650-700 pkt. Wtedy większość spółek odpowiadać będzie swojej (obecnej)
wycenie i szansę byków i niedźwiedzi będą równe, teraz nie są.
Proszę też zwrócić uwagę na jedną rzecz. Tak ogromny spadek kontraktów z
2500 na 1000 pkt daje wielu inwestorom otwierającym długie pozycje poczucie
?bezpieczeństwa?. Polega to na tym, że nie ma możliwości tak dużego
punktowego spadku jaki miał już miejsce. Spadło 1500 pkt od szczytu i teraz
więcej na pewno nie spadnie. No bo ile może spaść ? 200-300 punktów ? Jak to
się ma do tego co się działo wcześniej. To oczywiście bardzo duży błąd, ale
taki jest już nawyk postrzegania rzeczywistości, taka ludzka psychika. Aby
pokazać błąd w rozumowaniu najlepiej wziąć przykład Netii, dla której spadek
5 pln nie jest niczym nadzwyczajnym. Kosztowała przecież 120 pln a teraz 3
pln. Jeśli jednak spadek ten odbywa się z 8 pln to tracimy ponad połowę
zainwestowanego kapitału. Podobnie jest teraz z indeksem i wieloma spółkami.
Spadek z 1000 pkt na 700 pkt to dla wielu tylko 300 pkt, dla tych
racjonalniej myślących to 30 . (750 pkt jeśli liczyć od szczytu 2500 pkt).
Jest jednak dobra wiadomość. Po takim spadku, aby został odrobiony musi
wzrosnąć 50 i bardzo dobrze jest, gdy dotrwamy ze swoim kapitałem do tego
dołka (wielu nie dotrwa). Później w czasie hossy pieniądze same dopisują się
do konta. Trzeba się tylko trzymać tej zasady ? NIE ŁAPAĆ DOŁKA PODĄŻAĆ przez ostatnie tygodnie
prawie nic nie uległo zmianie i ciężko za każdym razem to samo powtarzać.
Dla fanów AT prześledzę szybko co w trawie piszczy i później wrócimy do
denerwowania byków złymi informacjami ;-) Na początek wykres dzienny
Kontraktow.gif Widać jak silny marazm zapanował na naszym rynku. Sygnałem
sprzedaży będzie zamknięcie poniżej 985 pkt a sygnałem kupna przejście 1050
pkt. Mówię tutaj o średnim terminie. Obecnie, jak wielokrotnie powtarzałem
obowiązkowa jest krótka pozycja. Jej ewentualne zamknięcie powinno nastąpić
właśnie przy przejściu 1050 pkt. A co z długimi ? Ja na razie w średnim
terminie nie dopuszczam możliwości długich pozycji. Najpierw ukształtować
musimy trend wzrostowy i najlepiej przebić jeszcze linię trendu tuż powyżej
1100 pkt. Przejście tej bariery oznaczać będzie dopiero nieco większą
korektę. Jeśli chodzi o Indeks.gif to tutaj poziomem obrony dla krótkich
jest 1055 pkt. Wsparcia to cała strefa 970-1000 pkt. Długie pozycje w
średnim terminie można dopiero otwierać po wybiciu się indeksu ponad górną
krawędź klina zniżkującego ? wykres Liniowy.gif czyli też ponad 1100 pkt.
Na wykresach tygodniowych prawie bez zmian.. Wykres1.gif Wykres2.gif Jeśli
ktoś mimo silnej bessy zdecyduje się na łapanie dołka, to zamknąć pozycje
powinien na pewno! przy spadku kontraktów i indeksu poniżej 970 pkt. A
obiektywnie trzeba przyznać, że jeśli chodzi o wskaźniki to sporo tutaj jak
na razie pozytywnych sygnałów. Stochastic.gif utrzymuje sygnał kupna.
Podobnie na Ultimate.gif nic nie uległo zmianie, tutaj także obowiązuje
kupno, na Price.gif ROC również. Nie przyniosło to jak na razie żadnego
zysku, ale zatrzymało tendencję spadkową. Przedłużający się marazm poprawił
także wygląd średnioterminowych wskaźników. MACD.gif jest o krok od sygnału
kupna. ... RSI.gif dalej w obszarze wyprzedania. A Trix.gif odwraca
tendencję spadkową i formuje kolejny wyższy dołek. Wprawdzie przebił linię
trendu, ale prawdopodobnie wyższy dołek będzie kolejną pozytywną
dywergencją. Pytanie tylko ile takich musi być by nastąpił prawdziwy zwrot
rynku. Jeszcze rok temu (czy 4 lata temu) taki wygląd wskaźników zachęcałby
mnie tylko do długich pozycji. Optymistycznych sygnałów z nich płynących nie
neguje, ale tak silna i długa bessa osłabia trochę wiarygodność takich
sygnałów kupna. Pozytywnych dywergencji i sygnałów kupna, które były do tej
pory nie da się zliczyć na palcach jednej ręki. Mimo to rynek dalej spada i
notuje kolejne minima. Wskaźniki wielokrotnie mi pomagały, ale lepiej w
bessie przy ich pomocy łapać górki korekt niż dołki. Fakt jednak faktem, że
wskaźniki sugerują korektę. Korekta sięgnąć może nawet okolic 1100 pkt. Nie
byłoby to żadnym osiągnięciem byków. Dopiero poprzebijanie linii trendu
pokazanych na wcześniejszych wykresach dałoby podstawy do jakiegokolwiek
optymizmu. Korekta 100 pkt to sporo, szczególnie dla inwestorów na
kontraktach, więc jeśli ktoś nie utrzymuje od dawna krótkich pozycji to
zajmowanie ich teraz może uważać za ryzykowne.
Jak więc grać ? W średnim terminie utrzymywać należy krótkie pozycje. Ich
zamknięcie następuje dopiero po przejściu 1050 pkt. Krótkoterminowo przy
aktualnym marazmie powinno przebywać się poza rynkiem i czekać na wybicie.
Wybiciem na kontraktach będzie zejście pod 985 pkt lub przejście 1020-26
(choć tutaj prawdziwy opór to dopiero chyba 1050). Duża liczba otwartych
pozycji zwiększy z pewnością dynamikę wybicia. Krótkoterminowo warto jednak
czekać na wiarygodny sygnał wskazujący kierunek i kończący marazm. Ja
skłaniam się cały czas do wybicia w dół, ale to moje subiektywne odczucie.
Sposób gry przedstawiłem powyżej.
Krótkoterminowe fluktuacje na zagrożeń dla rynku jest bardzo dużo. Pozwolę sobie dzisiaj
pominąć opis sytuacji politycznej (i perspektyw gospodarczych z tym
związanych), bo to dopiero wyjaśni się w tym tygodniu, oraz opis gospodarki
USA, bo w codziennych komentarzach wystarczająco dużo pesymistycznych
prognoz na ten temat napisałem. USA jest w recesji i obniżki stóp niewiele
tutaj pomagają. Twierdzenie, że z pewnością doprowadzą do ożywienia słyszę
już od wielu miesięcy. Ożywienia nie ma i gospodarka ani trochę nie reaguje
na obniżki FED. Broń powoli się kończy i jak pokazuje przykład Japonii,
nawet zerowe stopy mogą nie pomóc. Z pewnością odbicie w gospodarce będzie
bardzo gwałtowne, a niskie stopy procentowe w tym pomogą. Rynek już powoli
to dyskontuje. Ale przecież nie zdyskontował jeszcze recesji !!! Jak więc
może dyskontować wyjście z niej. Ta jest moim zdaniem faktem i PKB za III
kwartał będzie w okolicach ?0,5 proc a za IV kwartał ?1,0 proc. Światowe
gospodarki wpadły w recesję. Merrill Lynch do krajów z ujemnym PKB (tych
najważniejszych) dorzuca jeszcze Niemcy Francję i Japonię. RCSS prognozuje
PKB w Polsce w kosmicznych widełkach 0-4 proc. i nie trzeba dużo wyobraźni,
by przy obecnej sytuacji w światowej gospodarce widzieć raczej te niższe
wartości.
Nie będę w obecnej analizie przedstawiać wszystkich złych ekonomicznych
danych, bo piszę o tym od dawna. Każdy też już pewnie zdaje sobie sprawę z
zagrożenia kolejnym atakiem terrorystycznym. Senat USA ostrzega, że
?prawdopodobieństwo kolejnych akcji terrorystycznych wynosi 100 proc?. Ja
też nie mam wątpliwości. A jaki to będzie miało wpływ na giełdy. Zależy
oczywiście od skali. Atak bronią biologiczną i śmierć tysięcy ludzi, albo
zniszczenie jakimś wirusem (a może nieprawdopodobne ?) milionów komputerów
wywoła moim zdaniem krach i z takiego zagrożenia trzeba zdawać sobie sprawę.
Niechciałbym mieć wtedy długich kontraktów. Teraz każdy bagatelizuje ten
problem, ale atak na Afganistan problem ten tylko pogłębi, a nie
wyeliminuje. Tutaj dobrego wyjścia nie ma. Straszyć jednak już terroryzmem
nie będę, fatalnym stanem gospodarki polskiej i światowej też już nie.
Czy giełdy światowe mają na nas wpływ ? Korelacja ze światem jest ostatnio
........ nie ma jej. W końcówce sierpnia giełdy światowe spadały po około
10 a nasz rynek w tym czasie wzrósł 10 . Każdy chyba pamięta słynne ?Dwa
Światy?. Wiadomym jednak było, że musi dojść do równowagi i kiedyś spadki
nadrobimy. Stało się tak po ataku na USA. Spadliśmy prawie tyle samo co
giełdy światowe, ale nie odrobiliśmy nic z tej straty. Proszę popatrzeć na
wykresy. Proszę zobaczyć, że ....... Dax2.gif Dow2.gif Nasdaq2.gif
bardzo spadły po 11 września, a obecnie są tylko po około 5 proc od
feralnego wtorku. My natomiast znajdujemy się około 13 proc. niżej i
notujemy kolejne minima. Zobaczmy Kontrakty2.gif Indeks2.gif Czy to
oznacza, że mamy coś do nadrobienia ? Absolutnie nie. Jeśli mamy to musimy
nadrobić raczej do dołu. Wcześniejszy brak korelacji obrócił się teraz
przeciwko naszemu rynkowi. Tak jak pisałem podczas spadków (sierpień) na
Zachodzie nasz rynek ruszył do góry. Teraz nadrabiamy i pamiętać należy, że
w długim terminie ceny na światowych rynkach zawsze poruszać się będą w
podobnych trendach. Brak korelacji możliwy jest tylko w bardzo krótkim
terminie. Sytuacja jest o tyle nieprzyjemna, że rynki światowe są teraz
ogromnie wykupione, a dojście do poziomów sprzed ataku jest tylko i
wyłączenie spekulacyjnym odreagowaniem i kolejną nadzieją na uratowanie
gospodarki przez FED i Rządowe pompowanie pieniędzy do gospodarki. Wymierne
straty tysięcy firm po ataku nie są uwzględnione w wycenie spółek (ożywienie
gospodarcze
szczególnie po ataku i w obliczu obecnych zagrożeń. Ale to subiektywna
ocena. Zobaczmy jakie są fakty. Padło na najpopularniejszy w ostatnich
latach Nasdaq. Indeks Nasdaq to ponad 4000 różnych firm. Od kwietnia 1994
roku do czerwca 2000 roku czyli przez 6 lat !! wszystkie te firmy zarobiły
ogromną kwotę 160 miliardów dolarów. I teraz uwaga. Pierwszy kwartał 2001 i
strata wszystkich firm z Nasdaq wyniosła 79 miliardów ... w drugim kwartale
36 miliardów i skracając wywód powiem tylko, że mniej więcej do połowy
wakacji (czyli przez rok) spółki z Nasdaq (licząc wszystkie razem) straciły
całe 160 miliardów dolarów, które udało się zarobić przez 6 lat. Nie
uwzględnia to strat jakie firmy poniosły w wyniku ataku, a jeśli ktoś
posłucha bardzo optymistycznych prognoz amerykańskich analityków, to
ewentualne odbicie w gospodarce to dopiero przyszły rok. Poziom indeksu
Nasdaq na początku 94? roku to okolice 700 pkt. Straty firm będą jednak
znacznie głębsze niż podane 160 miliardów. Jeśli to kogoś nie przekonuje do
przewartościowania akcji wchodzących w skład tego indeksu, to naprawdę nie
wiem co może go przekonać. Podejście amerykańskich inwestorów i psychologia
rynku z pewnością nie pozwoli, by indeks znalazł się na swoim racjonalnym
poziomie. Nie chcę uchodzić za jakiegoś czarnowidza, ale chciałbym
uświadomić czytelnikom, że spadki Nasdaq do trzycyfrowych wartości nie będą
z punktu ekonomii niczym nadzwyczajnym. Nadaq3.gif Czymś nadzwyczajnym
była hossa na niesamowicie nieracjonalne poziomy. Spadki indeksów
?zabierają? Amerykanom ogromną ilość pieniędzy. Oni ich nie wydają, a to
oczywiście odbija się na wynikach spółek. Taką bessę naprawdę trudno jest
zatrzymać i nadzieją się tego nie zrobi. Odreagowanie jakie miało miejsce
było zwykłym ruchem korekcyjnym wywołanym przez pocieszanie rynku przez FED
i Rząd. W dłuższym terminie przewiduje dalszą bessę, a na pewno zbliżenie
się do ostatnich dołków w USA. Jeśli zostaną obronione to balon spekulacyjny
może być dalej dmuchany. Przebije go z pewnością atak terrorystów, ale o tym
już się nie rozwodzę. Docelowo Dow powinien być w okolicach 7000 a Nasdaq
powinien być trzycyfrowy (spadek prawie 40 proc). Wiem, że w tej chwili
ciężko to sobie wyobrazić, ale tak samo ciężko było uwierzyć w tak głęboką
bessę. Nie wiem teraz, czy amerykanie uświadomią to sobie teraz, czy za 2
lata, czy też proces ten przyspieszy atak terrorystów, ale ekonomii nie da
się oszukać. Po co o tym piszę ? Bo rynek w USA i Eurolandzie jest bardzo
wykupiony i powinien zacząć spadki już w tym tygodniu. Na naszym malutkim,
mało płynnym rynku wszystko jest możliwe, ale nie wierzę byśmy nie reagowali
na światową bessę. A właśnie powrotu bessy spodziewam się na światowe rynki
w tym tygodniu.
Wiem, że większość woli wzrosty i taka analiza podoba się tylko nielicznym
misiom. Ale analizę nie piszę po to by się podobała, ale by miała jakąś
wartość. Nie od nas zależy jaki mamy rynek. Nie można liczyć, że rynek
dopasuje się do naszych pozycji czy upodobań. Trzeba się dopasować do rynku,
a na tym jak na razie szaleje bessa i nie ma żadnych przesłanek by się
skończyła. Proszę tez wziąć pod uwagę, że powyższa analiza ma charakter
długoterminowy i jeśli wzrośniemy w tym tygodniu 50 pkt to moja opinia nie
zmieni się ani o jotę. Proszę też pamiętać, że opinia o rynku to jedno, a
inwestowanie to drugie. Z rynkiem się nie walczy i jeśli ktoś próbował
zatrzymać irracjonalną hossę w zeszłych latach, to mimo że miał rację,
stracił bardzo dużo pieniędzy. Nie chodzi o to żeby mieć rację. Chodzi o to
żeby zarabiać. Warto więc niezależnie od swoich poglądów patrzeć zarówno na
poziomy oporu jak i wsparcia. Wymieniłem je w jednym z aka.(na razie weryfikacja bardzo dobra ;-) Piszę by
uświadomić czytelnikom, że niezależnie od swoich poglądów trzeba
przestrzegać paru zasad. Najważniejsza to wspomniane trzymanie się trendu, a
kolejna to ucinanie ewentualnych strat. Z brakiem wiary w hossę, ale z
nadzieją, że w końcu nadejdzie zapraszam do codziennych komentarzy.
Marek.Pryzmont