Konieczność wcześniejszego wykupu przez Elektrim obligacji zamiennych o wartości nominalnej 440 mln euro od pewnego czasu jest głównym tematem poruszanym przez polskich i zagranicznych analityków. Wszyscy skupiają się na problemie, czy warszawski holding będzie w stanie wykupić obligacje, czy nie.
Spróbujmy jednak inaczej postawić pytanie: czy Elektrim musi dokonać takiej operacji? Teoretycznie oczywiście tak. Co jednak stanie się, gdy spółka nie zdecyduje się na ten krok? Obligatariusze mają prawo zwrócić się z wnioskiem o ogłoszenie upadłości firmy. Warto jednak zwrócić uwagę, iż papiery wyemitowane przez Elektrim są niezabezpieczone. Oznacza to, iż roszczenia ich posiadaczy w razie bankructwa są zaspokajane w dość odległej kolejności. Zdaniem analityków, środki pochodzące z wyprzedaży majątku Elektrimu będą wystarczające, by pokryć roszczenia wszystkich wierzycieli (być może zostanie nawet coś dla akcjonariuszy). Problem polega jednak na tym, iż procedura upadłościowa i wyprzedaż majątku przez likwidatora są procesami czasochłonnymi.
Dodatkowo, zgodnie z umową wspólników w Polskiej Telefonii Cyfrowej, bankructwo jednego z nich daje pozostałym prawo odkupienia jego udziałów po wartości księgowej. Z obecnych udziałowców PTC pierwotną umowę wspólników podpisali jedynie Elektrim i Deutsche Telekom. Kwestia, kto jest obecnie wspólnikiem operacyjnym w operatorze sieci komórkowej Era, od dłuższego czasu jest przedmiotem sporu między Elektrimem i Vivendi a Niemcami. Z naszych informacji wynika, iż w przypadku bankructwa Elektrimu o dalszych losach udziałów w PTC zadecyduje sąd. Oznacza to, iż istnieje ryzyko, że ostateczny werdykt będzie niekorzystny dla akcjonariuszy i obligatariuszy warszawskiej firmy. Do tego dochodzi czynnik czasu - procesy w sądzie z pewnością nie zakończą się szybko.
Kolejnym elementem ryzyka w przypadku bankructwa Elektrimu jest sprawa zabezpieczenia, jakiego udzielił on BRE po przejęciu przez bank obligacji spółki. Zabezpieczeniem tym jest pakiet 25% udziałów w Elektrimie Telekomunikacja - najcenniejszym składniku aktywów Elektrimu.
Powyższe rozważania prowadzą do tego, iż obligatariusze niekoniecznie mają interes w szybkim ogłaszaniu niewypłacalności Elektrimu. Być może dojdzie do jakiegoś porozumienia. Scenariuszy jest kilka. Np. obligacje mogą być przedstawione do wykupu, a Elektrim może zadeklarować ich późniejszą spłatę lub spłacić tylko część należności. Obligatariusze, w przypadku niespłacenia przez spółkę długów do 24 grudnia (15 grudnia to sobota - termin wykupu został więc przesunięty na 17 grudnia, zgodnie z warunkami emisji firma ma 7 dni na spłatę wierzytelności), uzyskują prawo (dokładnie, prawo to ma agent emisji) do zgłoszenia wniosku o ogłoszenie upadłości. Prawo to nie wygasa z czasem. Może więc okazać się, że posiadacze obligacji zgodzą się na opóźnienie płatności, gdyż pieniądze uzyskają i tak szybciej niż w przypadku upadłości, niezależnie od tego zachowują prawo do wystąpienia z wnioskiem o jej ogłoszenie.