Obok ostatnich zawirowań wokół płynności finansowej Elektrimu oraz Netii, które niewątpliwie podłamały warszawskich inwestorów, wczoraj pogrążyły ich jeszcze doniesienia z USA. Indeks WIG20 tracił co prawda przez większą część sesji około 2%, ale zupełne załamanie nastąpiło wraz z napływem niekorzystnych danych makroekonomicznych zza oceanu. Wynika z nich, że tamtejsza gospodarka nadal przeżywa poważne trudności. W listopadzie sprzedaż detaliczna w USA spadła bowiem w rekordowym tempie (w stosunku do poprzedniego miesiąca o 3,7%), co było najgorszym wynikiem od 1992 roku (tj. od momentu publikacji tego wskaźnika). Fakt ten znalazł natychmiast odzwierciedlenie w notowaniach amerykańskich spółek - Dow Jones i Nasdaq traciły o godzinie 17.00 odpowiednio 0,57% i 1,66%. W konsekwencji pogłębiły się także spadki w Europie. Niemiecki DAX tracił wówczas 1,6%. Na WGPW największej przecenie w gronie blue chipów poddano walory Optimusa, Netii i KGHM.
KGHM nie sprzyjają bieżące notowania miedzi na światowych rynkach oraz niejasna dla inwestorów strategia działania nowego zarządu. Mocne spadki dotknęły także sektor bankowy - akcje BRE staniały o 4,8%, BIG-BG o 3,2%, BZ WBK o 1,5%, a Pekao 2,5%. Negatywny bohater ostatnich sesji Elektrim stracił kolejne 2,9%.
- Nasz rynek był ostatnio relatywnie znacznie słabszy niż zagraniczne parkiety. Tam akcje jeszcze rosły, a u nas korekta październikowych wzrostów trwała w najlepsze. Teraz otwiera się jednak kwestia, czy to tylko korekta. Obawiam się, że coraz więcej wskazuje na to, że wracamy do głównego trendu spadkowego. Na świecie indeksy przełamują już bardzo ważne wsparcia. Dla nas istotna jest teraz obrona przynajmniej poziomu 1090-1100. Nie jest to na pewno dobry moment na kupowanie i posiadanie akcji - powiedział PARKIETOWI Robert Nejman, doradca inwestycyjny CA IB AM.
Według Sławomira Gajewskiego z Credit Suisse AM, nie ma obecnie żadnych fundamentów, które pozwalałyby na wyhamowanie spadków. Wątpliwości rozwiały m.in. wczorajsze dane z USA, wskazujące, że do tak upragnionego ożywienia w światowej gospodarce jest jeszcze daleka droga. - Dlatego podczas ostatnich dni roku WIG20 powinien znajdować się w przedziale 1140-1200 pkt. Na więcej bym już nie liczył - podsumowuje doradca CS AM
Najbliższym wsparciem dla WIG20 jest teraz 50-proc. zniesienie ostatniej fali dynamicznych wzrostów i dołek z 19 października (1157 pkt.).