Reklama

"Poświęcenie" menedżerów BRE

Publikacja: 12.12.2001 07:24

Jestem pełen podziwu dla grupy menedżerskiej BRE Banku, która od wielu miesięcy ryzykuje własne (lub pożyczone na ten cel) pieniądze, by bronić bank przed jego niedowartościowaniem na giełdzie. Mój szacunek jest duży ze względu zarówno na heroiczny czyn, jak i na wyczucie rynku, gdyż wbrew niekorzystnym trendom kurs akcji banku rzeczywiście piął się ostatnio do góry. Cenię menedżment za śmiałość, która pozwoliła podjąć tak wielkie ryzyko, biorąc pod uwagę, że w skup papierów na własny rachunek zaangażował ponad 20 mln zł. Mam jeszcze w pamięci niefortunną inwestycję menedżmentu Stalexportu we własne akcje - pod szyldem spółki Merkury - płacił za nie aż po 35 zł (kupił 1 mln sztuk - 7,8% kapitału akcyjnego). Na tej inwestycji poniósł pokaźne straty. Mój szacunek dla poświęcenia kierownictwa BRE byłby jednak większy, gdyby nie pewne skazy na działaniu, któremu przyświeca jakże szlachetny cel.

Pierwsza skaza

(czyli najpierw skupujemy, a potem powołujemy grupę inicjatywną do skupowania)

Członkowie zarządu i rady nadzorczej BRE oraz powiązane z nimi osoby są od wielu lat jednymi z najaktywniejszych grup menedżerskich zawierających transakcje na akcjach własnej spółki spośród notowanych na parkiecie emitentów. Dopiero ostatnio palmę pierwszeństwa odbiera im kierownictwo 4 Media.

Jeszcze w ubiegłym roku członkowie kierownictwa BRE przeprowadzali zarówno transakcje kupna, jak i sprzedaży akcji własnego banku. Od początku 2001 r. menedżment skoncentrował się wyłącznie na skupowaniu akcji. W styczniu członkowie rady nadzorczej informowali o nabywaniu papierów po 138,5 zł i po 141,5 zł, w lutym i marcu w cenach od 120 zł do 133,5 zł. Na papiery wydali wtedy łącznie około 50 tys. zł. W czerwcu do zakupów przystąpili członkowie zarządu. Wówczas za walory płacono w granicach 100 zł. W tym miesiącu kupiono 4,5 tys. akcji za około 440 tys. zł. Operacja skupu walorów prowadzona była także w lipcu. Przy słabszej koniunkturze na GPW za walory płacono już taniej, bo pomiędzy 87-103 zł. Papiery kupowali zarówno członkowie zarządu, jak i rady nadzorczej. W lipcu powiększyli oni stan posiadania o 3790 walorów za 340 tys. zł.

Reklama
Reklama

Rynek huczał od domysłów i plotek. Dopiero 6 sierpnia zarząd BRE Banku SA podał do wiadomości, że grupa przedstawicieli wyższej kadry kierowniczej BRE Banku SA, w tym wszyscy członkowie zarządu oraz przewodniczący rady nadzorczej, "kierując się przekonaniem o fundamentalnym niedoszacowaniu przez rynek akcji BRE Banku, postanowiła zwiększyć swoje zaangażowanie w jego kapitał akcyjny". W celu realizacji tego zamiaru grupa ta podpisała dnia 3.08.2001 r. umowę określającą zasady wspólnego inwestowania w akcje BRE Banku. Grupa ta od tej pory będzie występowała pod nazwą Menedżerska Grupa Inwestycyjna, a jej celem miało być posiadanie nie mniej niż 1% akcji BRE Banku.

Z analizy przeprowadzanych transakcji można domniemywać jednak, że nieformalna grupa została zawiązana znacznie wcześniej, gdyż operacje skupu prowadzono już od kilku miesięcy. Przed pojawieniem się tego komunikatu menedżment w 2001 r. zdołał zgromadzić 8,8 tys. akcji, wydając na nie około 830 tys. zł. Papiery kupowano wtedy znacznie drożej i nikt nie wspominał, że motywem tych działań było fundamentalne niedoszacowanie BRE, gdyż nie mógł się na to powołać. Niesmak po komunikacie pozostał, gdyż najpierw skupiono sporo akcji, a dopiero później zawiązano grupę inicjatywną, która już miała oficjalnie zająć się skupem.

Druga skaza

(czyli najpierw my skupujemy, a potem skupuje kierowany przez nas bank)

Grupa menedżerska miała skupować papiery po 99 zł (cena odpowiadała wartości księgowej) w transakcjach pakietowych. Już 7 sierpnia przeprowadzono ich kilka na łączną sumę ponad 50 tys. akcji. Po stronie sprzedającej występował wówczas podmiot powiązany z BRE. Proces skupowania papierów nasilił się w sierpniu i wrześniu. Za akcje członkowie rady nadzorczej i zarządu płacili w granicach 92,5 zł - 99,1 zł. Papiery kupowano na sesjach, co pozytywnie wpływało na kurs i osłabiało stronę podażową. Nie była to jednak na tyle duża siła, by zdecydowanie poderwać notowania BRE do ponad 100 zł za akcję. .

We wrześniu spółka zaskoczyła rynek komunikatem, w którym poinformowała, że do operacji skupu przystąpiło samo BRE. Jako powód podano aktualną sytuację na rynkach finansowych i przekonanie zarządu o fundamentalnej atrakcyjności akcji banku. BRE miał skupować papiery w celu ich dalszej odsprzedaży

Reklama
Reklama

Dla postronnego obserwatora sekwencja wydarzeń mogła prowadzić do wniosku, że menedżment mógł się zacząć obawiać rosnącego ryzyka własnych inwestycji i o pomoc "poprosił" dysponujący znacznie większymi funduszami sam bank. Jest to tym bardziej prawdopodobne jeśli papiery w pierwszym półroczu kupowano drożej i na kredyt, którego zabezpieczeniem były właśnie taniejące akcje. BRE od razu przystąpiło do zdecydowanych zakupów i w ciągu tygodnia skupiło prawie 300 tys. własnych akcji (1,2% wszystkich), czyli niemal tyle, ile od początku roku zdołało zgromadzić całe kierownictwo. Tak zdecydowana akcja dała sygnał pozostałym uczestnikom rynku i od końca września kurs BRE zaczął piąć się do góry. Pozostaje jednak podstawowe pytanie. Czy w sierpniu, gdy powoływano Menedżerską Grupę Inwestycyjną, kierownictwo BRE rozważało już zaangażowanie w proces skupu funduszy samego banku? Czy analizując suche fakty możemy być pewni, że menedżment angażując wcześniej własne pieniądze nie wykorzystał informacji poufnych?

Trzecia skaza

(czyli najpierw my skupujemy, potem bank, a następnie informujemy o planowanej wysokiej dywidendzie)

Bank pod koniec września zdołał zgromadzić prawie 600 tys. własnych akcji (2,56%), które odstąpił spółce Tele-Tech Invest za 55,2 mln zł (po 94,1 zł za walor). W październiku skupił 478 tys. sztuk, które zaparkował w innej spółce (sprzedaż po 96,1 zł za kwotę 45,9 mln zł ze zobowiązaniem odkupienia). W listopadzie ponownie do zakupów przystąpił menedżment. Członek rady nadzorczej kupował akcje płacąc za nie już powyżej 100 zł. Największą jednak transakcję przeprowadzili 22 listopada członkowie Menedżerskiej Grupy Inwestycyjnej, nabywając za 14,8 mln zł 150 tys. akcji BRE (po 99 zł). Dzięki temu ich stan posiadania wzrósł do 260 tys. akcji (1,13% wszystkich akcji). Samo BRE ma zaparkowane około 4,5% własnych akcji, w które zainwestowało około 100 mln zł.

Poprawa koniunktury na GPW oraz wysiłek związany z zakupami zaczął przynosić efekty. Na początku grudnia kurs BRE sięgnął 125 zł i wszyscy powinni być z tego zadowoleni, gdyby nie kolejny zaskakujący komunikat. 7.12.01 bank ujawnił plan finansowy na 2002 r., a w nim propozycję wypłaty rekordowej dywidendy za rok ubiegły. Co prawda, nie wiemy jeszcze, czy prognoza zysku netto zostanie wykonana (404 mln zł, po publikacji wyników za trzy kwartały prognoza została obniżona do 325 mln - 360 mln zł), ale dowiadujemy się, że na 1 akcję przypadnie dywidenda w wysokości aż 10 zł. Oznacza to, że na ten cel BRE ma zamiar przeznaczyć z planowanego zysku aż 229 mln zł, czyli znacznie ponad połowę. Bank poinformował także, że umorzy część własnych akcji. Zaskakująca była reakcja rynku na te wydawać by się mogło bardzo pozytywne dla akcjonariuszy informacje, gdyż kurs zamiast rosnąć, zaczął spadać.

Przeciętny inwestor może znowu czuć się lekko skonfundowany. Frustracji dopełnia fakt, że to nie kto inny, tylko skupujący niemal przez cały rok menedżment stoi za propozycją wypłacenia rekordowo wysokiej dywidendy, a więc będzie jej sporym beneficjentem. Dziwić może także fakt propozycji wzięcia w I kwartale pożyczki podporządkowanej w wysokości 150 mln euro, w sytuacji gdy bank "lekką ręką" wydał w tym roku około 100 mln zł na skup własnych akcji (które prawdopodobnie zostaną umorzone) i chce wydać jeszcze 229 mln zł na dywidendę.Z niecierpliwością czekam na kolejne komunikaty, bo mam wrażenie, że BRE jeszcze nas zaskoczy. Jednego jestem pewien. Tak wytrawny menedżment z pewnością na skupowanych akcjach nie straci. Z pewnością bowiem podejmuje decyzje przemyślane, długofalowe i strategiczne. Czy jednak gra od początku do końca fair, a jego intencje były i są nieskazitelnie czyste?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama