzacji to cena z
pewnością polskiej strony nie zadowoli.
Jeśli ktoś ma jeszcze ochotę na kupno akcji to proponuję zastanowić się nie
nad faktami, ale nad zagrożeniami jakie czyhają na posiadaczy akcji. Czasami
to wystarczy do przeceny. Rynki nie lubią niepewności i strachu. A jest się
czego bać. Oprócz tego co napisałem powyżej dorzucę jeszcze parę:
1 - Odpowiedź zbrojna USA skierowana przeciwko krajom arabskim.
Spowodować to może bardzo silny konflikt NATO vs Kraje Arabskie, a poza
emocjami na giełdach, największy wpływ na ceny akcji będzie miała cena
baryłki ropy. Ta jest jak na razie największtaków na terenie USA. Nie chcę straszyć ale po
ostatnich wydarzeniach każdy chyba jest w stanie wyobrazić sobie ewentualne
ataki bronią chemiczną czy biologiczną w amerykanów. Tak samo jak zawalenie
WTC było niemożliwe tak samo inne ataki były niewyobrażalne. Teraz wszystko
się zmieniło i nie jest powieścią science fiction jeszcze silniejszy odwet
terrorystów za ewentualne ataki na Afganistan czy inne kraje. Nie chcę pisać
horrorów, ale takie zagrożenia stały się obecnie bardzo realne i nie dotyczy
to tylko USA ale także całej, głównie zachodniej, Europy. Kto w obliczu
takich zagrożeń będzie chciał posiadać akcje ? Z pewnością jak zwykle
wielu.....pytanie tylko po jakich cenach.
2 - Drugi problem, szczególnie dla Polski, to ewentualne ogłoszenie
niewypłacalności przez Argentynę. Jej problemy po ostatnim zastrzyku gotówki
bardzo ucichły, ale bomba dalej tyka. W obliczu problemów USA kryzys w tym
rejonie jest coraz bardziej realny. Pociągnęłoby to ucieczkę z ?emerging
markets? do których Polska też należy. Po ataku na WTC brazylijska giełda
prawie ?20 a argentyńska ?15 . To nie tylko dobiłoby naszą giełdę, ale
szczególnie dalej silną złotówkę.
3 - Ewentualne dalsze spowolnienie gospodarek państw należących do Unii
Europejskiej z pewnością spowodowałoby opóźnienie przyjęcia Polski do Unii,
dla której przyjęcie państwa stojącego na skraju kryzysu byłoby zbyt dużym
obciążeniem.
No dobra......koniec........nie straszę już i nie przestrzegam. To nie
wszystkie zagrożenia i nie wszystkie problemy przed jakimi stanęła polska i
światowa gospodarka. Każdy problem jest jednak po to, żeby sobie z nim
poradzić i przedstawione powyżej zagrożenia wcale nie znaczą, że rozpoczyna
się jakaś straszna fala wyprzedaży. Tego nie powiedziałem i nie po to to
piszę. W chwili obecnej przewidywanie co będzie za tydzień czy miesiąc jest
bardziej wróżeniem z fusów niż analizą faktów. Fakty są takie, że
inwestowanie w akcje stało się w tej chwili szalenie ryzykowne. Zagrożeń
jest bardzo dużo i nikt nie zna dnia ani godziny ataku USA, czy ataku na
USA. Nie znana jest także do końca reakcja światowej gospodarki na tragiczne
wydarzenia z tego tygodnia. Za mało było na to czasu. Tak więc raz jeszcze
przypomnę, że to co powyżej napisałem nie jest zapowiedzią jakiegoś kryzysu,
ale pokazać ma zagrożenia z jakimi giełdy muszą się uporać by powróciła
hossa.
Tyle było tych negatywnych.......teraz przejdźmy do czegoś
przyjemniejszego ? otwarcia w USA. Czy to może być przyjemne po ostatnich
wydarzeniach ? Gdybając możnaby powiedzieć, że jeśli sesje w USA nie byłyby
przerwane to po atakach i fatalnych danych bylibyśmy 15 niżej na wszystkich
indeksach. A jak będzie w poniedziałek ? Amerykanie ślepi nie są i widzą, że
powodów do kupna nie ma, wręcz odwrotnie...... ale ostatni parę dni dało
amerykańskiej administracji wystarczająco dużo czasu by zapobiec krachowi.
SEC (odpowiednik KPWiG) zmienił na ten tydzień zasady handlu !! Aby zapobiec
sytuacji, w której na rynku dominuje paniczna wyprzedaż, SEC umożliwił
firmom skupowanie swoich akcji bez żadnych limitów (firmy je ustaliły, ale
są to ogromne kwoty).....zniósł także ograniczenie w skupowaniu akcji w
pierwszych oraz ostatnich minutach handlu. Pozwolił funduszom brać kredyty,
dzięki którym nie będą musieli sprzedawać akcji w momencie gdy ich klienci
będą chcieli wycofać się z rynku. W Unii i Stanach drastycznie zwiększono
podaż pieniądza, a FED nieoficjalnie zapowiedział obniżkę stóp w najbliższym
tygodniu. Przez cały tydzień w Stanach biura maklerskie dzwonią i piszą do
swoich klientów prosząc ich o nie sprzedawanie swoich akcji, a w całych
Stanach wytworztp. Nie wymyśliłem sobie tego......takie maile wysyłane są do
większości inwestorów, a w CNBC jest to powszechna opinia - Bądźmy
patriotami kupujmy akcje - W takiej atmosferze i przy takich środkach
krachu można uniknąć. Ze względu na specjalne zasady handlu przez cały
tydzień możliwe są nawet odbicia lub po prostu stabilizacja. Ale ekonomii
się nie oszuka i dłuższym terminie rynek i tak będzie tam gdzie jego
miejsce. Nikt nie jest w stanie określić przebiegu poniedziałkowej sesji,
ale już samo jej uruchomienie będzie ulgą dla rynków. Ewentualny brak spadku
lub spadek symboliczny będzie kolejnym dmuchaniem balona, a jaka jest
prawdziwa wartość amerykańskich akcji pisałem dwa tygodnie
temu.......obecnie wartość ta jest jeszcze niższa. Amerykanie jednak chcą
oszukiwać ekonomię.....nie podejmuje się prognoz co z tego wyniknie. U nas
jeśli wszystkie fundusze uparłyby się na wywindowanie Elektrimu do 60 pln to
z pewnością by się udało. Taka mała spółdzielnia....... w poniedziałek w USA
właśnie tak chcą wszyscy zrobić, by zademonstrować swoją siłę.
Chyba najwyższa pora zerknąć na wykresy. Wprawdzie AT w tym tygodniu za
wiele nie pomoże, ale zobaczmy co my tutaj mamy. Zarówno Kontrakty.gif jak
i Indeks.gif skończyły piątkową sesję w okolicach wcześniejszych dołków.
Piątkowa sesja ważna też była z jednego błahego powodu. Uświadomiła polskim
inwestorom, że spadki na naszej giełdzie są też możliwe. Po ostatnich
tygodniach gry przeciw całemu światu, wielu wydawało się, że nic nie ruszy
naszego rynku. Wrażenie to jednak złudne i wyjątkowo krótkoterminowe. Wig20
jest blisko poziomów nie notowanych od 1996.gif roku. To jednak dopiero
poniżej poziomu 970 który będzie silnym psychologicznym wsparciem. Jeśli
spojrzymy na wykres Miesieczny.gif to widać wyraźnie, że spadki w te
rejony nie będą niczym nadzwyczajnym. Wielu inwestorom (szczególnie
funduszom ;-) wydaje się to niemożliwe......tak samo jak niemożliwa jest
przecena z 2500 pkt na 1100 pkt. Ze wskaźnikami w tym tygodniu trochę
różnie. MACD.gif dał sygnał sprzedaży odbijając się od linii równowagi co
potwierdza tylko korekcyjny charakter zwyżki. Jednak RSI.gif jest już w
strefie wyprzedania i każe zachować czujność (choć ostatnio prawie wcale się
nie sprawdza). Kolejny średnioterminowy wskaźnik to Trix.gif który także
odwrócił tendencję wzrostową w okolicach poziomu równowagi. Fakt faktem, że
pozytywne dywergencje dalej zachęcają do kupna, ale to dobrych rezultatów
ostatnio nie przynosi. Ten sam wskaźnik w odniesieniu do indeksu
.. .. .. Trixwig20.gif tym bardziej nie zachęca do kupna. Na szybszych
wskaźnikach
takich jak .. . .. .. .. Stochastic.gif czy Ultimate.gif dalej
obowiązują sygnały sprzedaży. Proszę jeszcze spojrzeć na świeczki na
wykresie tygodniowym. Tam zaznaczyłem podobne świeczki do tej z zeszłego
tygodnia i jak widać na wykresie każda wyprzedaż zaczynała się właśnie taką
. . Swieczka.gif
No to jak ? Kupować czy sprzedawać ? Ja wiem jedno......teraz nie jest dobry
czas na inwestowanie na giełdzie. Rynkiem rządzić będą nie ekonomia ale
emocje, a tych z reguły nie da się przewidzieć. Ja od czasu ataku dopuszczam
tylko możliwość krótkich, albo przebywania poza rynkiem. Nie znaczy to
wszystko, że rynek nasz będzie spadać bez końca. Nie będzie. Możliwe nawet,
że mamy obecnie dno i balonik będzie od poniedziałku dmuchany przez
najbliższe parę miesięcy...tak samo jak dmuchany był w hossie internetowej.
Tego nikt teraz nie stwierdzi. Jednak zagrożeń jest tak dużo, że ryzyko
inwestycji w akcje czy długie jest niewspółmiernie do ewentualnych zysków.
Wiem, że wielu inwestorom się to nie podoba. Większość zarabia gdy rynek
roć za dużo ich nie ma).
Zagrożeń jednak nikt nie widzi i po zajęciu pozycji zakłada różowe okulary
nie patrząc co się tak naprawdę dzieje. Ja powodów do kupna nie widzę i
okulary mam raczej czarne. Nie chcę niczego prognozować, bo obecny rynek nie
będzie zachowywać się racjonalnie. Łamany kołem mogę jedynie zaryzykować
stwierdzenie, że do końca miesiąca kontrakty będą trzycyfrowe, a decyzje o
kupnie czy sprzedaży kontraktów podejmować trzeba z dnia na dzień.
Marek.Pryzmont parkietmedia.pl