Termin wyłączności negocjacyjnej, udzielonej konsorcjum Elektrimu, upływał w poniedziałek. Zdaniem branżowych ekspertów, negocjacje w MSP miały trwać do północy, a dzisiaj można spodziewać się komunikatu, że umowa została parafowana (niewykluczone jednak, że z pewnymi zastrzeżeniami). W praktyce oznacza to jednak tylko tyle, że konsorcjum uzyska w przetargu taki sam status, jaki wcześniej osiągnęła Iberdrola. Przypomnijmy, że Hiszpanie uzgodnili już z MSP warunki transakcji, a cała umowa została storpedowana przez związkowców reprezentujących wszystkich dystrybutorów energii elektrycznej z G-8. Podobnie sprawa przedstawia się obecnie. Teraz MSP i związkowcy będą mieli jednak wolną rękę, by równolegle rozmawiać dalej zarówno z Iberdrolą, jak i konsorcjum Elektrimu, niewykluczone że ponownie przyjrzą się także ofercie niemieckiego E.ON.

- Rola, jaką odgrywają związki zawodowe w tej prywatyzacji, przerosła oczekiwania wszystkich organizatorów i uczestników przetargu - twierdzi ekspert z branży energetycznej.

Obok negocjacji ze związkowcami przedstawicieli konsorcjum Elektrimu niepokoi również brak ostatecznej decyzji MSP, czy kontynuować cały proces prywatyzacji. Zdaniem Wiesława Kaczmarka, ministra skarbu, lepszym rozwiązaniem byłaby bowiem wcześniejsza konsolidacja przedsiębiorstw energetycznych. Trudna sytuacja budżetu może jednak spowodować, że z tej koncepcji trzeba będzie zrezygnować.

- Wiadomo, że ze sprzedaży 25-proc. pakietów akcji G-8 można uzyskać od razu ponad 2 mld zł oraz podobną kwotę w kolejnych etapach prywatyzacji tych zakładów. Porównywalny zastrzyk środków do budżetu mają zagwarantować tak kontrowersyjne zmiany podatkowe. W tej sytuacji presja na dokończenie przetargu będzie zatem zbyt silna, by wstrzymywać się z decyzjami - dodał rozmówca PARKIETU.

Do poważnych zmian doszło w ostatnim czasie w strukturze konsorcjum Elektrimu. Obok spółek z jego grupy kapitałowej najistotniejszą rolę odgrywa bowiem obecnie Kulczyk Holding, który ma już dominujący udział w głosach El-Dystrybucji. Z projektu wycofało się natomiast PGNiG, a marginalną rolę odgrywa w nim PKN ORLEN. Wbrew wcześniejszym spekulacjom, w ich miejsce nie pojawiła się dotychczas żadna zagraniczna firma branżowa.