Zdaniem zarządzających, warto zainteresować się akcjami dużych i płynnych spółek przemysłowych oraz z branży IT ? to one bowiem mają największy potencjał wzrostowy.? Przy pozytywnym rozwoju scenariusza wydarzeń ? co oznacza dla mnie brak kolejnych aktów terroru ? czeka nas zwyżka, która obejmie głównie duże i płynne spółki. Będą to przede wszystkim firmy przemysłowe, jak np. PKN ORLEN i niektóre ze spółek IT. Nie przypuszczam, aby mocno rosły banki ? ich wartość stosunkowo najmniej ucierpiała podczas pogromu na GPW po 11 września ? twierdzi Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny PBK Asset Management. Zdaniem większości specjalistów, obecne wzrosty to zasługa krajowego kapitału spekulacyjnego, którego potencjał popytowy powoli się wyczerpuje. Teraz rynek powinien się ustabilizować w granicach 1200 ? 1300 pkt. ? Konsolidacja na tym poziomie jest możliwa. Nie można jednak zapominać, że fundamenty naszej gospodarki są wciąż słabe. I nawet to, że wskaźniki makroekonomiczne za październik mogą wyglądać w miarę dobrze, nie powinno mylić. Rok temu mieliśmy bowiem do czynienia z lokalnym dołkiem ? baza obliczeniowa dla podstawowych mierników gospodarki jest w związku z tym niska ? uważa Rafał Gębicki, dyrektor zarządzający Concordii.Nie należy się spodziewać, że masowo napłynie do Polski kapitał zagraniczny. ? W Londynie, centrum dystrybucyjnym pieniędzy na tę część Europy, wciąż do oceny inwestycyjnej kraju używa się metody top-down. Czyli najpierw przypatrzmy się wskaźnikom makroekonomicznym, a jeżeli te są dobre, wtedy zastanówmy się, gdzie ulokować aktywa. Przy obecnej sile naszej gospodarki nie spodziewam się powrotu kapitału zagranicznego wcześniej niż w połowie przyszłego roku ? kończy dyrektor inwestycyjny Concordii.Uwaga na budowlankęPoniedziałek to dzień, w którym większość spółek opublikuje kwartalne wyniki finansowe. Analitycy i zarządzający nie maja złudzeń ? wyniki będą słabe. Najprawdopodobniej wyłonią one spółki, które poważnie zagrożone są bankructwem. Zdaniem fachowców, gros przyszłych bankrutów będzie się wywodzić z sektora budowlanego. ? Recesja w budownictwie trwa już od trzech kwartałów ? i prawdopodobnie już w tym roku możemy spodziewać się bankructw i utraty płynności przez kilka giełdowych firm ? uważa Grzegorz Stulgis, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management. Kandydatów na bankrutów jest kilku. Najpoważniejsze problemy przeżywa Beton stal ? wierzyciele firmy już kilkakrotnie wnosili do sądu o ogłoszenie upadłości. Poważne trudności z płynnością ma także Espebepe ? spółka po dwóch kwartałach miała ujemną wartość księgową ? 56 mln zł. Ujemną wartość ksiegową i ujemny cash flow ma też EBI.Zdaniem specjalistów, wysoką stratę netto może zanotować KGHM. Koszty wydobycia tony miedzi przekraczają blisko o 200 USD cenę surowca z Londyńskiej Giełdy Metali. Zdaniem zarządzających, spółka już za kilka lat może znaleźć się w poważnych opałach. Firma już drugi kwartał zanotuje stratę ? jest zaangażowana w Telefonię Lokalną, której nie ma szans sprzedać nawet za wartość włożonych w nią pieniędzy. KGHM posiada bardzo duże zobowiązania pozabilansowe. Zdaniem analityków, ewentualna sprzedaż pakietu akcji Polkomtelu w skrajnym wariancie może wystarczyć jedynie na uregulowanie zobowiązań. Niekorzystnie dla wartości akcji odbierana jest siła związków zawodowych. ? Niestety, w KGHM zwyciężył interes społeczny, a nie biznesowy. Nie chciałbym, aby do tego doszło, ale być może firma powoli zmierza do utraty płynności finansowej ? a za kilka lat możemy mieć kolejnego molocha nie płacącego podatków ani ZUS i wyciągającego ręce o pomoc do państwa ? uważa jeden z zarządzających.
Michał Śliwiń[email protected]