Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 18.11.2001 18:32

Kamil Jaros

Pomny na uwagi dotyczące ostatniej mojej "Weekendowej..." dziś skupię się

tylko na analizie technicznej i na jej bazie ocenię rynek. Prawdę mówiąc

przez te dwa tygodnie niewiele się zmieniło w makroekonomicznym otoczeniu

rynku. By nie być posądzonym o ciągłe powtarzanie tego samego,

Reklama
Reklama

zainteresowanych moim spojrzeniem na fundamenty odsyłam do tekstu sprzed

dwóch tygodni. Pewną nadzieję mogą budzić amerykańskie dane dotyczące

sprzedaży detalicznej. Uważam jednak, że "jedna jaskółka wiosny nie czyni" i

warto z wnioskami poczekać na kolejny pakiet danych.

Analizę zacznijmy od wykresów tygodniowych, gdyż te wyglądają teraz

najciekawiej, zwłaszcza wykresy tygodniowy.gif indeksu WIG20. Byki w

Reklama
Reklama

ostatnich tygodniach pokazały na co je stać. Wzrost był imponujący. Spory to

sukces w sytuacji gdy od półtora roku rządzą na rynku niedźwiedzie. Atak

popytu był na tyle mocny, że pozwolił wykresowi WIG20 dojść do swej

długoterminowej linii trendu spadkowego. Linia ta, jak pamiętamy, jest

również górnym ograniczeniem kanału spadkowego, w którym wykres indeksu

znajduje się od początku spadków. Przyznam, że dojście tak wysoko jest dla

Reklama
Reklama

mnie lekkim zaskoczeniem. Oczywiście byłem świadom, że prędzej czy później

przyjdzie nam testować tą linię oporu. Sądziłem jednak, że będzie nam to

dane na nieco niższym poziomie i znacznie później. Jak widać, rynek pokazał,

że na nic zdają się przewidywania jego zachowań i w czasie gdy większość

informacji na niego napływających wskazywałaby na kontynuację spadków, mamy

Reklama
Reklama

test jednego z najważniejszych w tej chwili oporów. Biorąc pod uwagę teorię,

można zakładać, że linia a tym samym kanał "zadziała", co spowoduje

zatrzymanie ofensywy popytu i spadek wartości indeksu co najmniej w okolice

połowy wysokości kanału. Można zatem przypuszczać, że najbliższy tydzień

będzie okresem wzmożonej aktywności obu stron rynku liczących na

Reklama
Reklama

rozstrzygnięcie pomyślne dla odpowiedniej z nich. Niewykluczone zatem, że na

wykresie tygodniowym powstanie doji a faktyczna odpowiedź na pytanie gdzie

nas rynek zaniesie padnie dopiero w tygodniu następnym. Za takim

scenariuszem przemawia także ograniczona w tym tygodniu aktywność inwestorów

amerykańskich, którzy w czwartek świętują ("Święto Dziękczynienia"). Można

Reklama
Reklama

zakładać, że i w piątek sesja u nich będzie raczej mało znacząca. Zostają im

faktycznie trzy dni giełdowe, z których środa do dobrych raczej należeć nie

powinna. Perspektywa praktycznie czterech dni przerwy może skłonić część

inwestorów do redukcji pozycji. To nie są oczywiście wszystkie argumenty za

zatrzymaniem wzrostów. Kolejnym jest fakt braku potwierdzenia całej

ostatniej zwyżki na rynku przez obroty. Nie świadczy to dobrze o kondycji

rynku i trudno tu mówić o mocnych podstawach wzrostu. O sytuacji makro nawet

tutaj już nie wspominam. Rozpisałem się na ten temat podczas ostatniej mojej

"Weekendowej..." dość obszernie i nie wiele mógłbym tutaj dodać nowego.

Zresztą sytuacja makro nie jest obecnie pierwszoplanową przesłanką do

podejmowania decyzji inwestycyjnych. Jest popyt, którego ona nie obchodzi

więc cieszmy się. Zobaczymy na jak długo starczy mu pary.

Spójrzmy jeszcze na wskaźniki. Tu sytuacja nie jest jednoznaczna.gif Te

wskazujące dłuższy termin na razie nie sygnalizują osłabienia byków. MACD

ładnie rośnie oddalając się od linii sygnału. Należy jednak pamiętać, że

jest to wskaźnik reagujący z opóźnieniem na zachodzące na rynku zmiany, więc

by zmienił on kierunek ruchu te zmiany muszą najpierw zajść. Wskaźnikami,

które ewentualnie mogą sygnalizować z wyprzedzeniem zmiany w relacji popytu

i podaży są np. oscylatory. Pierwszym z nich, omawianym na tych stronach

jest CCI. Jego w wysokim

poziomie, co wskazuje na spore wykupienie rynku. Podobna.gif sytuacja ma

miejsce na ROC. Tutaj także da się zauważyć różnicę między dynamiką wzrostu

cen a wzrostem wskaźnika. W przypadku tego wskaźnika jest ona jeszcze

bardziej widoczna, gdyż w tym tygodniu nie udało się mu ustanowić nowego

szczytu mimo, że uczynić to wykres cen. Wskaźnik RSI wygląda lepiej. Rośnie

w przedziale wartości neutralnych. Obraz nie jest więc jasny, ale da się

zauważyć, że rynek nie charakteryzuje się już tak wielką siłą jak podczas

ostatnich wzrostów, a będzie jej jednak potrzebował, gdyż spore zadanie

przed nim. Pokonanie długoterminowej linii trendu, którą widzą wszyscy,

wydaje się być dość skomplikowane zwłaszcza gdy nie ma jednoznacznych

sygnałów poprawy sytuacji gospodarczej oraz wyników spółek. Co więc miałoby

być podstawą takiej determinacji popytu? Na wskaźnikach opartych na

tygodniowych danych kontraktow.gif sytuacja jest zbliżona i co ważniejsze,

wnioski także. Tutaj także MACD rośnie w najlepsze, ale jak pamiętamy taka

jego natura. CCI nie udało się pokonać poprzedniego szczytu mimo, że ceny

przecież są już wyżej. O pozostalych.gif dwóch wskaźnikach można powiedzieć

dokładnie to samo co o ich odpowiednikach dla WIG20.

Zróbmy zbliżenie i spójrzmy na wykresy indeksu i kontraktów, ale w ujęciu

dziennym. Można przecież zakładać, że skoro oscylatory tygodniowe

sygnalizują małą czkawkę popytu to dzienne to potwierdzą. Zanim jednak

przejdziemy do wskaźników przeanalizujmy najpierw same wykresy cen.

Pierwszym niech będzie wykres indeksu gdyż wydaje się być bardziej

interesującym zważywszy na trwający obecnie test linii trendu.gif Można

nawet zauważyć, że indeksowi udało się ją pokonać, ale pamiętajmy o filtrze

zwłaszcza przy testach tak długich linii. W tej chwili nie można określić,

jaki jest wynik zmagań byczków z niedźwiadkami. Na plus można policzyć

utrzymywanie się wykresu indeksu nad wzrostową linią trendu. Jej przebicie

może sygnalizować słabość popytu. Taką słabość już sygnalizują

oscylatory.gif RSI i ROC. Oba nie potwierdzają nowych szczytów na wykresie

indeksu. RSI jest nawet bliski sygnału sprzedaży (wyjście ze strefy

wykupienia), który może paść już nawet w poniedziałek. ROC mimo wzrostu

znajduje się znacznie niżej od swojego szczytu mimo, że wartość indeksu

rośnie. Trzeci oscylator.gif - CCI także nie potwierdza ruchu indeksu

dynamicznie spadając podczas ostatnich dwóch sesji. Do sygnału jeszcze

trochę brakuje. Także MACD, wskaźnik, który zdawałoby się powinien dawać

pozytywne dla rynku sygnały nie jest w stanie nadążyć za wzrostem wartości

indeksu. Co pozytywne znajduje się on nad swą linią sygnału, lecz nie trudno

zauważyć, że pokonanie ostatniego szczytu przyszło mu z wielkim trudem.

Pora na kontrakty.gif Na tym wykresie, podobnie jak miało to miejsce na

WIG20, ceny utrzymują się nad linią trendu wzrostowego. Jej ewentualne

pokonanie będzie sygnalizować słabość byczków. Tą słabość, którą już

nieśmiało sygnalizują wskaźniki (podobnie jak w przypadku indeksu). Nie da

się ukryć, że pozytywnym dla oceny obecnej sytuacji jest wyrysowana w środę

luka hossy i fakt, że udało się byczkom tą lukę przez dwa dni utrzymać.

Stanowi ona oczywiście teraz dobre wsparcie łącznie ze wspomnianą linią

trendu, która teraz przebiega na jej poziomie. Pokonanie luki to pokonanie

linii trendu - sygnał jednoznacznie negatywny. Gdy obie się obronią nadal

można liczyć na wzrosty. Gdyby nie wskaźniki, które zaraz omówię to

sądziłbym, że są większe szanse na wzrost niż na spadek kontraktów.

Pierwszym poważnym oporem, jeśli uda się nam przejść przez obecne poziomy,

jest dopiero długoterminowa linia trendu spadkowego, która awałoby się wyczulony na trendy, oparty na średnich,

MACD nie osiągnął wartości wyższych od poprzedniego szczytu. CCI, po

wykreślenie nowego ekstremum na niższym poziomie od ostatniego, spada i to

dość szybko zważywszy na raczej boczny charakter ruchu na kontraktach w

ostatnich dwóch dniach. Nic nowego nie stwierdzimy po przeanalizowaniu

zachowania.gif pozostałych dwóch wskaźników: RSI i ROC. Te pierwszy po

sygnale sprzedaży z połowy października nie powrócił już do strefy

wykupienia nadal "utrzymuje" negatywne nastawienie do rynku wykazując lekko

negatywną tendencję swojego ruchu. ROC po jednosesyjnym pobycie w strefie

wartości ujemnych wrócił szybko nad zero. Trzeba przyznać, że trudno obecne

jego wartości, daleko odbiegające od poprzednich szczytów, uznać za

potwierdzające siłę rynku. Niestety, jest on kolejnym przykładem, że rynek

zaczyna mieć trudności z kontynuacją wzrostu.

Jakie więc z tego całego tekstu można wyciągnąć wnioski? Nadal należy

sądzić, że cały nasz rynek, niezależnie czy mówimy o rynku kasowym czy

kontraktach, znajduje się w długoterminowym trendzie spadkowym, którego

korekty obecnie doświadczamy. Nie zostały jeszcze pokonane ważne poziomy

oporu utworzone przez długoterminowe linie trendu spadkowego. Trzeba

przyznać, że indeksowi do tego wiele nie brakuje ale kontraktom jeszcze

sporo. Kierując się teorią można przyjąć, że istnieje większe

prawdopodobieństwo odbicia od linii trendu niż jej pokonanie. Takie też,

wydaje się, nastawienie ma spora część graczy, którzy swoimi działaniami

spowodowali, że wzrosty na indeksie i kontraktach nie są już tak dynamiczne.

Ten spadek dynamiki wpłynął znacząco na wygląd wskaźników, z których

właściwie tylko tygodniowy MACD nie każe się zastanawiać nad siłą rynku.

Reszta budzi mieszane uczucia, a dzienne są już bliskie sygnałów sprzedaży.

Z takim nastawieniem możemy wkroczyć w nowy tydzień. Wykresy cen wyglądają

jeszcze mocno, utrzymują się nad środowymi lukami, lecz trzeba trzymać ręce

na spuście, bo do sygnałów sprzedaży jest dość blisko. Jednak póki te nie

nastąpią nie panikujmy. Może rynek nas zaskoczy kolejną falą wzrostową? Czyż

nie widzieliśmy już podczas tych kilku lat bytności na rynku dziwacznych

rzeczy dziejących się z cenami? Ja zważywszy po to co pisałem wyżej bardzo

wątpię w dalszy wzrost, ale nie gram przeciwko rynkowi. Na moim monitorze

wisi taka mała karteczka z hasłem, które sobie kiedyś zapisałem po bolesnych

zmaganiach z rynkiem: "Nie wyprzedzaj sygnałów!". Mając w pamięci wynik

tamtych zmagań oraz jego konsekwencje dla mojego portfela, trzymam się tej

zasady i szczerze ją polecam. Technika każe więc nadal utrzymywać długie

pozycje ale i mieć baczenie na, być może rychłe, sygnały ich zmiany.

Technika... bo cała reszta raczej do długich nie skłania, ale to rynek

wyznacza ceny, a nie nasze sądy o jego otoczeniu.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama