Z Bo Jacobssonem, wiceprezesem i dyrektorem finansowym Telii, rozmawia Grzegorz Dróżdż

Od czego uzależniona jest decyzja Telii w sprawie dalszego finansowania Netii?Będzie ona przede wszystkim wynikiem propozycji, jakie przedstawi nam polska spółka. Musi ona przygotować biznesplan, który będzie na tyle atrakcyjny, by pozyskać finansowanie i zapewnić wzrost wartości dla akcjonariuszy.Czy w sytuacji Netii, uwzględniając realia polskiego rynku telefonii stacjonarnej, na którym problemy ma nawet TP SA, można przygotować biznesplan atrakcyjny dla potencjalnych inwestorów?Plany Netii muszą oczywiście uwzględniać sytuację na polskim rynku, co oznacza, że muszą być realistyczne. Nie chciałbym natomiast komentować ogólnej kondycji rynku.Co się stanie, jeśli biznesplan Netii okaże się niewystarczająco atrakcyjny?Na to pytanie nie mamy jeszcze gotowej odpowiedzi. Dostępne nam alternatywy są oczywiście uzależnione od propozycji, jakie złoży Netia, czyli od tego, jaką wartość będzie można wygenerować dzięki przygotowanemu biznesplanowi. Musimy więc poczekać z rozstrzygnięciem tej kwestii.Długi Netii sięgają obecnie 4 mld zł. Obligacje spółki wyceniane są na 20% nominału. Czy rozważana jest możliwość negocjowania redukcji zadłużenia?Na to pytanie musi odpowiedzieć sama spółka. Odpowiedź ta powinna wynikać z biznesplanu przygotowanego przez Netię.Jakie ? Pana zdaniem ? są możliwe źródła finansowania dla Netii?Nie chcę komentować tej sprawy. Po raz kolejny mogę jedynie powtórzyć, że propozycje powinny wyjść tu ze strony polskiej firmy.Czy Telia zdecyduje się na przekroczenie progu 50% głosów na WZA Netii, jeśli biznesplan przygotowany przez firmę okaże się atrakcyjny?Obecnie nie rozważamy zwiększenia naszego udziału.Czy można oczekiwać, że decyzje w sprawie Netii podjęte zostaną przed końcem roku?Jest to realistyczne założenie.Jak skomentowałby Pan zachowanie ceny akcji polskiej spółki?Przy niskiej wartości obligacji wycena akcji nie jest zaskakująco niska.Dziękuję za rozmowę.