zakładać, że i w piątek sesja u nich będzie raczej mało znacząca. Zostają im
faktycznie trzy dni giełdowe, z których środa do dobrych raczej należeć nie
powinna. Perspektywa praktycznie czterech dni przerwy może skłonić część
inwestorów do redukcji pozycji. To nie są oczywiście wszystkie argumenty za
zatrzymaniem wzrostów. Kolejnym jest fakt braku potwierdzenia całej
ostatniej zwyżki na rynku przez obroty. Nie świadczy to dobrze o kondycji
rynku i trudno tu mówić o mocnych podstawach wzrostu. O sytuacji makro nawet
tutaj już nie wspominam. Rozpisałem się na ten temat podczas ostatniej mojej
"Weekendowej..." dość obszernie i nie wiele mógłbym tutaj dodać nowego.
Zresztą sytuacja makro nie jest obecnie pierwszoplanową przesłanką do
podejmowania decyzji inwestycyjnych. Jest popyt, którego ona nie obchodzi
więc cieszmy się. Zobaczymy na jak długo starczy mu pary.
Spójrzmy jeszcze na wskaźniki. Tu sytuacja nie jest jednoznaczna.gif Te
wskazujące dłuższy termin na razie nie sygnalizują osłabienia byków. MACD
ładnie rośnie oddalając się od linii sygnału. Należy jednak pamiętać, że
jest to wskaźnik reagujący z opóźnieniem na zachodzące na rynku zmiany, więc
by zmienił on kierunek ruchu te zmiany muszą najpierw zajść. Wskaźnikami,
które ewentualnie mogą sygnalizować z wyprzedzeniem zmiany w relacji popytu
i podaży są np. oscylatory. Pierwszym z nich, omawianym na tych stronach
jest CCI. Jego w wysokim
poziomie, co wskazuje na spore wykupienie rynku. Podobna.gif sytuacja ma
miejsce na ROC. Tutaj także da się zauważyć różnicę między dynamiką wzrostu
cen a wzrostem wskaźnika. W przypadku tego wskaźnika jest ona jeszcze
bardziej widoczna, gdyż w tym tygodniu nie udało się mu ustanowić nowego
szczytu mimo, że uczynić to wykres cen. Wskaźnik RSI wygląda lepiej. Rośnie
w przedziale wartości neutralnych. Obraz nie jest więc jasny, ale da się
zauważyć, że rynek nie charakteryzuje się już tak wielką siłą jak podczas
ostatnich wzrostów, a będzie jej jednak potrzebował, gdyż spore zadanie
przed nim. Pokonanie długoterminowej linii trendu, którą widzą wszyscy,
wydaje się być dość skomplikowane zwłaszcza gdy nie ma jednoznacznych
sygnałów poprawy sytuacji gospodarczej oraz wyników spółek. Co więc miałoby
być podstawą takiej determinacji popytu? Na wskaźnikach opartych na
tygodniowych danych kontraktow.gif sytuacja jest zbliżona i co ważniejsze,
wnioski także. Tutaj także MACD rośnie w najlepsze, ale jak pamiętamy taka
jego natura. CCI nie udało się pokonać poprzedniego szczytu mimo, że ceny
przecież są już wyżej. O pozostalych.gif dwóch wskaźnikach można powiedzieć
dokładnie to samo co o ich odpowiednikach dla WIG20.
Zróbmy zbliżenie i spójrzmy na wykresy indeksu i kontraktów, ale w ujęciu
dziennym. Można przecież zakładać, że skoro oscylatory tygodniowe
sygnalizują małą czkawkę popytu to dzienne to potwierdzą. Zanim jednak
przejdziemy do wskaźników przeanalizujmy najpierw same wykresy cen.
Pierwszym niech będzie wykres indeksu gdyż wydaje się być bardziej
interesującym zważywszy na trwający obecnie test linii trendu.gif Można
nawet zauważyć, że indeksowi udało się ją pokonać, ale pamiętajmy o filtrze
zwłaszcza przy testach tak długich linii. W tej chwili nie można określić,
jaki jest wynik zmagań byczków z niedźwiadkami. Na plus można policzyć
utrzymywanie się wykresu indeksu nad wzrostową linią trendu. Jej przebicie
może sygnalizować słabość popytu. Taką słabość już sygnalizują
oscylatory.gif RSI i ROC. Oba nie potwierdzają nowych szczytów na wykresie
indeksu. RSI jest nawet bliski sygnału sprzedaży (wyjście ze strefy
wykupienia), który może paść już nawet w poniedziałek. ROC mimo wzrostu
znajduje się znacznie niżej od swojego szczytu mimo, że wartość indeksu
rośnie. Trzeci oscylator.gif - CCI także nie potwierdza ruchu indeksu
dynamicznie spadając podczas ostatnich dwóch sesji. Do sygnału jeszcze
trochę brakuje. Także MACD, wskaźnik, który zdawałoby się powinien dawać
pozytywne dla rynku sygnały nie jest w stanie nadążyć za wzrostem wartości
indeksu. Co pozytywne znajduje się on nad swą linią sygnału, lecz nie trudno
zauważyć, że pokonanie ostatniego szczytu przyszło mu z wielkim trudem.
Pora na kontrakty.gif Na tym wykresie, podobnie jak miało to miejsce na
WIG20, ceny utrzymują się nad linią trendu wzrostowego. Jej ewentualne
pokonanie będzie sygnalizować słabość byczków. Tą słabość, którą już
nieśmiało sygnalizują wskaźniki (podobnie jak w przypadku indeksu). Nie da
się ukryć, że pozytywnym dla oceny obecnej sytuacji jest wyrysowana w środę
luka hossy i fakt, że udało się byczkom tą lukę przez dwa dni utrzymać.
Stanowi ona oczywiście teraz dobre wsparcie łącznie ze wspomnianą linią
trendu, która teraz przebiega na jej poziomie. Pokonanie luki to pokonanie
linii trendu - sygnał jednoznacznie negatywny. Gdy obie się obronią nadal
można liczyć na wzrosty. Gdyby nie wskaźniki, które zaraz omówię to
sądziłbym, że są większe szanse na wzrost niż na spadek kontraktów.
Pierwszym poważnym oporem, jeśli uda się nam przejść przez obecne poziomy,
jest dopiero długoterminowa linia trendu spadkowego, która awałoby się wyczulony na trendy, oparty na średnich,
MACD nie osiągnął wartości wyższych od poprzedniego szczytu. CCI, po
wykreślenie nowego ekstremum na niższym poziomie od ostatniego, spada i to
dość szybko zważywszy na raczej boczny charakter ruchu na kontraktach w
ostatnich dwóch dniach. Nic nowego nie stwierdzimy po przeanalizowaniu
zachowania.gif pozostałych dwóch wskaźników: RSI i ROC. Te pierwszy po
sygnale sprzedaży z połowy października nie powrócił już do strefy
wykupienia nadal "utrzymuje" negatywne nastawienie do rynku wykazując lekko
negatywną tendencję swojego ruchu. ROC po jednosesyjnym pobycie w strefie
wartości ujemnych wrócił szybko nad zero. Trzeba przyznać, że trudno obecne
jego wartości, daleko odbiegające od poprzednich szczytów, uznać za
potwierdzające siłę rynku. Niestety, jest on kolejnym przykładem, że rynek
zaczyna mieć trudności z kontynuacją wzrostu.
Jakie więc z tego całego tekstu można wyciągnąć wnioski? Nadal należy
sądzić, że cały nasz rynek, niezależnie czy mówimy o rynku kasowym czy
kontraktach, znajduje się w długoterminowym trendzie spadkowym, którego
korekty obecnie doświadczamy. Nie zostały jeszcze pokonane ważne poziomy
oporu utworzone przez długoterminowe linie trendu spadkowego. Trzeba
przyznać, że indeksowi do tego wiele nie brakuje ale kontraktom jeszcze
sporo. Kierując się teorią można przyjąć, że istnieje większe
prawdopodobieństwo odbicia od linii trendu niż jej pokonanie. Takie też,
wydaje się, nastawienie ma spora część graczy, którzy swoimi działaniami
spowodowali, że wzrosty na indeksie i kontraktach nie są już tak dynamiczne.
Ten spadek dynamiki wpłynął znacząco na wygląd wskaźników, z których
właściwie tylko tygodniowy MACD nie każe się zastanawiać nad siłą rynku.
Reszta budzi mieszane uczucia, a dzienne są już bliskie sygnałów sprzedaży.
Z takim nastawieniem możemy wkroczyć w nowy tydzień. Wykresy cen wyglądają
jeszcze mocno, utrzymują się nad środowymi lukami, lecz trzeba trzymać ręce
na spuście, bo do sygnałów sprzedaży jest dość blisko. Jednak póki te nie
nastąpią nie panikujmy. Może rynek nas zaskoczy kolejną falą wzrostową? Czyż
nie widzieliśmy już podczas tych kilku lat bytności na rynku dziwacznych
rzeczy dziejących się z cenami? Ja zważywszy po to co pisałem wyżej bardzo
wątpię w dalszy wzrost, ale nie gram przeciwko rynkowi. Na moim monitorze
wisi taka mała karteczka z hasłem, które sobie kiedyś zapisałem po bolesnych
zmaganiach z rynkiem: "Nie wyprzedzaj sygnałów!". Mając w pamięci wynik
tamtych zmagań oraz jego konsekwencje dla mojego portfela, trzymam się tej
zasady i szczerze ją polecam. Technika każe więc nadal utrzymywać długie
pozycje ale i mieć baczenie na, być może rychłe, sygnały ich zmiany.
Technika... bo cała reszta raczej do długich nie skłania, ale to rynek
wyznacza ceny, a nie nasze sądy o jego otoczeniu.
Kamil Jaros